Poprzedni temat «» Następny temat
Zagubieni w dziczy
Autor Wiadomość
Samantha Montrose






White Oak
Studentka fizyki stosowanej
Lucas zdecydowanie za bardzo siedzi mi w głowie

Wysłany: 2018-12-09, 22:21   Zagubieni w dziczy
  

  
I'm gonna live like tomorrow doesn't exist
Samantha Montrose

  
  
  
  
  
  
21

  


Sprawy z Lucasem znacznie się skomplikowały i nawet, jeśli Samantha chciała to dłużej ukrywać, nie była w stanie, ilekroć tylko widziała studenta, a trzeba powiedzieć, że spotykała się z nim dość często, biorąc pod uwagę, że przygotowywali się do konkursu mającego się odbyć za dwa tygodnie. Fakt, że zaledwie kilka dni temu ze sobą spali, nie ograniczając się do jednego razu, w niczym nie pomagał. Ziarenko niepewności zostało niesiane, skutecznie rozpraszając myśli, które powinny być skupione na nauce fizyki i na zadaniach oraz projekcie, z którymi mieli się zmierzyć.
Nic dziwnego, że w dniu, w którym udali się na uczelnię, na której ważyły się ich przyszłe losy, odnieśli porażkę, nie potrafiąc zapanować nad własnym umysłem tak, jak powinni. Właśnie dlatego Samantha znacznie bardziej wolała unikanie ingerencji uczuć. Pozwalanie im się panoszyć jedynie utrudniało osiągnięcie celu. Nawet, jeśli tak naprawdę Montrose nigdy specjalnie ich nie unikała. Teraz tylko widziała różnicę, oczywiście nie chcąc otwarcie przyznać, że ostatnia spędzona z Lucasem noc była najlepszą w jej życiu. Łatwiej było powiedzieć, że to wina narkotyków, które spotęgowały doznania.
Porażka w konkursie, w którym zajęli drugie miejsce, była dla niej pewnego rodzaju ciosem. Może i wygrali wycieczkę, która zapowiadała się dość przyjemnie, patrząc na program, ale jej bardziej zależało na stażu, który dostał ktoś inny. NASA to nie była, ale korporacja na tyle znacząca, jeśli chodzi o inżynierię fizyczną, że spędzenie tam czasu mogło owocować dobrą posadą za kilka lat. A ona mogła jedynie o tym pomarzyć.
Czas do wycieczki Samantha spędzała na zastanawianiu się, czy w ogóle powinna pojechać. Rozmawiała z Grace, która przekonywała ją, że nie powinna marnować okazji, tym bardziej, że wszystko było za darmo. Zaznaczyła przy tym, że Sammy przyda się odpoczynek od nauki i wszystkiego. Problemem dla samej Montrose był jedynie Lucas, który miał jej towarzyszyć, a z którym nie rozmawiała od dnia konkursu.
Ostatecznie pojechała. Jej zdrowy rozsądek powrócił tuż po tym, jak się wyciszyła i analizując wszystko doszła do wniosku, że nie może pozwalać, aby błędy z przeszłości ciążyły na teraźniejszości i przyszłości. Wszak na wycieczce alkoholu nie będzie, nie będzie narkotyków, więc nic nie wpłynie na jej podejście do Lucasa, którego traktowała trochę z dystansem podczas lotu. Całkiem przeszło jej dopiero, kiedy wylądowali na niewielkiej wyspie, na tyle kolorowej, by Samantha zapomniała o tym, aby trzymać się z dala od Jamesa, jak to czyniła jeszcze kilka miesięcy temu, gdy tylko ze sobą rywalizowali.
-Pięknie tutaj - powiedziała, rozglądając się na około, kiedy wyszli z lotniska, udając się w stronę busa, który miał ich zabrać do hotelu. Przeczesała dłonią włosy, czując na ramionach ciepły powiew - powietrze było wyjątkowo nagrzane.
Półtorej godziny później znaleźli się w hotelu, który nie przypominał zwyczajnych. Składał się bowiem z osobnych domków, które można było wynająć dla rodziny czy pary. Im przypadł w udziale ten drugi, co spowodowało pewne komplikacje - jedno łóżko. Sammy stała przez chwilę przyglądając się posłaniu, po czym skierowała się w stronę kanapy. - Będę spała tutaj - usiadła na niej. Wydawała się wygodna, a ona niezależnie od wszystkiego chciała uniknąć zbliżania się do Jamesa, zwłaszcza w łóżku.
_________________
[Profil]
 
 
Lucas James






od ośmiu lat w White Oak
student fizyki stosowanej
Samantha namieszała mi w życiu i sercu

Wysłany: 2018-12-10, 19:24   
  

  
-
Lucas James

  
  
  
  
  
  
21

  


Czy uważał, że popełnił jeden z większych błędów w swoim życiu idąc z Samantha do łóżka na tamtej imprezie? Tak. Czy wypierał powód, dla którego tak uważał? Tak. Czy wypieranie jednak coś mu dawało? Zdecydowanie nie. Sposób w jaki zachowywał się po całym wydarzeniu przy Sammy i fakt, że kompletnie nie mógł się na niczym skupić, mówiły bowiem same za siebie. Lucas wolał niestety wszystko wypierać i tłumic. W mniemaniu chłopaka było to lepsze rozwiązanie. Gdyby się jednak, chociaż przez chwilę nad tym zastanowił, zobaczyłby, że nie miał racji. Zdarzało się to nieczęsto. Niemniej, tutaj mylił się całkowicie. W końcu, gdyby wspólnie spędzona noc z Sam była wyłącznie pomyłką, to nie rzutowałaby tak mocno na ich relację. W głębi duszy, Lucas zdawał sobie z tego sprawę. W końcu nad pierwszą wspólnie spędzona nocą przeszli do porządku dziennego (no prawie). Łatwiej było niestety ignorować sprawę i udawać, że całą jego uwagę pochłaniają przygotowania do konkursu. Zaiste bowiem jedynie udawał. Nie mógł, przecież skupić się na niczym, kiedy tylko Samantha znalazła się w pobliżu, nieważne ile stołów laboratoryjnych by ich dzieliło. Takim właśnie, oto sposobem położyli konkurs i zamiast zająć pierwsze miejsce, znaleźli się na marnym drugim (według standardów Jamesa). Student nie mógł sobie tego wybaczyć. Nie mógł w to uwierzyć. Wydawało się być to czystą abstrakcja, a jednak naprawdę miało miejsce.
Ostatnie na co miał zatem ochotę, to wyjazd na wygraną wycieczkę, która miała przypominać mu o porażce. Zarówno ona, jak i Samantha. Oczywiście nie obwiniał dziewczyny o przegraną, a na pewno nie w pełni. Nie dało się bowiem ukryć, że swój udział w niej miała. W końcu to ona była powodem, przez który Lucas zaczął myśleć jak prawdziwy facet, nie tę partię ciała, co powinien, używając za mózg i przez to nie mógł się skupić. Gdyby nie to, z pewnością staż byłby w ich rękach, a on nie zastanawiałby się, czy rezygnować z wyjazdu w ciepłe miejsce - sam by sobie taki zorganizował, jako dodatkową nagrodę, bez Smanthy, która... która... no właśnie. Która co? Przestała być już tylko rywalką i dlatego Lukie unikał z nią kontaktu? Bał się podobnej odpowiedzi. Bał się rozmyślania o Sam w podobnych kategoriach. Strach ten kazał mu natomiast nie jechać, chociaż tchórzostwo było ostatnim, co można było zarzucić studentowi do tej pory. I gdyby nie wpadniecie do jego domu, jak burzy Grace, kiedy usłyszała o planach chłopaka, i spakowanie jego walizki, a później zaciągnięcie na lotnisko, to na pewno nie siedziałby z Montrose w samolocie. A gdy już się tam znalazł nagle przestał pojmować, czego tak właściwie się bał. Chyba zwyczajnie przemęczenie związane z nałożoną na siebie zbyt duża presją nadal przez niego przemawiało (zdecydowanie łatwiej było sobie to wytłumaczyć w taki sposób prawda?).
Niemniej, podczas lotu, tak jak u Samanthy, tak również u Lucasa panował pewnego rodzaju dystans. Zrozumienie, że strach był bezpodstawny (taki inteligentny, a czasami taki głupi), było jednym, przywrócenie starych stosunków z Sam było natomiast drugim. Wylądowanie na miejscu i jego atmosfera dała pewnego rodzaju rozluźnienie.
- Masz rację, naprawdę ładnie – przyznał, rozglądając się dookoła i chłonąc widoki. Mógłby powiedzieć, że nie spodziewał się takich obrazów wokół siebie i nie skłamałby. Nie myślał bowiem o wycieczce pod kątem atrakcji... aż do tej pory.
Kiedy dojechali do hotelu, a oczom Lucasa ukazało się tylko jedno łóżko, westchnął zrezygnowany pod nosem. Z trudem powstrzymał się przed komentarzem, że to chyba jakieś jaja.
- Daj spokój. Ja wezmę kanapę, a jeśli będzie naprawdę niewygodna, to będziemy się zamieniać – puścił jej bez namysłu oczko, po czym zajrzał do łazienki. Przynajmniej tutaj było co zobaczyć. Mieli nie tylko kabinę prysznicową, ale i wannę – prawdziwy pokój dla par im się trafił, świetnie. - Jakie mamy plany na dzisiaj? – zapytał, opierając się o framugę drzwi od łazienki i spoglądając na Sam.
[Profil]
  [instagram]
 
Samantha Montrose






White Oak
Studentka fizyki stosowanej
Lucas zdecydowanie za bardzo siedzi mi w głowie

Wysłany: 2018-12-10, 21:49   
  

  
I'm gonna live like tomorrow doesn't exist
Samantha Montrose

  
  
  
  
  
  
21

  


Biorąc pod uwagę obie sytuacje, zarówno tą niedawną, jak również mającą miejsce kilka tygodni wcześniej, Samantha mogła jasno wywnioskować, iż nie powinna nigdy więcej imprezować razem z Lucasem. Działo się bowiem wtedy zbyt wiele nieprzewidywalnych i z pewnością nieplanowanych rzeczy, by spokojnie mogła przejść z tym do porządku dziennego, jak to miała w zwyczaju, wyjaśniając sobie i światu w logiczny sposób przyczynę, jak również konsekwencje. Niestety, po ostatnim razie było to niemal niemożliwe, a jeśli już, Montrose musiała zużywać niemal całe pokłady silnej woli, aby nie dopuszczać do siebie pewnych myśli, które niemal krzyczały w jej głowie. Myśli o tym, że James przestał być zwyczajnym kolegą, rywalem w nauce, a stał się kimś, kim nie powinien się stać nigdy. Kimś, z kim być może Drago mógłby konkurować, gdyby nagle pojawił się przy studentce.
Nikt nie mógł jej mieć za złe, iż nie mogła się zdecydować na wyjazd. Nie chciała doprowadzać niepotrzebnie do konfrontacji, tym bardziej, że mieli jej aż nadto, kiedy przygotowywali się do konkursu. Tego samego, który przegrali. Pomyśleć, że zwycięstwo mieli w kieszeni, wiedziała o tym. Wiedziała, że gdyby nie doszło do zbliżenia, właśnie siedzieliby na stażu, ciesząc się z szybko rozwijającej się kariery. Wszak nic tak nie pomagało w przyszłości, jak zdobyte podczas studiów doświadczenie zawodowe. Jednak zamiast tego przyszło jej wylegiwać się na jakiejś wyspie, łapiąc słońce i leżąc na plaży rozmyślać o tym, że odniosła porażkę, wspólnie z Lucasem, który również nie potrafił się w tak ważnym dniu skupić. Cóż, nie mogła go winić. Skoro na niej się to odbiło, na nim również musiało.
Nie będąc fanką podobnych wyjazdów, niespecjalnie wiedząc, co takiego można było robić na plaży poza leżeniem i czekaniem, aż skóra całkowicie stanie się czerwona, milczała w samolocie. Było to jeden z dwóch powodów, chociaż ten ważniejszy siedział tuż obok niej, również się nie odzywając. Cisza dała jej przestrzeń, jak również czas do przemyślenia wszystkiego, a faktycznie było się nad czym zastanawiać.
Wszelkie scenariusze, usprawiedliwienia czy wymówki poszły w niepamięć, kiedy miała szansę rozejrzeć się po okolicy. Niby nic szczególnego, ale robiło wrażenie. Od razu było wiadomo, że wyspa była niewielka, przynajmniej pod względem cywilizacji, a znaczną większość stanowiła czysta natura. To przypadło jej do gustu. Znaczyło, że jeśli zajdzie potrzeba, będzie mogła wyjść gdzieś sama, unikając chłopaka.
-Nie musisz mi odpuszczać tylko dlatego, że jestem kobietą. Ale zamiana brzmi dobrze. Mamy tu spędzić cztery noce, więc dla każdego po dwie. Zacznijmy od ciebie - nie dała się przekonać, stawiając na swoim. Brzmiało sprawiedliwie, chłopak nie mógł zaprzeczyć. Zresztą była niemal pewna, że później zacząłby się wykręcać i nijak nie chciał się przenieść na łóżko.
Wiedziona ciekawością, zajrzała mu przez ramię, tym samym zaglądając do łazienki.
-Przynajmniej tu nie mogę narzekać. Wanna brzmi wspaniale - stwierdziła, planując wzięcie długiej kąpieli. Zawsze jej takie pomagały, a zazwyczaj nie miała na nie czasu. Tutaj, nie mając niczego twórczego do roboty, mogła sobie pozwolić na chwilę wytchnienia.
Cofnęła się o krok, kiedy obrócił się w jej stronę, opierając o framugę drzwi. Patrzyła na niego przez chwilę, lustrując twarz. W tej pozie, z niemal nonszalancją, wyglądał dobrze. Aż za bardzo, skoro Samantha pomyślała o czymś podobnym.
-Z tego co wiem, nic. Możemy sprawdzić okolicę. Kilka atrakcji zaplanowano nam dopiero na jutro - powiedziała, pamiętając rozpiskę, którą dostali. Tak wiele razy ją czytała, że niemal wyryła się w jej głowie. - Ewentualnie iść na plażę, jeśli chcesz - dodała, przypominając sobie, że mieli ją niemal pod nosem.
_________________
[Profil]
 
 
Lucas James






od ośmiu lat w White Oak
student fizyki stosowanej
Samantha namieszała mi w życiu i sercu

Wysłany: 2018-12-11, 18:13   
  

  
-
Lucas James

  
  
  
  
  
  
21

  


Nie przypuszczał, że coś podobnego będzie miało miejsce i nie chodziło w tym wszystkim jedynie o to, że on naprawdę sporadycznie przegrywał. Chodziło o to, że przegrał, bo pozwolił sobie na rozproszenie. Rozproszenie i to nie takie byle jakie. Samantha bowiem, jako pierwsza dziewczyna, w całym jego życiu, była w stanie zrobić to w taki sposób. Kiedy znajdowała się obok, dosłownie zaczynał mieć sieczkę w głowie. Nie mógł skupić się na niczym, poza napięciem, które zaczynało w nim gwałtownie rosnąć. Napięcie to związane było natomiast z przyciąganiem seksualnym, które Sam nagle zaczęła roztaczać wokół siebie po ich ostatniej nocy ( a pewnie robiła to już wcześniej, tylko Lucas nie dostrzegał tego tak jasno). Nocy, której wspomnienie nie chciało opuścić umysłu Lucasa, dodatkowo go rozpraszając. Wszystko, to razem wzięte spowodowało, że podczas konkursu, mówiąc swoją część prezentacji jąkał się, jakby w ogóle nie był przygotowany. Nie mówiąc już o tym, że prawie stracił całkowicie wątek, kiedy w charakterystyczny dla siebie sposób przeczesała włosy. Tak, wystarczyło zaledwie tyle, żeby James popadł w otchłań osłupienia. Dlaczego więc zamiast zaprosić Samanthę po konkursie na randkę, zdecydował się ograniczyć z nią kontakty? Cała sytuacja zwyczajnie przerosła studenta. Szczerze mówiąc, nigdy dotąd nie znalazł się w podobnej. Łatwiej więc i logiczniej, było się odsunąć na bok, tłumacząc wszystko zakłopotaniem spowodowanym kolejną, wspólnie spędzoną nocą pod wpływem alkoholu. Wspomnienie było, przecież na tyle żywe, że nadal zdawało się, iż odczuwa podobne, jak wtedy emocje. One natomiast rozpraszały go i nie pozwalały na odpowiednie skupienie. Tak... Wydawałoby się, że Lucas jest zbyt inteligentny na to, żeby uwierzyć w podobne, naiwne wyjaśnienie. Okazało się jednak, że w takich kwestiach nie różnił się od innych i zwyczajnie wierzył w to, w co chciał. Bał się bowiem pewnych rzeczy tak samo mocno, jak inni, a przecież myśl, że Sam przestała być jedynie koleżanką, wydawała się w jakiś sposób przerażająca. Burzyła całe jego logiczne spojrzenie na ich relację. Niemniej, najgorsza w tym wszystkim była możliwość, że zmiana postrzegania mogła zajść tylko u niego. Rozsądniej było więc trzymać się utartych schematów i nie mieszać jeszcze bardziej, niż zrobili to do tej pory.
Kiedy więc Grace zaciągnęła go siłą na lotnisko, odwołując się do jego rozsądku i dobrego wychowania – nie mógł być, przecież takim dupkiem i pozwolić Sammy jechać tam samej jak palec (kto jednak wie, co ona tak naprawdę próbowała zyskać wsadzając ich oboje do tego samolotu!), miał zamiar zachować wyłącznie koleżeńskie kontakty z Montrose. Trzeba przyznać, że jak na razie szło mu świetnie!
- W porządku, brzmi sprawiedliwie – przystał, chyba po raz pierwszy nie mając zamiaru się z dziewczyną spierać. Zajrzał następnie do łazienki, a kiedy Samantha znalazła się tuż za nim poczuł bijące od niej ciepło. Spostrzeżenie tego w ogóle, było dość niepokojące. Dlatego postanowił się odwrócić, mając nadzieję, że zmusi to Montrose do cofnięcia się, co na szczęście udało się – Sam faktycznie odsunęła się od niego, tworząc między nimi odpowiedni dystans.
- Obydwie opcje mi odpowiadają. Możemy więc najpierw sprawdzić okolicę, a później pójść na plażę – powiedział, uśmiechając się delikatnie, a w głowie myśląc o tym, że kubeł zimnej wody przydałby mu się już teraz. Zdecydowanie. Sposób w jaki Sam lustrowała jego twarz wywoływał w nim bowiem chęć zmniejszenia między nimi dystansu i pocałowania jej. Co do cholery?
[Profil]
  [instagram]
 
Samantha Montrose






White Oak
Studentka fizyki stosowanej
Lucas zdecydowanie za bardzo siedzi mi w głowie

Wysłany: 2018-12-16, 00:06   
  

  
I'm gonna live like tomorrow doesn't exist
Samantha Montrose

  
  
  
  
  
  
21

  


W ich sytuacji wspólny wyjazd nie był najlepszym pomysłem i z całą pewnością zdawali sobie z tego sprawy, a fakt, że nie mówili o tym na głos, nie miał większego znaczenia. To, co siedziało im w głowie było tym, co odzwierciedlało rzeczywistość, której zawsze próbowali się wyprzeć. Gdyby nie to, że już dwa razy na wspólnej imprezie Sammy wylądowała z Jamesem w łóżku, zapewne wycieczka nie stanowiłaby żadnego problemu. Ot, zwyczajny relaks. Niestety, nie umiała o tym wszystkim myśleć w podobny sposób, kiedy jej ciało, niezależnie od umysłu, reagowało na blondyna tak, a nie inaczej, utrudniając jej chłodny, logiczny osąd i podobne nastawienie, nakrapiane dystansem. Zamiast tego zdała sobie sprawę, że jej serce biło znacznie szybciej, kiedy chociażby musnął jej ciało dłonią, czy dotknął przypadkiem ramieniem, jak to miało miejsce w samolocie, gdy siedząc obok siebie, nie mogli sobie pozwolić na zbyt wielką ilość przestrzeni osobistej.
Nic dziwnego, że uznała, iż znacznie lepiej będzie się zdystansować. Może nie całkiem zapominając o zabawie, bo jednak obiecała Grace, że opowie jej o wszystkim ciekawym, co robiła (a wiadomo, że nie chciała zawieść swojej przyjaciółki), ale mimo wszystko dbając o to, aby nie prowokować sytuacji, które mogłyby się wymknąć spod kontroli, na którą Montrose nigdy nie musiała zwracać uwagi, a która aktualnie wymagała od niej pełnego skupienia, tym bardziej, że miała z Lucasem dzielić jeden pokój. Ile jeszcze utrudnień ją spotka podczas tych kilku dni?
Starając się o tym nie myśleć i podejść do całości jak logicznie myślący człowiek, zrobiła pierwszy błąd, którym było zbliżenie się do chłopaka, kiedy ten zaglądał do łazienki. Powinna przewidzieć, że jej ciało zacznie wariować, kiedy tylko zniknie bezpieczna odległość. Zorientowała się za późno i chwilę później patrzyła na jego twarz z dość niebezpiecznie bliskiego dystansu. Na tyle, by mogła zobaczyć tak dobrze znane tęczówki. Cofnęła się dość szybko, ale nie w panice, która mogłaby wzbudzić podejrzenia. Ot, normalne kilka kroków w normalnym tempie.
-W takim razie daj mi chwilę, muszę się przebrać. Mam wrażenie, że jest tu znacznie bardziej gorąco, niż uprzedzali - rzuciła, nie zdając sobie do końca sprawy jak jej słowa mogły zostać odebrane. Najwidoczniej nie wszystko się w niej zmieniło, bo na wypowiedzi nie uważała tak, jak na to, co robiła.
Wróciła do walizki, z której wyciągnęła kilka ubrań. Wydawały się idealne.
-To jak, będziesz jeszcze stał w drzwiach łazienki, czy dasz mi się przebrać? - spojrzała na niego, unosząc lekko i niewinnie (przynajmniej z założenia) brew ku górze, podchodząc trochę bliżej, oczywiście zachowując bezpieczeństwo.
Dziesięć minut później była gotowa i razem z chłopakiem wyszła na zewnątrz, gdzie słońca prażyło w najlepsze, nie przejmując się tym, że komuś mogłoby być zdecydowanie zbyt gorąco.
-Prawo czy lewo? - spytała, spoglądając w obie strony. Jedna zdawała się prowadzić w stronę miasta (o ile można tak było to nazwać), zaś druga bardziej zagłębiała się w tereny należące do hotelu.
_________________
[Profil]
 
 
Lucas James






od ośmiu lat w White Oak
student fizyki stosowanej
Samantha namieszała mi w życiu i sercu

Wysłany: 2018-12-16, 21:17   
  

  
-
Lucas James

  
  
  
  
  
  
21

  


Nic nie było już jak kiedyś w relacji z Samanthą, a Lucas kompletnie nie był na to gotowy. Wszystko zmieniło się w zaledwie sekundzie, a wręcz nanosekundzie - przynajmniej dla studenta. On bowiem nie dostrzegał żadnych, z tych drobnych zmian, które miały miejsce, a które jednoznacznie prowadziły ich do miejsca, w jakim się znaleźli. Dla chłopaka aktualna sytuacja była więc niesamowitym szokiem, uderzającym w niego z całą swoją mocą. Bliskość Samanthy nagle stała się czymś nienaturalnym, w koleżeńskim pojęciu tego słowa. James zaczął odczuwać przy dziewczynie coś, czego wcześniej nie było. Niesamowite i zarazem przerażające. W większym jednak stopniu przerażające. Zdecydowanie bezpieczniej było zatem zamieść wszystko pod dywan, bez względu na wszelkie podszepty podświadomości oraz reakcje ze strony ciała.
Wspólny wyjazd nie sprzyjał zbytnio zamiataniu wszystkiego pod dywan, ale James nie z takimi rzeczami sobie radził! Był umysłem, który potrafił wybrnąć z kłopotów odpowiednio, dlaczego więc nie miałoby udać się i tym razem? Trafna odpowiedź nasuwała się raczej od razu na język, ale niestety nie Lucasowi. W tym wypadku jego zbyt duża pewność siebie miała go zawieść. Właściwie, miał zawieść go jego własny, logiczny umysł. Student nie był jednak jeszcze tego świadom. Dlatego dał namówić się Grace na wylot i znalazł się z Samanthą w jednym pokoju i to dodatkowo z jednym łóżkiem. Czy mogło być gorzej? Podobno.
- Jasne, nie ma sprawy – odparł obojętnie. Udawał przy tym, że wcale nie dostrzegł drugiego dna w jej wypowiedzi. Prawdą jednak było, że odebrał je i to w mgnieniu oka. Kiedy bowiem Samantha znajdowała się zbyt blisko niego, sam miał wrażenie, że temperatura nagle skakała w górę. Na jej skok w pełni wpływał również ślicznie wypięty tyłek Sammy, która schylała się do walizki, wyciągając z niej nowe ubrania. Nic więc dziwnego, że biedny Lukie zawiesił się i dosłownie utknął w drzwiach łazienki. Dlatego kolejne słowa rzucone ze strony dziewczyny, wyrwały go, jak z transu.
- Czy ty boisz się przejść obok mnie, Montrose? – zapytał bez namysłu, niekontrolowanie, do czego sprowokowała go uniesiona w górę przez Samanthę brew (niewinnie, ta jasne!).
Kiedy Sam zajęła w końcu łazienkę, Lucas usiadł na kanapie. Chwilę później się na niej położył, sprawdzając przy tym, czy faktycznie była wygodna. Oszacował ją na w miarę w porządku i zaczął przeglądać na telefonie atrakcje, o które mogliby dzisiaj zahaczyć. Dziesięć minut później, gdy Sammy już opuściła łazienkę, ruszyli razem na podbój miasta. Upał odrobinę nie sprzyjał podbijaniu czegokolwiek i zdecydowanie zachęcał do ucieczki nad wodę i chociaż Lucas miał wrażenie, że się rozpływa, zdecydował pokierować się rozsądkiem. Zwiedzając miasto nie będzie obserwował zgrabnej sylwetki Montrose w stroju kąpielowym, po której spływałyby leniwie krople wody, przypominając ich ostatnią wspólną noc w basenie na domówce, zakończonej w znany dla wszystkich sposób.
- Lewo – rzucił więc, dostrzegając że ten kierunek prowadzi w stronę miasta i daje mu więcej czasu na możliwość utrzymania Sammy na dystans (przynajmniej dla jego oczu).
[Profil]
  [instagram]
 
Samantha Montrose






White Oak
Studentka fizyki stosowanej
Lucas zdecydowanie za bardzo siedzi mi w głowie

Wysłany: 2018-12-16, 22:30   
  

  
I'm gonna live like tomorrow doesn't exist
Samantha Montrose

  
  
  
  
  
  
21

  


Chociaż w przypisanym im domku spędziła zaledwie kilkanaście minut, czuła się tak, jakby koniecznie musiała się z niego wyrwać. Wszystko za sprawą Lucasa, który właśnie w taki sposób działał na studentkę. Zmuszał ją nieświadomie (a może nie?) do robienia rzeczy, do których kiedyś nie przywiązywała większej wagi. Nie dość, że musiała teraz uważać na wszelkie gesty, jakie prezentowała, tak dodatkowo sama jego bliższa obecność, która w owym domku była nieunikniona, skoro mieli spędzić w nim kilka dni, nie pomagała, rozstrajając ją jeszcze bardziej. Gdzie podziały się wszystkie te szare komórki, które do niedawna pozwalały jej utrzymywać uczucia w ryzach? Ba, przecież ona nawet nie zwracała na nie większej uwagi, zajmując się jedynie nauką, która była jej miłością. Nigdy, dosłownie nigdy nie pomyślałaby, że całą równowagę może zachwiać osoba, z którą początki znajomości były dość napięte. Owszem, nie mogła powiedzieć, że nigdy żaden mężczyzna nie wzbudził jej zainteresowania, bo paru się pojawiło, w tym jej pierwsze zakochanie, jak również i najlepszy przyjaciela, ale mimo wszystko zdawało się, że to właśnie Lucas rozprasza ją najbardziej, zmieniając w stopniu, w którym zmieniać się nie chciała. O ile życie było łatwiejsze, kiedy człowiek nie przejmował się niczym innym, jak dobrymi stopniami i konkursami, do których się przygotowywał. Zamiast tego otrzymała mętlik w głowie, który musiała niemal całą siłą woli kontrolować, by nie wynikło z tego nic niepożądanego. Zbyt wiele razy dawała się ponieść własnemu ciału i najwidoczniej pragnieniom pod wpływem alkoholu, by po raz kolejny przez to przechodzić.
Tylko czy musiało już na starcie okazać się to tak skomplikowane? Najwidoczniej, skoro nie umiała się oprzeć wrażeniu, że jej własne ciało reagowało jeszcze bardziej chaotycznie, nie mówiąc już o tym, że zaczynało docierać do jej umysły to, iż Lucas zwyczajnie w świecie jest przystojny. Coraz bardziej sobie to uświadamiała, patrząc tak na niego, kiedy stał w drzwiach. Nic dziwnego, że musiała przerwać to wszystko, dodatkowo nie wzbudzając żadnych podejrzeń. Stąd ten pomysł z przebraniem się. Bezpiecznie i neutralnie.
Słysząc jego słowa, zatrzymała się na chwilę. Czy się bała? Nie, to nie tyle o strach chodziło, co o własny komfort.
-Nie. Po prostu obawiam się, że zajmujesz je całe, a ja nie jestem na tyle chuda, aby się zmieścić - stwierdziła, uśmiechając się przy tym lekko. Tak, to miał być żart. Taki skromny, na rozładowanie napięcia, które z całą pewnością się pojawiło. Nic dziwnego, że ulgę odczuła, kiedy znalazła się w łazience.
-Dobry wybór - powiedziała, kiedy już wyszli. Od razu ruszyła w wybranym kierunku, zastanawiając się jak dużo będą musieli przejść, by ostatecznie trafić na coś ciekawego. Jak się okazało, było tego całkiem sporo, bo dopiero po jakichś trzydziestu minutach doszli do miejsca z większą ilością sklepików i restauracji.
-Patrząc na to wszystko poczułam się głodna - skomentowała, bo do jej nosa doleciało naprawdę wiele wyśmienitych zapachów. - Wiem, że jedzenie mamy wliczone we wszystko, ale może wejdziemy coś zjeść tutaj? A później możemy wstąpić do tej kolorowej kawiarenki. Ich desery lodowe wyglądały wspaniale - cóż, była fanką wszystkiego, co słodkie, chociaż nie było tego po niej szczególnie widać. Tyle dobrego, że nie musiała się kontrolować z jedzeniem.
_________________
[Profil]
 
 
Lucas James






od ośmiu lat w White Oak
student fizyki stosowanej
Samantha namieszała mi w życiu i sercu

Wysłany: 2018-12-18, 16:38   
  

  
-
Lucas James

  
  
  
  
  
  
21

  


Szare komórki, które utrzymywały ich umysły w ryzach zmarły razem z ilością alkoholu i substancji psychoaktywnych, które dobrowolnie, ale nie da się ukryć, że również bezmyślnie, umieścili w swoich organizmach. Byli sami sobie winni. Pierwszy, wspólny raz, jasno ukazywał, że oni i alkohol w jednym pomieszczeniu, to nie do końca dobry pomysł. Oczywiście tylko, jeśli nadal chcieli utrzymywać koleżeńskie relacje, a przecież chcieli. Nie wyciągnęli z tego jednak odpowiednich wniosków i sytuacja powtórzyła się, komplikując wszystko jeszcze bardziej. Dlatego Lucas nie zamierzał pić podczas wycieczki. No ok, ewentualnie jakąś lampkę wina do obiadu, nie dajmy się zwariować. Niemniej, nic więcej. Trzeźwy umysł, to stabilne ręce, które zdecydowanie trzymał przy sobie. A to było najważniejsze – trzymać ręce przy sobie i przestać przyglądać się Sammy tak intensywnie. Zatrzymać myśli krążące wyłącznie wokół jej osoby (ubranej, czy nago). Zatrzymać tę karuzelę absurdu. Skupić się na wypoczynku. Powinien powtarzać sobie w głowie, jak mantrę skupić się na wypoczynku, to może faktycznie jego myśli skierują się w tym kierunku. Zawsze warto spróbować. Start.
Meta. Kto pomyślałby, że znajdzie się na niej tak szybko. Jeden ze słupków skupienia został jednak w mgnieniu oka zachwiany, kiedy Lucas zobaczył tylko jedno łóżko w domku, następnie Sam znalazła się tuż za nim, co poskutkowało, że w przeciągu sekundy cała reszta posypała się, jak domino. W głowie Lucasa przestało odbijać się echem skupić się na wypoczynku, a zaczęło utrzymać odpowiedni dystans. Wiemy natomiast, że od tego miejsca do katastrofy nie pozostawało tak daleko. James uparcie wierzył jednak, że wszystko da się jeszcze obrócić na jego korzyść. Jeszcze wierzył.
- Wymówka godna drugiego miejsca – rzucił ironicznie, ale i zaczepnie, w równie żartobliwy sposób, co ona. Jego wcześniejsze słowa także były w podobnym tonie, chociaż... nie. Aktualne faktycznie miały na celu rozładowanie napiętej atmosfery. Wcześniejsze natomiast, dość nieświadomie, próbowały ją jeszcze bardziej podgrzać. Na całe szczęście Samantha stanęła na wysokości zadania i nie dała się podejść. Lucas bowiem wcale nie planował robić żadnych podchodów. Chciał ich uniknąć, jak ognia. Niestety, podświadomość chłopaka pchała go ku samospaleniu. Jednak nie tym razem. Teraz udało mu się umknąć. - Stać cię na lepszą i wiarygodniejszą – dodał jeszcze, uśmiechając się przelotnie i odsunął się, robiąc dziewczynie tym samym miejsce i możliwość wejścia do łazienki.
Ruszył zaraz za Sammy, w wybranym przez siebie kierunku. Idąc w stronę miasta, rozglądał się dookoła, starając się chłonąć klimat miejsca. Trzeba jednak przyznać, że do tej pory nie był, aż zaangażowany w chłonięcie klimatu jakiegokolwiek miejsca. Chęć ucieknięcia od myśli o Montrose była naprawdę duża. Nie zapomniał w tym wszystkim jednak o sztuce konwersacji. Podczas półgodzinnej wędrówki rozmawiali więc o mijanej okolicy i innych, mało osobistych rzeczach.
- Wygląda na dobre miejsce, możemy wejść – zawyrokował po pospiesznej analizie ilości osób w knajpie i ich rodzaju. Było w niej sporo lokalnych ludzi, a więc faktycznie musiała być dobra. - a co do deserów, to nie zwróciłem uwagi, więc wierzę ci na słowo – puścił Sam oczko, po czym otworzył dziewczynie drzwi i weszli do klimatyzowanego pomieszczenia, które zachęcało do nie opuszczania go nigdy! A przynajmniej do wieczora, dopóki nieznośny upał nie zmniejszy się.
[Profil]
  [instagram]
 
Samantha Montrose






White Oak
Studentka fizyki stosowanej
Lucas zdecydowanie za bardzo siedzi mi w głowie

Wysłany: 2018-12-19, 20:26   
  

  
I'm gonna live like tomorrow doesn't exist
Samantha Montrose

  
  
  
  
  
  
21

  


Samantha liczyła, że na wycieczce dużo czasu będą spędzali poza hotelem, a tym samym pojawi się znacznie więcej miejsca pomiędzy nimi, niż gdyby siedzieli ciągle w hotelowym pokoju. To pozwalało jej sądzić, że nie stanie się na wyjeździe nic, czego by nie chciała i nie planowała. W jej głowie ani przez chwilę nie pojawiła się myśl, iż dwie sytuacje z imprez mogłyby mieć miejsce podczas wypoczynku. Uznała za niemal pewne, że podobne zajścia mieli już za sobą, tym bardziej, że zawsze towarzyszył im alkohol. To kazało jej myśleć, że to on był przyczyną, bo jak wiadomo, blokował szare komórki i pchał ludzi do robienia rzeczy, których nie mieli zamiaru robić nigdy. Bo jak wiedział każdy, Sammy nie sądziła nigdy, że mogłaby się z Lucasem przespać. Ba, prawdę powiedziawszy był ostatnią osobą, która znalazłaby się na liście Montrose, gdyby ta w ogóle ją miała. Nic dziwnego, że czuła się trochę zagubiona po tym, jak ostatecznie wylądowała z blondynem w łóżku.
Kiedy więc w pomieszczeniu ponownie powstała atmosfera, która nie powinna się zrodzić (a wszystko za sprawą słów, jakie wypowiadali w swoim kierunku) chciała to ukrócić, zdecydowanie nie mając zamiaru bawić się w gierki z Jamesem. Przynajmniej z założenia, że czasem mówiła coś, zanim w ogóle pomyślała, jakby mogło to zabrzmieć.
-Przypominam, że właśnie na takim się znaleźliśmy. Ja jedynie staram się wpasować. W końcu kiedy wejdziesz między wrony i tak dalej - odpowiedziała, lekko się uśmiechając. Jeśli w jakikolwiek sposób chciał ją podejść, nie dzisiaj. Pomimo wszelkiego chaosu panującego w jej umyśle i ciele, nie straciła kondycji, jeśli chodziło o sprawne odpowiedzi rzucane chłopakowi.
Kolejne słowa przemilczała. Czy było ją stać? Jak najbardziej, była całkiem dobra, jeśli chodziło o przekonywanie, może dlatego, że praktycznie zawsze mówiła prawdę. Czasem zdarzało jej się coś pominąć lub powiedzieć okrężnie, ale dalekie to było od kłamstwa.
Rozglądając się po okolicy była zachwycona. Nawet tak logiczny umysł jak jej potrafił dostrzec piękno natury, a z pewnością tutaj mieli jej pod dostatkiem. Dodatkowo zwyczajna pogadanka z Lucasem, która daleka była do poruszania rzeczy, na które nie chcieli rozmawiać, sprawiła, że się rozluźniła i wyparła z głowy wszystko to, co mogło jej przeszkadzać. Wszak nie byli już w jednym pomieszczeniu sam na sam.
Weszła do knajpy tuż po tym, jak się zgodził. Pachniało wyśmienicie, a sądząc po ilości osób jedzenie musiała być dobre.
Kilka minut później siedzieli przy stoliku, zaproszeni przez kelnerkę.
- A później będzie na mnie, jak okażą się niesmaczne - uśmiechnęła się, nawiązując do deserów. Sięgnęła w tym czasie po menu, lustrując je. Na całe szczęście było też po angielsku. - Stawiamy na coś egzotycznego, czy na coś, co chociaż brzmi znajomo? - uniosła wzrok, spoglądając znad karty na chłopaka. Osobiście nie była pewna, czy chce ryzykować, bo co, jeśli jej zaszkodzi i straci z wycieczki więcej, niż chciała?
_________________
[Profil]
 
 
Lucas James






od ośmiu lat w White Oak
student fizyki stosowanej
Samantha namieszała mi w życiu i sercu

Wysłany: 2018-12-24, 00:38   
  

  
-
Lucas James

  
  
  
  
  
  
21

  


Hormony Lucasa wariowały przy Sammy. Wariowały po spożyciu alkoholu i odrobinę na wspomnienie minionej, wspólnie spędzonej nocy. James nie podejrzewał jednak, że mogłyby wariowac również podczas wypoczynku. Atmosfera w hotelowym pokoju dała mu niestety do zrozumienia, że przezorny zawsze zabezpieczony. Lepiej było zatem zadbać o częste przebywanie na zewnątrz i mało bliskiego kontaktu. Logicznie rzecz ujmując, nie było opcji, w której Lucas ponownie ląduje z Samatha w łóżku. Niemniej, życie lubilo robić niespodzianki i ich dwie, poprzednie noce ukazywały to jasno. Zdecydowanie bezpieczniej było więc trzymać się pewnego, ustalonego i stabilnego planu, który zapewniał utrzymywanie ich w odpowiedniej odległości. Logika logika, ale zawsze bezpieczniej było posiadać dodatkowe zabezpieczenie.
Szybka ucieczka na miasto, wydawała się więc Lucasowi idealnym wyjściem. Nie oponował zatem na propozycję ze strony koleżanki z roku (bo tylko nią nadal Samantha była, niech nikt nie myśli inaczej). Atmosfera zbyt niespodziewanie przybierała bowiem niebezpieczny obrót. Student wolał przy tym nie wskazywać palcami przez kogo - nie mógł niestety nazwać siebie niewinnym. Było to zresztą widać, jak na dłoni, gdy rozmawiał z Sam przed wpuszczeniem jej do łazienki.
- Od kiedy to z ciebie typ, który wpasowuje się w stereotypy? - zapytał, unosząc w górę zaczepnie brew, a ton, który z założenia miał być ironiczny, zwyczajnie był lekko rozbawiony. Nic już nie zostało z dawnej złośliwości, którą kiedyś raczył Samanthe. Stosunek Lucasa do dziewczyny zmienił się diametralnie i to bezpowrotnie. Kontakty o charakterze zbyt intymnym były więc niewskazane. Jeśli bowiem doszło do tak druzgocacych (w końcu przez to nie wygrali konkursu) zmian, to należało nie pozwolić im posunąć się dalej. A na pewno były jak choroba. James musiał zatem zdusic je w zarodku. Nie chciał, przecież żeby w jakikolwiek sposób wpłynęły na jego wizerunek świetnego naukowca. Zdecydowanie wolał nim pozostać, niż zacząć być postrzeganym jako zwyczajny koleś, który nie potrafi utrzymać spodni na tyłku, a później przez to ląduje na szarym końcu (drugie miejsce takim bowiem dla chłopaka było). Co to, to nie.
Wędrując po okolicy, Lucas skupił więc całą swoją uwagę na widokach. Prowadził z Sammy niezobowiazujaca konwersacje, ale głównie zajmował go krajobraz. Wszystko miało ulec zmianie, gdy znaleźli się w restauracji, a ich przestrzeń została zawezona do jednego, małego stolika.
- Na kogoś wina, przecież musi spaść - zażartował. Nie był bowiem typem, który dąsałby się z powodu niezbyt dobrego deseru. Zanurzyl następnie nos w menu, szukając odpowiedniego posiłku dla siebie. - Jak na pierwszy dzień, wydaje mi się, że powinniśmy postawić na bezpieczniejszą wersję i coś znajomego - stwierdził, idąc prawdopodobnie tym samym tokiem myślenia, co Sammy. W końcu pod wieloma względami byli do siebie niesamowicie podobni. - Masz coś na oku? Ja myślę o łososiu - powiedział, nie odrywajac wzroku od karty dań i kompletnie nie dostrzegając, jak obsługująca ich stolik kelnerka, przygląda mu się intensywnie.
[Profil]
  [instagram]
 
Samantha Montrose






White Oak
Studentka fizyki stosowanej
Lucas zdecydowanie za bardzo siedzi mi w głowie

Wysłany: 2018-12-25, 23:00   
  

  
I'm gonna live like tomorrow doesn't exist
Samantha Montrose

  
  
  
  
  
  
21

  


Nie chciała prowadzić z Lucasem wymiany zdań, która mogłaby zakrawać na rozmowę z podtekstami lub zaczepkami. Chociaż może nie tyle nie chciała (bo przecież nie zawsze to kontrolowała), ile nie powinna z oczywistych względów. Ilekroć bowiem wchodzili na podobny grunt, kończyło się to nie tak jak powinno, a ich następnie zjadały wyrzuty sumienia. Czy więc nie lepiej było oszczędzić sobie podobnych emocji i po prostu zdystansować się w sposób odpowiedni? Ułatwiało to codzienność, która i tak sama w sobie potrafiła być przytłaczająca.
Niestety, jak wiadomo chcieć nie zawsze znaczy móc i odwrotnie, o czym przekonali się już nie raz. Chociażby w chwili, w której stali na przeciwko siebie, jeszcze zanim Montrose weszła do łazienki, by się przyszykować do wyjścia. Coś w środku najwidoczniej kazało im zachować się tak, a nie inaczej, a studentka miała nad czym zastanawiać się pod prysznicem.
-A od kiedy to Lucas wiesz o mnie wszystko? Może nie jestem takim typem, jak ci się wydaje? Zapewniam, że skrywam jeszcze wiele niespodzianek - odpowiedziała, uśmiechając się delikatnie, a przez jej ciało przebiegł dreszcz, którego nie powinno tam być. Coś musiało wisieć w powietrzu, więc może i lepiej, iż chwilę później zamknęła za sobą drzwi, oddając się kąpieli. Wolała nie ciągnąć tego wszystkiego, bo kto wie czy później nie musiałaby się pakować do domu.
Wraz z prysznicem wszystko przeszło i stan ten utrzymywał się, kiedy spacerowali po okolicy, szukając ciekawych miejsc. Jedno z nich najwidoczniej znaleźli, skoro chwilę później siedzieli w przyjemnej restauracji, otoczeni rozmowami zarówno miejscowych, jak i turystów, podziwiając wystrój i kartę dań. Sammy, czytając angielskie odpowiedniki, nie wiedziała na co tak właściwie miała największą ochotę.
-Trafna uwaga. Ostatniego dnia zafunduję sobie coś, czego nawet angielska nazwa nic mi nie mówi - stwierdziła. Najwyżej będzie chorowała w samolocie, ale przynajmniej z wycieczki nic nie straci. Och, gdyby tylko wiedziała, że wyprawa przedłuży się niespodziewanie o ładnych kilka dni. - Łosoś. Proszę, jak dostojnie. Ja prawdę powiedziawszy zastanawiam się pomiędzy sałatką z krabami i krewetkami w cieście, a zapiekanką rybną. Zauważyłeś, że niemal wszystko jest tutaj z rybami? - uniosła wzrok w chwili, w której pojawiła się kelnerka. Oczywiście nie umknęło jej uwadze, że młoda dziewczyna wdzięczy się do Lucasa, uśmiechając się przy tym zalotnie. Zaraz, skąd Sam wiedziała, jak to rozpoznać? I skąd właściwie pojawiło się dziwne uczucie, które niemal kazało jej przepędzić kelnerkę? Pokręciła szybko głową, uśmiechając się do blondynki. - Łosoś, sałatka i zapiekanka. Do tego dwie duże cole i dwie lampki dobrego czerwonego wina pasującego do jedzenia - złożyła zamówienie, odkładając kartę. A kiedy dziewczyna odeszła, przeniosła wzrok na Lucasa. - Jeśli będziesz chciał się urwać gdzieś wieczorem, jestem pewna, że ta urocza kelnerka ci potowarzyszy. Trzeba było wiedzieć, jak na ciebie patrzy - uśmiechnęła się, mając nadzieję, że to dziwne uczucie w środku już nigdy nie wróci.
_________________
[Profil]
 
 
Lucas James






od ośmiu lat w White Oak
student fizyki stosowanej
Samantha namieszała mi w życiu i sercu

Wysłany: 2018-12-28, 19:31   
  

  
-
Lucas James

  
  
  
  
  
  
21

  


On sam nie chciał prowadzić z Samanthą żadnych gierek, zdawał sobie bowiem sprawę, tak samo, jak ona, że nie prowadziły one do niczego dobrego. Niestety, nie za każdym razem był w stanie kontrolować to, co wydobywało się z jego ust. Szczególnie przy Montrose. Działała na studenta w sposób odrobinę ogłupiający. Cała jego logiczność i powściągliwość całkowicie ulatywały, kiedy Sammy znalazła się zbyt blisko chłopaka. Nie podobało mu się to, ponieważ burzyło jego poukładany świat, w którym wszystko miało swoje miejsce. Nie było w nim żadnych nieoczekiwanych niespodzianek, których powodem byłby on sam. Nie żył bowiem w ułudzie, zdawał sobie sprawę, że życie jest pełne niespodzianek. Przychodziły one jednak do tej pory z zewnątrz. Kiedy natomiast obok pojawiała się Samantha, powodowała, że to on stawał się jedną, wielką niespodzianką. Lepiej było więc trzymać się na dystans, lepiej było nie igrać z ogniem. Lucas dobrze o tym wiedział i chciał się tego trzymać za wszelką cenę. Niestety jego rozsądek nie zawsze szedł w parze z postanowieniami, co swoją drogą zdarzało się tylko w towarzystwie Montrose. Przypadek?
- W to nie wątpię, ale nie wmówisz mi, że ślepo podążasz za tłumem. Zbyt długo się znamy, żebym w to uwierzył, Sam – powiedział, posyłając dziewczynie praktycznie identyczny uśmiech. Patrzył przy tym intensywnie w jej tęczówki, a atmosfera ponownie zaczynała się zagęszczać. Kiedy więc Samantha zdecydowała się zamknąć w łazience, Lucas odetchnął z ulgą – ewentualna katastrofa została zażegnana. Dlaczego jednak dochodził do podobnych wniosków dopiero, kiedy Sam znikała z jego radaru? Zdecydowaniem powinien wziąć się w garść.
Pomogło mu w tym w pełni wyjście z pokoju hotelowego i znalezienie się na zewnątrz. Zwiedzanie miasta pochłonęło całkowicie uwagę Lucasa i pozwoliło oderwać myśli od Samanthy i wszystkich tych niezrozumiałych emocji, które w nim wzbudzała, a których nie chciał. Zdecydowanie lepiej było mu bez tego wszystkiego. Po co on w ogóle dał się namówić Grace na wylot? Och, no tak, żeby nie wyjść na dupka. I chociaż jeszcze przed wyjściem z hotelu myślał, że wolałby za takiego uchodzić, to z każdym, kolejnym krokiem, z którym chłonął klimat miejsca, przestawał żałować, że przyjechał tutaj. Miejsce miało w sobie to coś i Lucas zaczynał to dostrzegać, a wszelkie rozterki przestawały mieć znaczenie – przynajmniej do momentu, aż nie znaleźli się w restauracji.
- Czyli mam się przygotować na emocjonujący powrót? – zapytał z rozbawieniem, śmiejąc się cicho i nie wychylając nosa znad swojej karty. – Skoro nie możesz się zdecydować, to weź obydwie opcję – podrzucił jej pomysł, nie odrywając jeszcze oczu od menu, gdyby przypadkiem miało wpaść mu coś innego w oko. – Hm… faktycznie. Pewnie to dlatego, że mamy zaraz pod nosem morze – odpowiedział, zerkając na Sam z delikatnym uśmiechem, po czym zamknął kartę i oddał ją kelnerce. Dziewczyna faktycznie posłała Lucasowi zalotny uśmiech, falując wachlarzem gęstych rzęs, ale Lukie, jak to Lukie, kompletnie nie zwrócił na to uwagi, niezainteresowany blondynką. Odpowiedział jedynie przyjaznym uśmiechem, aprobując następnie zamówienie złożone przez Samanthę. Sięgnął następnie po szklankę wody, gdy Montrose podzieliła się swoim spostrzeżeniem, które w dziwny sposób go ukłuło. - Od kiedy to bawisz się w swatkę? – zapytał, nieoczekiwanie w sposób agresywny, jak gdyby Samantha wpychała się bezczelnie z butami w jego życie. Prawdą jednak było, że zwyczajnie nie spodobały się chłopakowi próby swatania go przez Sam z kelnerką. Dlaczego? Wolał nie odpowiadać sobie na to pytanie, a to jedynie zwiększyło stopień agresji w jego wypowiedzi. Kiedy więc dotarło do niego, jak nieprzyjemnie się zachował, odchrząknął i zerknął na dziewczynę. – Przepraszam, zwyczajnie… – urwał. Nie potrafił bowiem logicznie wytłumaczyć swojego dziwnego wybuchu – Przepraszam, możemy zapomnieć o temacie? – zapytał więc i napił się wody, bo niesamowicie zaschło mu w gardle. Lucas, ty idioto.
[Profil]
  [instagram]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
FORUM PRZYSTOSOWANE DO PRZEGLĄDARKI CHROME
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 7