Poprzedni temat «» Następny temat
Bar (II)
Autor Wiadomość
Tommy C. Dalle


Wysłany: 2018-07-24, 11:44   

Skrycie zaczęła się zastanawiać czy aby White Oak nie było przypadkiem epicentrum najróżniejszych zdarzeń lub metaforycznym Rzymem, do którego trafiają wszyscy, których znała. Nie licząc stałych mieszkańców, poszczególnych osobistości się tutaj nie spodziewała - jak Branson, byłej żony jej zmarłego przyjaciela.
- Lil… - wydukała, nie mając czelności poprawić się na krześle barowym, choć teraz było jej wyjątkowo niewygodnie. - To jest… Wow, kawał czasu. - uśmiechnęła się nerwowo, nie potrafiąc odnaleźć odpowiednich słów do niespodziewanej konfrontacji, pokroju tej z Sophie. Odchrząknęła, gdy ciemne piwo stanęło przed nią bez ani centymetra piany i ten drobny gest pozwolił Dalle na opamiętanie oraz powrót z niektórych fragmentów przeszłości do teraźniejszości. Pochwyciła kufel w dłoń i przesunęła się na krześle trochę do tyłu, jakby w obawie, że zbyt mały dystans między nimi zaburzy… cokolwiek. Czuła jak uszy zapiekły.
- Co tutaj robisz? - zmarszczyła delikatnie brwi w zastanowieniu, machnąwszy ręką w przestrzeń. - Mam na myśli White Oak, nie barmanowanie w Brantley's. - dodała z cierpkim uśmiechem, przybijając sobie mentalnie dłonią w czoło. Brawo za spostrzegawczość, Dalle.
_________________



Jeżeli dostajesz od Adki flaminga, wiedz, że coś się dzieje.^
[Profil]
 
 
Lillian Branson


Wysłany: 2018-08-03, 06:49   

Jak na tak małe miasteczko łatwo było tutaj trafić na dużo, znajomych twarzy. Dziwnie znajome osoby przyglądały ci się ukradkiem, a już na pewno w przypadku Lily kilka starszych kobitek pomyliło ją z jej matką. W sumie nie ma się co dziwić, wiedziała, że jest do niej bardzo podobna. Szczególnie że Lil była w tym wieku, kiedy to Pani Branson chodziła po ty uliczkach i bywała w tych samych miejscach. — Tonny. — Blondynka podając dziewczynie piwo, uśmiechnęła się przyjaźnie. W tym mieście najwyraźniej mieszkały tylko duchy przeszłości. Branson miała nadzieję, że nie zaskoczyła zbytnio przyjaciółki swojego zmarłego męża: — Wcale nie tak dużo. — Lilian wszystko w samotności się dłużyło, więc w jej mniemaniu okres czasu od ich ostatniego spotkania do dzisiejszego wcale nie był tak długi. Nie, żeby nie robiła wszystkiego, by po tym incydencie jej unikać. Piwo faktycznie wyszło jej podejrzanie idealnie i pewnie, gdyby chciała idealnie zadbać o brak piany to i tak coś puszystego postanowiłoby wylądować na szczycie piwa. — Dostałam w spadku dom po rodzicach. — Odpowiedziała zgodnie z prawdą i nie patrząc na dziewczynę, lecz ciągle przed nią stojąc, zaczęła sprzątać niższy blat i tak idealnie czystego baru.
_________________
[Profil]
 
 
Darcy Howell






wo
pielęgniarka
rozwiodła się

Wysłany: 2018-10-21, 01:05   
  

  
all i need is love
darcy howell

  
  
  
  
  
  
28

  


6.

Przy kuracji leczenia bezpłodności nie zaleca się picia alkoholu, palenia papiersów ani stosowania żadnych używek, więc Darcy po nieudanej próbie in vitro powoli zapominała jak smakuje alkohol. Dodatkowo zawsze była kobietą niewielkiej postury, niskiego wzrostu i niewiele jej było trzeba żeby w stan upojenia się wprowadzić. Podejrzewała więc że jeśli dzisiaj wejdzie do baru na lampkę wina, to nic jej się nie stanie, możliwe że nawet już przy niej się wstawi. Niby wciąż chciała spróbować jeszcze raz ze sztucznym zapłodnieniem i dawcą spermy, ale musiała sobie dać trochę czasu na regeneracje. Takie zabiegi bardzo wyczerpywały jej psychikę, bo każdy nieudany zbliżał ją do przerażającej myśli, że może nie może mieć dzieci i to wszystko jest jej winą. Tak długo czekała na męża, stabilne życie dla dziecka, a teraz nie mogła go mieć, nawet kiedy próbowała sama, z dobrociami medycyny. I dlatego weszła dzisiaj do baru, potrzebując odrobiny pocieszenia, dlatego wskoczyła na stołek barowy i zamówiła czerwone wino. Przez moment bawiła się lampką, obserwując jak przelewa się raz na prawą ściankę, raz na drugą, dopiero po chwili orientując się że barmanka wciąż jej się przygląda.
- Nie szukam utopionej muchy - zapewniła ją od razu - ani brudnych smug, po prostu... - westchnęła cicho - to ciężki dzień. Właściwie miesiąc.... albo i rok - wyjaśniła, w końcu wino do ust przysuwając i kilka łyków pijąc. Nawet gdyby było brudne, to alkohol dezynfekuje, nie było problemu.
[Profil]
 
Multi: rila, chad
 
Eris Lennox






White Oak
barmanka, wokalistka
I'm being haunted by a whisper. A chill comes over me

Wysłany: 2018-10-21, 18:43   
  

  
Spinning in chaos, trying to escape the flame. Yesterday is gone
Eris Lennox

  
  
  
  
  
  
28

  


Eris miała wrażenie, że czuje się znacznie lepiej, zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Nie miała żadnych poważnych uszczerbków, jednak mimo wszystko po spotkaniu z Heather, po krótkiej rozmowie z blondynką, jak również po wyleczeniu skręconej kostki, za co sama odpowiadała wykazując się ponadprzeciętną nieuwagą, było jej lepiej na duszy i ciele. Kto by pomyślał, że w jej życiu nastanie czas, kiedy będzie tak swobodnie rozmawiała z drugą osobą, nie zamykając się przed otoczeniem. Może to wpływ panny Blackburn, a może White Oak tak działało na ludzi? Jaka nie byłaby przyczyna, z Lennox było inaczej. Czy czuła się komfortowo? Nie mogła powiedzieć tego z pełną świadomością, bo miała wrażenie, że coś było nie tak. Co? Ciężko powiedzieć, ale póki co nie skupiała na tym myśli. Miała zbyt wiele na głowie, jak chociażby obsłużenie spragnionych klientów baru, którzy w ten piękny wieczór postanowili przyjść właśnie tutaj, umawiając się z przyjaciółmi lub po prostu chcąc się napić dobrego drinka, który Eris mogła zaserwować.
Raz po raz wydawała nowe trunki, nie zwracając większej uwagi na ludzi, którzy je odbierali. Nie interesowało jej życie drugiej osoby, a tak przynajmniej zawsze jej się zdawało. Kiedy bowiem dostrzegła drobną kobietę siadającą przy barze i proszącą wino, na dłużej zawiesiła na niej swój wzrok. Na tyle, by nie umknęło jej uwadze, jak miesza drinka przyglądając mu się, jakby nie była pewna czy powinna się go napić. Nietypowe zachowanie, jeśli chodziło o bywalców podobnych miejsc.
-Wyglądasz, jakbyś nie była pewna, czy powinnaś tu być - skomentowała, umyślnie ignorując wzmiankę o musze, czy smugach. Wiedziała, że szklanki są czyste, a w alkoholu nie pływają owady. Niby wszystko mogło się zdarzyć, ale nie, kiedy to Lennox stała za barem. - Skoro był tak podły, może warto napić się czegoś mocniejszego? - zaproponowała. A podobno miała się niczym nie interesować.
_________________
[Profil]
 
Nick: Liv
 
Darcy Howell






wo
pielęgniarka
rozwiodła się

Wysłany: 2018-11-04, 00:20   
  

  
all i need is love
darcy howell

  
  
  
  
  
  
28

  


Gdyby Darcy miała oceniać po pozorach, pewnie powiedziałaby że Eris wygląda na kobietę ze zdrowym podejściem do świata i ludzi, który śmiało można określić jako manie wyjebania. Wydawała się twardą babką, której nic nie ruszy i imponowała jej, kiedy na nią patrzyła siedząc za barem. Mimo że to ona wydawała się być starsza od barmanki, na pierwszy rzut oka, mogłaby powiedzieć że właśnie taką kobietą chciałaby zostać 'jak dorośnie'. Nie dało się ukryć, że wiele by mogła ją nauczyć. Postanowiła więc trochę z nią porozmawiać i trochę się od niej nauczyć takiego dystansu, nie pytając jej jednak o to wprost.
Uniosła lekko jeden kącik ust - aż tak odbiegam wyglądem od codziennych klientów czy po prostu dziwnie się zachowuje? - zapytała, nieco rozbawiona. Wiedziała że nie wygląda na swój wiek, ale wiedziała też że trochę wypadła z rytmu życia towarzyskiego. Trochę... bardzo. Miała męża przez wiele lat, a ich rozwód ledwo co był sfinalizowany, ostatni raz bywała w takim miejscu żeby kogoś poznać i się pobawić był... bardzo dawno temu. Sama Darcy się od tego czasu mocno zmieniła.
- Może... okej, co proponujesz? - zapytała, przechylając lekko głowę, z zaciekawieniem. Przyjrzała jej się nieco z bliska i przygryzła na moment wargę, zastanawiając się nad kolejnym pytaniem.
- Dlaczego wybrałaś akurat taką pracę? - i zdecydowała że takie zada na głos.
[Profil]
 
Multi: rila, chad
 
Eris Lennox






White Oak
barmanka, wokalistka
I'm being haunted by a whisper. A chill comes over me

Wysłany: 2018-11-25, 20:22   
  

  
Spinning in chaos, trying to escape the flame. Yesterday is gone
Eris Lennox

  
  
  
  
  
  
28

  


Nigdy nie zastanawiała się nad tym, jak mogliby postrzegać ją inni ludzie, zwłaszcza ci, którzy nie znali jej pod żadnym względem. Nigdy też nie uważała, aby było to specjalnie ważne, co zapewne potwierdziłoby poniekąd wersję Darcy na temat ognistowłosej. Cóż jednak poradzić? Przeszłość robiła swoje, niezależnie od tego, jak człowiek starał się od niej odciąć. To samo było z wychowaniem. Niektórzy uważali, że nie miało aż tak wielkiego wpływu na to, jako później stawał się człowiek, ale jakieś skazy zostawało. A jak wiadomo (przynajmniej nielicznym) to, które odebrała Lennox, nie było najwyższych lotów. Ba, już niemal na starcie była bliska dna, zawdzięczając swój dystans do innych ojczulkowi gnijącemu aktualnie w więzieniu.
Teraz, kiedy była dorosła, miała wybór, jednak nadal ciężko było wyzbyć się nawyków. Tym bardziej, jeśli się sprawdzały, a z pewnością nie wdawanie się w pogawędki z osobami, z którymi rozmawiać się nie chciało, było przykładem idealnym. Nie znaczyło to oczywiście, że Lennox nie chciała rozmawiać z nikim. Ot, zwyczajna selekcja, której poddawała klientów lokalu, którzy postanowili się do niej chociaż raz odezwać, a słowa nie miały niczego wspólnego z zamówieniem drinka.
-Wyglądasz bardziej porządnie od wielu z nich i o dziwo zachowujesz się całkiem normalnie - powiedziała, zawieszając na niej wzrok. Nie pasowała jej do barów, może właśnie dlatego przykuła uwagę barmanki na dłużej. Wszak codziennie, stojąc tu kilka godzin, Eris nauczyła się klasyfikować ludzi. Kobieta przed nią póki co nie znalazła się w konkretnej szufladce. - Słodkie, gorzkie, mieszane? Co lubisz, a zaraz ci coś wybiorę - rzuciła. Drogą do poznania klienta było dowiedzenie się, co lubił pić. Jak inaczej mogłaby wydać idealny napój?
-Ach, ta ludzka ciekawość - kącik jej ust uniósł się lekko, zwiastując uśmiech. Nie często Lennox uśmiechała się szeroko, ale nie była też mrukiem, na którego mogła wyglądać. - Szczerze? Była wolna, nie tak źle płatna i nie musiałam mieć pięciu dyplomów - wzruszyła lekko ramionami, nijak nie przyzwyczajona do mówienia o sobie. Nawet, jeśli pytania były tak błahe i niemal codzienne.
_________________
[Profil]
 
Nick: Liv
 
Darcy Howell






wo
pielęgniarka
rozwiodła się

Wysłany: 2018-12-04, 21:34   
  

  
all i need is love
darcy howell

  
  
  
  
  
  
28

  


Na pewno zazdrościłaby jej trochę takiej postawy i mogła trochę winić za swoją własną, swój wiek. Gdyby była dwudziestolatką, to nie przejmowałaby się tym, nie miała obsesji na punkcie posiadania dziecka i żyłaby lekko i niesfornie. Teraz jednak, kiedy trzydziestka była za zakrętem bardzo się zaczynała stresować jak to wszystko wygląda i jak inni ją postrzegają. Zaraz będą ją uważać za starą pannę, a niedługo potem jej ewentualna ciąża będzie określana jako geriatryczna, bo niestety taka jest dyskryminacja matek w tym wieku. Śpieszyła się więc do roli matki i próbowała jak tylko mogła. I zawodziła.
- Dziękuję - rozbawiona skinęła lekko głową - i będę uważała żeby żaden taki nie zaprosił mnie na pizzę - dodała, bo to był z jednej strony komplement, a z drugiej nieco przestroga. I tak uśmiechnęła się do dziewczyny trochę z wdzięcznością, cała rodzina uważała ją za szaloną, że chce mieć sama dziecko, dobrze było porozmawiać z kimś, kto nie wiedział o tym i uważał ją za normalną i porządną kobietę.
- Mieszane - zdecydowała, dlatego że nie mogła się zdecydować na jedno. Lubiła niespodzianki, więc zdecydowała się na takową.
- I jak ci się tu pracuje? Jest tak jak na filmach, poznaje się masę osób, faceci nieustannie cię podrywają i zostawiają dobre napiwki? - zapytała zaraz potem, nieco zafascynowana tym światkiem. - Jeśli jestem zbyt wścibska możesz zignorować pytanie - dodała, orientując się że to faktycznie może być nieco niegrzeczne z jej strony.
[Profil]
 
Multi: rila, chad
 
Eris Lennox






White Oak
barmanka, wokalistka
I'm being haunted by a whisper. A chill comes over me

Wysłany: 2018-12-09, 22:02   
  

  
Spinning in chaos, trying to escape the flame. Yesterday is gone
Eris Lennox

  
  
  
  
  
  
28

  


Szczerość była podstawą, Eris nigdy o tym nie zapomniała, jeśli chodziło o to, co sama miała do powiedzenia na temat rzeczy, o które ludzie ją pytali. Unikała opowiadania o przeszłości, ale zawsze umiała się w dobry sposób wykręcić, nie wzbudzając większych podejrzeń, ani nie zmuszając bezwiednie rozmówcy do grzebania w sprawach, od których powinien się trzymać z daleka. To była jedna z tych rzeczy, które chciała zatrzymać dla siebie, a o których nie mówiła nawet, jeśli porządnie się wstawiła.
Nic dziwnego, że nie czuła nigdy wyrzutów sumienia, kiedy powiedziała na temat kogoś coś, co dla niej było prawdziwe. Jak chociażby, że wielu mężczyzn w tym barze wyglądało po prostu obleśnie, ewentualnie przedstawiając obraz rozpaczy. Kobieta, siedząca aktualnie przy barze, wyróżniała się na ich tle i zapewne dlatego ściągnęła na siebie wzrok Lennox.
-Wydaje mi się, że pizza byłaby twoim najmniejszym zmartwieniem. Najbardziej sprawdza się powiedzenie, że kogoś masz. Jeśli zapytają kogo, a nie będziesz miała przyjaciela w pobliżu, możesz powiedzieć, że ze mną - rzuciła, sama nie wiedząc czemu. Co prawda zdarzało się, że kobiety w potrzebie właśnie tak robiły, a sama Eris nie raz jakiejś pomogła, co trochę kłóciło się z jej polityką nie wtrącania się, ale mimo wszystko nie powinna wyskakiwać z tym do owej kobiety, prawda? Bo co, jeśli źle to odbierze? No dobrze, to nie miało większego znaczenia, ale barmanka w miejscu pracy nie chciała niepotrzebnych nieporozumień.
Bez słowa zabrała się za przygotowanie kobiecie drinka, wlewając trochę więcej alkoholu. Zdawała się tego potrzebować, a Lennox szybko odbije stratę na jakimś pijanym jegomościu. Zmieszała odrobinę wódki, rumu, whisky i paru innych składników, podsuwając jej wspaniałość noszącą nazwę Adios Mother Fucker.
-Jeśli tę nachalność ze strony niektórych można nazwać podrywaniem, to chyba tak, właśnie, jak na filmach. A napiwki? Nie, wielu uważa, że musisz skoczyć z nimi do ubikacji, aby jakieś dostać. Tacy - tu wskazała na grupkę upitych lalusiów - są najgorsi. Wydaje im się, że każda kobieta rozłoży przed nimi nogi - odpowiedziała. Czemu z nią rozmawiała? To było dobrym pytaniem, ale nie czuła potrzeby, ani chęci, by konwersację zakończyć. Miłą odmiana, jeśli brać pod uwagę męskich wyrzutków.
_________________
[Profil]
 
Nick: Liv
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
FORUM PRZYSTOSOWANE DO PRZEGLĄDARKI CHROME
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 7