Poprzedni temat «» Następny temat
Uliczki
Autor Wiadomość
Maxwell Blackburn






White Oak
student automatyki i robotyki, kelner
Poudaję czyjegoś chłopaka dla własnych korzyści

Wysłany: 2018-09-29, 20:48   
  

  
I've been living only for this moment and I don't know how much that I can take.
Max Blackburn

  
  
  
  
  
  
18

  


Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, tak przynajmniej głosiło znane każdemu powiedzenie, które pomagało nie zabić osoby mającej odmienne zdanie. Bo jak wyglądałby świat, gdyby każdy za wszelką cenę chciał narzucić własną opinię? Zamiast wody z kranów leciałaby krew, zatruwająca pobliskie rzeki, strumyki czy jeziora. Dzięki wszelkim powiedzeniom, metaforom czy przysłowiom, człowiek mógł poświęcić trochę czasu nad refleksjami, przy okazji oszczędzając sobie siedzenia w więzieniu.
Dlatego też nic dziwnego, że sama nastolatka nie zgadzała się z ludźmi na około. Mogła widzieć ich życia inaczej, mogła uważać, że oni mieli znacznie lepiej. Zaś Maxwell patrzył na wszystko inaczej. Inna sprawa, że ta dwójka nie potrzebowała specjalnie pretekstu, żeby zacząć na siebie warczeć, bo robili to niemal bez przerwy. No, może poza aktualną sytuacją, bo o dziwo nikt na nikogo nie warczał, nikt nikogo nie obrzucał błotem i normalnie Blackburn powiedziałby, że to całkiem miła odmiana, ale ostatecznie patrząc na roztrzęsioną nastolatkę, która wyglądała jak kupka nieszczęścia, poczuła się raczej dziwnie. Niemal tak, jakby gdzieś tam w środku czaiło się współczucie dla tej mało silnej istotki. Niemal, bo on jednak nie dopuszczał do siebie podobnej myśli. Wolał zwalać to na zupełnie coś innego, bo zaraz by się okazało, że jeszcze do głowy by mu przyszło, aby przestać z nią walczyć, a wiadomo, że z wariatami należało tak postępować, chociaż to zależało od okoliczności. Teraz wolał być dla niej milszy, bo jeszcze by się okazało, że dziewoja w kieszeni skrywa nóż czy broń.
Przez ładnych kilka minut panowała cisza, której nie miała zamiaru przerwać. Pierwszy raz odkąd się poznali, a trzeba przypomnieć, że stało się to w niekorzystnych dla nastolatki okolicznościach, Howlett milczała, zamiast ugodzić go uszczypliwością. Po raz pierwszy nie warczała, nie krzyczała, tylko siedziała zupełnie cicho. Tak, sytuacja musiała być poważna skoro zmusiła ją do tego, by się przymknąć. Zapewne właśnie to zmusiło go ostatecznie do zajęcia miejsca obok niej, chociaż chodnik nie był najwygodniejszym dla niego siedzeniem.
-Bez urazy, ale nie wyglądasz teraz na osobę godną zaufania. Wolę mieć czyste sumienie i poczekać, aż ci przejdzie, niż zostawić i jutro przeczytać, że jakaś szalona blondynka wskoczyła pod koła roweru, myląc go z busem - rzucił, śmiejąc się pod nosem z własnego żartu, który jego zdaniem był zabawny. Ale wiadomo, wysublimowane poczucie humoru to on miał z pewnością i na dobrą sprawę nigdy się z tym nie krył. - Mogłabyś dla odmiany powiedzieć, że nie zabijesz się wcale. Wtedy może bym się zastanowił, czy wrócić do mojego zajęcia, które w dość burzliwy sposób mi przerwałaś - skomentował, zerkając na nią, kiedy ona nijak nie patrzyła na niego. Może to i lepiej, bo wcale nie chciał, żeby uznała, że to, co zobaczyłaby w jego oczętach, to oznaka zmartwienia. Ostatnie przecież, co by czuł, to coś podobnego względem niej.
_________________
[Profil]
 
Nick: Liv
 
Aliya Howlett






męczy się tu już rok
pilnie się uczy
a uczucia są dla frajerów

Wysłany: 2018-10-05, 12:41   
  

  
.
Aliya Howlett

  
  
  
  
  
  
18

  


Ostatnią osobą, która spodziewałaby się tego, że blondynka może spędzić z Maxwellem chociażby chwilę, zamiast na warczeniu, obrzucaniu się wyzwiskami i ciągłej wojnie, na zwyczajnej rozmowie, była właśnie Aliya. Chociaż patrząc na okoliczności w których do tego doszło, ciężko tutaj chyba mówić o zwyczajnej rozmowie, prawda? Zwłaszcza, że początkowo dziewczyna w ogóle nie miała zamiaru się odzywać, dyskutować z chłopakiem... a jednak w końcu się przełamała. Co wpłynęło na tą decyzję? Oczywiście, że fakt, iż czuła się tak okropnie, kiedy Maxwell patrzył na nią, siedział obok, podczas gdy ona była w totalnej rozsypce. Chciała się go zwyczajnie pozbyć, tak. To był właśnie powód dla którego w ogóle otworzyła buzię.
Spojrzała przelotem na niego, kiedy odezwał się ponownie, a z jej ust wydobyło się coś, co brzmiało jak krótki chichot, może nawet samo parsknięcie, ale jednak! Maxowi naprawdę udało się w tym momencie rozbawić uczennice... nawet jeśli tylko minimalnie, to biorąc pod uwagę, w jakim była stanie to i tak sukces, prawda? Gdyby tylko to był cel chłopaka, mógłby być z siebie naprawdę dumny, aczkolwiek domyślam się, że w tym momencie to raczej mu to zwisało.
- A uwierzyłbyś? Gdybym powiedziała Ci, że wcale nie chciałam się zabić? - ona z góry uznała, że tego nie zrobi, ale skoro sam to zaproponował... to jednak nie było tak jak podejrzewała, że cały czas, od ich pierwszego spotkania, miał ją po prostu za wariatkę? Dlaczego więc, w jego mniemaniu niby miałaby nie chcieć się zabić? Zwłaszcza, że w sumie to nie był pierwszy raz, kiedy był świadkiem, jak przez swoją głupotę dziewczyna o mało się nie zabiła.
[Profil]
 
Nick: Sami
Multi: Grace
[insta]
 
Maxwell Blackburn






White Oak
student automatyki i robotyki, kelner
Poudaję czyjegoś chłopaka dla własnych korzyści

Wysłany: 2018-10-07, 12:39   
  

  
I've been living only for this moment and I don't know how much that I can take.
Max Blackburn

  
  
  
  
  
  
18

  


Sam fakt, że siedzieli obok siebie, na chodniku, który trochę odmrażał tyłek, pomimo przyjemnej pogody panującej na zewnątrz (kamienie już tak miały, że ciepło z tyłka wysysały), był dziwny. Serio. Do tej pory nie zdarzyło im się przebywać w swoim towarzystwie bez krzyków, niemiłych tekstów, kłótni, czy rzucania przedmiotami (chociaż na poważnie chyba nigdy nie miało to miejsca). Zawsze, kiedy tylko ich wzrok się skrzyżował, dochodziło do niekontrolowanego spięcia, jakby na tym miała polegać ich relacja. Nie pałali do siebie sympatią, to było jasne jak słońce, a tu proszę, pewna odmiana. Ramię w ramię, nawet podanie chusteczek zapłakanej dziewczynie. Data i wydarzenie, które powinno zostać zapisane w kalendarzu dla potomności, bo istniało spore prawdopodobieństwo, że więcej coś podobnego nie będzie miało miejsca. No chyba, że Aliya będzie znowu w szoku, próbując uniknąć śmierci, a Maxwell znajdzie się w pobliżu.
Przyglądał jej się jeszcze przez chwilę, uświadamiając sobie, że na dobrą sprawę wyglądała normalnie. Nie jak maszkara, za którą wolał ją mieć, a zwyczajnie i normalnie, jak dziewczyna. Może z zaczerwienionymi oczętami, ale to tylko pokazywało jej niewinność. Na Boga, do jakich jeszcze chorych wniosków Max miał dojść? Aliya i niewinność? Sam diabeł by się w piekle uśmiał.
Zamiast jednak śmiejącego się diabła, można było dostrzec uśmiechającą się blondynkę. Lekko, przelotnie, ale jednak! Tak, z pewnością dzisiejszy dzień był nad wyraz dziwny, skoro działo się tak wiele niespodziewanych rzeczy, których chwilowo pojemny mózg Blackburna nie ogarniał.
-Wszystko zależy od tego, co byś powiedziała. Pamiętaj, że jestem inteligentny i absurdalna bajeczka nie zostanie przeze mnie zaakceptowana - rzucił, normalnie. Tak, normalnie. Bez ironii, bez politowania, a normalnie, jak człowiek z człowiekiem każdego dnia rozmawiał, chociażby o tym, co działo się w pracy i domu. Bez agresji, neutralnie.
_________________
[Profil]
 
Nick: Liv
 
Aliya Howlett






męczy się tu już rok
pilnie się uczy
a uczucia są dla frajerów

Wysłany: 2018-10-14, 18:48   
  

  
.
Aliya Howlett

  
  
  
  
  
  
18

  


Zacznijmy od tego, że zarówno Aliya, jak i Max, byli po prostu dziwni. Więc naturalnym było, że wszystko to, co tyczyło się tej dwójki taka właśnie była. Ich relacja była dziwna, każde jedno spotkanie było dziwne... to było po prostu słowo które zawsze, za każdym razem pasowało do nich idealnie - zarówno gdy byli razem, jak i osobno. Chociaż w tym pierwszym przypadku to już w ogóle się kumulowało! Ale rzeczywiście tym razem było po prostu... inaczej. I to było najbardziej zaskakujące w tym wszystkim! Ale akurat blondynka nie uważała, by to miało coś zmienić w ich relacji. To tylko taki jeden, nic nie znaczący epizod, prawda?
Dobrze, że Aliya nie słyszała, do jakich on tam w myślach wniosków dochodził! To by się dopiero zdziwiła! W sumie... to mogłoby być bardzo zabawne! Ale nie ma co się nad tym zastanawiać dłużej, bo jak wiadomo, do tego nigdy nie dojdzie! No chyba, że Max jednak zechciałby się podzielić z nią swoimi spostrzeżeniami? Tak, tak, już ja to widzę...
- Ach, więc czekasz, aż zacznę się tłumaczyć? - dotarło do niej, po czym znów parsknęła i pokręciła z niedowierzaniem głową. Niedoczekanie jego!- Chyba nie pozostało mi nic, jak pogodzenie się z myślą, że przykleiłeś mi łatkę samobójczyni - odparła, wzruszając ramionami, w dalszym ciągu starając się nie patrzeć na chłopaka. Gdyby ich spojrzenia się spotkały... nie, nie, zbyt duże ryzyko! Ona naprawdę nie zamierzała się przed Maxem tłumaczyć, wyjaśniać co takiego się stało, że o mało nie rzuciła się pod koła pędzącego auta... nie, po prostu nie. Nawet jeśli przez to zmuszona była tutaj siedzieć w jego towarzystwie... cholera wie, jak długo!
[Profil]
 
Nick: Sami
Multi: Grace
[insta]
 
Maxwell Blackburn






White Oak
student automatyki i robotyki, kelner
Poudaję czyjegoś chłopaka dla własnych korzyści

Wysłany: 2018-10-14, 19:38   
  

  
I've been living only for this moment and I don't know how much that I can take.
Max Blackburn

  
  
  
  
  
  
18

  


Powinien iść do domu. Wiedział, że to było wyjście najbardziej do niego podobne, a jednak mimo wszystko siedział przy tej nieznośnej dziewczynie, obawiając się, że faktycznie chciałaby powtórzyć swój wybryk. Co prawda z czasem zaczął się zastanawiać, czy faktycznie o to jej chodziło, czy jednak był to zwykły wypadek, ale niezależnie od wszystkiego, nie wypadało zostawiać nikogo w takim stanie. Bo co, jeśli zamyśli się raz jeszcze, ale jego już nie będzie w pobliżu i jutro w gazecie przeczyta, że nieszczęsna blondynka wylądowała w stanie krytycznym w szpitalu? Może za nią nie przepadał, ale nie był człowiekiem bez serca. Dodatkowo, jak już zostało wspomniane, chciał mieć czyste sumienie, bo ostatnie, co mu do szczęścia było potrzebne, to przypominanie sobie o tym i zastanawianie się, co by było gdyby jednak został. Dla świętego spokoju wolał zrobić to teraz, niż później gdybać. Bo jak wiadomo, gdybania nigdy nie przynoszą niczego dobrego, najczęściej po prostu wpędzając ludzi w depresję, z której ciężko było się wyleczyć. Nie takie życie dla siebie Maxwell zaplanował.
-To nie tłumaczenia, to jedynie wyjaśnienia. Skoro nie chcesz, żebym miał cię za samobójcę, masz szansę to sprostować. Ot, powiedzmy, że dzisiaj łaskawie posłużę ci moją uwagą, bo najwidoczniej czyjejś potrzebujesz - stwierdził, spoglądając na nią z ukosa. Jak najbardziej nie mógł się powstrzymać od uszczypliwości, ale nie były one tak nachalne i chamskie jak zazwyczaj. Leżącego się nie kopało, a Aliya wyglądała chwilę wcześniej, jakby faktycznie zaraz miała paść. - I tak nigdy nie interesowało cię co o tobie myślę, więc niewiele się zmieni - powiedział, lekko ramionami wzruszając. Tak właśnie było. Cała ich relacja opierała się na założeniach, wnioskach, spostrzeżeniach, osądach. Mało w tym było prawdziwej rozmowy i poznania, ale halo, nikt nie powiedział, że jemu w ogóle zależało na poznaniu blondynki. Teraz po prostu był ciekawy, co sprawiło, że omal nie wlazła pod samochód.
-Masz zamiar tutaj siedzieć do wieczora? A może liczysz, że zaproponuję ci odprowadzenie do domu? - rzucił po chwili, bo kto wie, co tam jej w głowie siedziało. Oczywiście to drugie by wykonał, dla jej bezpieczeństwa, jak również tego innych ludzi. Nikt nie chciał mieć na sumieniu uczennicy.
_________________
[Profil]
 
Nick: Liv
 
Aliya Howlett






męczy się tu już rok
pilnie się uczy
a uczucia są dla frajerów

Wysłany: 2018-10-14, 22:01   
  

  
.
Aliya Howlett

  
  
  
  
  
  
18

  


Och, a jakby to ucieszyło Aliye! Miała go za dupka, nie ukrywała to i naprawdę nie zależało jej na tym, by tę opinie na jego temat zmieniać... mógł więc sobie iść, zostawić ją, ale nie! Oczywiście znów musiało go sumienie ruszyć i znów mieszał dziewczynie w głowie. I zapewne nawet nie był świadom tego, jak za wszelką cenę blondynka walczyła sama ze sobą, by wciąż mieć go za dupka, mimo tego, że niejednokrotnie pokazał jej, że jednak potrafi być człowiekiem. Okej, to popieprzone, ale to cała Aliya! I po prostu, z jakiegoś chorego powodu wolała widzieć w chłopaku wszystko to, co najgorsze.
- Ale wiesz, że to dokładnie to samo? - zapytała, wreszcie spoglądając na Maxa. Wyjaśnienie, wytłumaczenie... na jedno wychodziło! W każdym razie, za długo to mu się nie przyglądała, zaraz znów wracając spojrzeniem na swoje dłonie. I kolejnych słów nie skomentowała... chociaż zastanowiła się nad nimi chwilę. Czy rzeczywiście nie miało dla niej znaczenia, co o niej myślał? Gdyby naprawdę tak było, to czy tak bardzo zależałoby jej na tym, by nic nie mówić? By się przed nim nie otwierać? Czy dalej chciałaby, aby nie oglądał jej w takim stanie jak była dzisiaj? Tak bardzo walczyłaby ze sobą, by nie ryczeć na jego oczach? Starałaby się trzymać swoje odzywki 'na poziomie'? Wątpliwe, bardzo wątpliwe... Ale o tym to Max nie musiał wiedzieć!
- Nie mam nic przeciwko... mi tu jest dobrze - odparła, na pytanie chłopaka, wzruszając przy tym ramionami. Nie do końca prawdę mówiła, bo jednak trochę zimno jej w tyłek było, a chodnik dodatkowo trochę twardy był, więc w sumie mało to było wygodne. Ale nie w tym rzecz! - Ale już Ci mówiłam, nie musisz tu siedzieć ze mną - uparta była, to trzeba było jej przyznać. Kątem oka spojrzała na chłopaka... i westchnęła pod nosem.
- Jak już tak bardzo chcesz wiedzieć... mój ojciec jest po prostu dupkiem. Największym dupkiem jakiego znam. Tak, przebija nawet ciebie - a jednak coś powiedziała? No proszę, proszę, kto by się spodziewał? - Zadowolony? - Czyżby rzeczywiście liczyła, że jak mu wyjaśni co się stało, to da jej spokój i ją po prostu tutaj zostawi? W takim razie strzelam, że jednak troszkę naiwna była, co?[b]
[Profil]
 
Nick: Sami
Multi: Grace
[insta]
 
Maxwell Blackburn






White Oak
student automatyki i robotyki, kelner
Poudaję czyjegoś chłopaka dla własnych korzyści

Wysłany: 2018-10-20, 22:19   
  

  
I've been living only for this moment and I don't know how much that I can take.
Max Blackburn

  
  
  
  
  
  
18

  


Dupkowatość miała swoje granice, przynajmniej według Maxwella, który może i uchodził za kogoś takiego, ale potrafił się również zachować. Co prawda nigdy nie miało to miejsca w obecności panny Howlett, ale jak już zostało powiedziane - relacje tej dwójki były wybitnie postrzelone i nic nie zapowiadało, by chociaż na chwilę spojrzeli na siebie inaczej. Przynajmniej tak zakładali, bo czy przez ułamek sekundy, siedząc obok dziewczyny, Maxwell nie pomyślał czegoś absurdalnego, czego w życiu nie wypowiedziałby na głos? To znaczyło, że faktycznie jedynie krowa nie zmieniała zdania i poglądów, a z ludźmi nigdy nie było wiadomo. Bo ile to razy faktycznie ocena zmianie ulegała, niezależnie od jakichkolwiek postanowień człowieka?
Póki co nie rozwodził się nad tą kwestią, woląc skupić się na czymś innym. Jak chociażby planowaniu kolejnego projektu robota, którym zajmie się w semestrze uczelnianym. Wszystko po to, aby przypadkiem wyraz jego twarzy nie stał się bardziej łagodny. Wystarczyło, że z pewnością w oczach czaiło się coś innego, ale o tym nastolatka nie mogła za bardzo wiedzieć, bo usilnie odwracała od niego wzrok, jakby obawiając się, że i on mógłby coś ujrzeć na jej twarzy.
-Może dla ciebie, ale dla innych to dwie rzeczy. Tłumacząc pokazujesz swoją winę. Wyjaśniając nakreślasz sytuację - skomentował i to o dziwo bez dorzucania komentarza, że nie spodziewał się, że ktoś taki jak ona będzie ową subtelną różnicę dostrzegał. Ot, po prostu powiedział, co myślał, nie dodając niczego chamskiego. Aliya mogła się cieszyć, bo najwidoczniej trafiła na jakiś dzień dobroci z jego strony.
Uśmiechnął się do niej (III) delikatnie, kiedy mu się przyglądała. Trochę za długo, jak na jego oko, ale tu również powstrzymał się przed komentarzem. To naprawdę jakiś abstrakcyjny dzień!
-Szkoda, że nie można powiedzieć tego o kierowcach. O widzisz, jak zwalniają, kiedy nadjeżdżają? Najwidoczniej wieść, że w okolicy przesiaduje niedoszła samobójczyni, szybko się rozeszła - stwierdził, żartując. Nie miał jej już za samobójcę. Gdyby nią była, już dawno leżałaby rozpłaszczona na asfalcie, nie rezygnując. Ale kto powiedział, że jeszcze trochę nie może jej pocisnąć, w ten bardziej miły sposób? - Nie siedzę z tobą, nie schlebiaj sobie. Siedzę po prostu po tej samej stronie, na sąsiednim kawałku chodnika, to wszystko - poprawił ją, uśmiechając się przy tym. Proszę, nawet próbował jej humor poprawić! Tak, z pewnością nikt nie powinien się zastanawiać, czemu to robił.
Kiedy usłyszał jej wyjaśnienia, uśmiech zniknął z jego ust, a on stał się bardziej poważny.
-Większy dupek ode mnie? Zraniłaś mnie tym, wiesz? - powiedział, teatralnie łapiąc się za serce i lekko do tyłu przechylając, chcąc pokazać dramatyzm. Następnie wrócił do normalności, włosy dłonią przeczesując. - Widzisz, nie było tak trudno tego z siebie wykrztusić. Ale jeśli faktycznie jest takim dupkiem, to tym bardziej nie warto za niego ginąć. I tak go to nie wzruszy - rzucił szczerze. Cóż, może za bardzo, ale nie znał całej sytuacji, co nie! Nie można było go winić.
_________________
[Profil]
 
Nick: Liv
 
Aliya Howlett






męczy się tu już rok
pilnie się uczy
a uczucia są dla frajerów

Wysłany: 2018-10-22, 19:54   
  

  
.
Aliya Howlett

  
  
  
  
  
  
18

  


Och tak, o swoje oczy Maxwell mógł być spokojny, bo Aliya nie miała najmniejszego zamiaru mu się tak przyglądać! A nawet jeśli... nie jestem do końca pewna, czy w ogóle wyłapałaby różnice. W końcu nie był to jedyny raz gdy unikalna za wszelką cenę kontaktu wzrokowego z chłopakiem. Skąd więc miała wiedzieć co takiego czaiło się w jego oczach na co dzień?
- Okej, niech Ci będzie - odparła, przywracając oczyma. No proszę, proszę, ona mu właśnie rację przyznała! Na swój sposób rzecz jasna, ale jednak! Tylko niech się tym chłopak na głos za bardzo nie szczyci, bo wtedy wszystkiego się wyprze, przy okazji pewnie mordując go wzrokiem, czy coś w tym rodzaju...
- No widzisz, przynjmniej nie musisz się dłużej obawiać, że wkrótce ktoś znajdzie mnie rozplaszczoną na chodniku - grunt to myśleć pozytywnie, nie? No ale logiczne - skoro auta zwalniały, nie rozjadą jej zaraz przez przypadek! Była więc bezpieczna!
Znów usta drgnęły jej w uśmiechu, słysząc'wymówkę' Maxa. Ale w sumie to mu się nie dziwiła... Gdyby ją kto pytał, to też by się nie przyznała, że tak sobie razem, jak ludzie siedzieli.
- Och, wybacz! Sądziłeś, że chociaż w tym rankingu jesteś u mnie na pierwszym miejscu, co? - to, że Aliya nie potrafiła rozmawiać na poważne tematy, było rzeczą wiadomą... no a co dopiero z takim Blackburnem! Nic więc dziwnego, że znów próbowała wszystko obrócić w żart, podłapując oczywiście słowa chłopaka.
- Taaa, jestem pewna, że to by go wręcz ucieszyło! Przynajmniej miałby problem z głowy - rzuciła i znów krótko spojrzała na Maxa, uśmiechając się, nie był to jednak taki zwykły uśmiech, raczej taki pełen żalu i rozgoryczenia. - Także tym bardziej nie zamierzam ze sobą kończyć. Tak na złość jemu - dodała, patrząc już normalnie przed siebie i pokiwała kilkukrotnie głową, jakby na potwierdzenie swoich słów.
[Profil]
 
Nick: Sami
Multi: Grace
[insta]
 
Maxwell Blackburn






White Oak
student automatyki i robotyki, kelner
Poudaję czyjegoś chłopaka dla własnych korzyści

Wysłany: 2018-11-03, 22:17   
  

  
I've been living only for this moment and I don't know how much that I can take.
Max Blackburn

  
  
  
  
  
  
18

  


Uśmiechnął się z tryumfem, kiedy przyznała mu rację. Nigdy nie wątpił, że ją miał, ale mimo wszystko nie codziennie ktoś tak negatywnie do niego nastawiony się z nim zgadza, dlatego sam odebrał to jako wyróżnienie, zaliczając do pewnego rodzaju osobistych wygranych. Dziwne? Być może, ale w przypadku Blackburna było niemal normalnością, której nie miał nawet zamiaru się wypierać. Zresztą, czy od tej strony nastolatka obok nie miała już okazji go poznać? Wszak wiadomo, że najszybciej człowiek się uczył o swoim wrogu, niż najbliższym przyjacielu.
-Ja obawiam się o psychikę kierowców. Nikt nie chciałby mieć na koncie zabójstwa nastolatki, niezależnie od tego, jak bardzo byłaby irytująca i nieznośna - skomentował, bo przecież wiadomo, że nie obawiał się o nią. Przynajmniej nie na głos i przynajmniej nie świadomie, bo jak powszechnie było wiadomo, Maxwell nie miał najmniejszego zamiaru na głos przyznać niczego pozytywnego, co mogłoby mieć związek z Aliyą.
- Wiem, że jestem w każdym innym i utrata tego zdecydowanie mi się nie podoba. Chyba będę musiał się zgłosić do twojego ojca po nauki, skoro wybił się aż tak bardzo. W końcu uczeń zawsze przerasta mistrza, jeśli się postara - rzucił, nie dopytując. Po pierwsze go to nie interesowało… a nie, zaraz. Jasne, że był ciekawy. Był zawsze, bo kto wie, czy mu się to kiedyś nie przyda (nie to, żeby w ogóle miał zamiar coś podobnego wykorzystywać. Aż takim chamem nie był). Ale ostatecznie wiadomo, że to, co działo się pomiędzy blondynką a jej tatą, było jej osobistą sprawą. Jeśli już znajdzie go ochota, by się dowiedzieć każdego szczegółu, popyta. No bo skąd miał wiedzieć, że Aliya wcale nie chciała, żeby ktokolwiek wiedział i chociażby podejrzewał, że jej tata nijak nie interesuje się jej życiem?
-Jago bardziej mściwa osoba, polecam dołożenie mu problemów. Tak na przekór wszystkiemu. Niech się namęczy - stwierdził lekko i normalnie. Co poradzić, że student faktycznie by tak zrobił. Co, jak co, ale jeśli już ktoś zalazł mu za skórę, niezależnie od tego, kim owa osoba była, umiał się mścić i być upierdliwym. Tak, nauczyciele w szkole wiedzieli o tym najlepiej. - Proszę, kto by pomyślał, że wyciągniesz takie wnioski. Brawo - i klasnął w dłonie dwa razy, jakby dumny z werdyktu dziewczyny. Trochę się nabijał, ale przynajmniej wiedział, że wybił jej skoki pod samochody z głowy.
_________________
[Profil]
 
Nick: Liv
 
Aliya Howlett






męczy się tu już rok
pilnie się uczy
a uczucia są dla frajerów

Wysłany: 2018-11-06, 13:27   
  

  
.
Aliya Howlett

  
  
  
  
  
  
18

  


No tak, mogła się tego spodziewać. Miała tu w końcu do czynienia z nikim innym, jak z Maxwellem Blackburnem! Ale tak szczerze? Jakoś było jej w tym momencie wszystko obojętne... nawet to, że dała mu tę satysfakcję. Okej, mogła dalej upierać się przy swoim, za wszelką cenę nie dając mu 'wygrać', jak to robiła zazwyczaj. Ale dzisiaj zwyczajnie nie miała na to siły.
- Ach, no tak! Zapomniałam, że tu wcale nie chodzi o mnie - rzuciła, przewracając teatralnie oczami. Czy przejęła się słowami chłopaka? Ależ oczywiście, że nie. Oficjalnie bowiem, jego zdanie miała głęboko gdzieś, a tak mniej oficjalnie, to po prostu wiedziała swoje. Chociaż wolała chyba nawet o tym zbytnio nie myśleć, bo jakby tak zaczęła się zastanawiać, czy aby na pewno Max się nie przejąłby się nią, ani trochę... no, mogłaby dojść do naprawdę głupich wniosków!
Prychnęła, słysząc jak wysokie mniemanie o sobie miał chłopak, ale dała mu dokończyć wypowiedź , no bo niegrzecznie było przerywać, prawda?
- Tak, łap okazję, lepszego nauczyciela nie znajdziesz - powiedziała, z ironią wyraźnie słyszalną w jej głosie. Sama była zdziwiona, że rozmowa na temat jej ojca i to z Blackburnem, może przyjść jej tak łatwo, tak na luzie... i chociaż zawsze podchodziła do niego z takim dystansem, taką ostrożnością, to tym razem nawet jej nie przeszło przez myśl, że chłopak mógłby kiedyś wykorzystać to, czego się dzisiaj dowie, przeciwko niej.
Uniosła brwi i ponownie spojrzała na Maxa, słysząc tą jego radę... nie powinna być zaskoczona, a jednak! Nie skomentowała jednak, uparcie milcząc dalej i przyglądając mu się, jakby chcąc upewnić się, że nie żartował sobie, albo co gorsza, nie nabijał się z niej.
- Oj dobra, zamknij się już - rzuciła, znów przewracając oczami, słysząc jak się z jej chamsko nabija (a to nowość, patrzcie). W jej głosie jednak nie było słychać wrogości, złośliwości... nie, powiedziała to, o dziwo, w sposób lekki... jakby zwracała się do przyjaciela, a nie osoby której, oficjalnie szczerze nienawidziła. A po tych słowach westchnęła pod nosem, przymknęła powieki i jak gdyby nigdy nic oparła sobie głowę na ramieniu chłopaka. Dlaczego to zrobiła? A cholera ją wiedziała... chyba po prostu rozluźniła się za bardzo. Ups?
[Profil]
 
Nick: Sami
Multi: Grace
[insta]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Image Map
FORUM PRZYSTOSOWANE DO PRZEGLĄDARKI CHROME
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 7