Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój Raya
Autor Wiadomość
Ray Varnham






dwa lata w północnej karolinie
knockout king
korzysta z życia wraz z Laylą

Wysłany: 2018-11-05, 23:50   
  

  
Push me up against the wall, don't take it easy. You like it hard like me, it's what you need
Ray Varnham

  
  
  
  
  
  
24

  


Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________
[Profil]
 
Nick: Patka
Multi: Sabrina
 
Layla Finch






w Białym Dębie od niedawna
kelneruje w Małpie, żeby móc
żyć po swojemu

Wysłany: 2018-11-06, 21:56   
  

  
The lights go down Holding every memory close, Tonight is for our ghosts
Layla Finch

  
  
  
  
  
  
24

  


Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
[Profil]
 
Nick: Lexa
 
Ray Varnham






dwa lata w północnej karolinie
knockout king
korzysta z życia wraz z Laylą

Wysłany: 2018-11-06, 23:16   
  

  
Push me up against the wall, don't take it easy. You like it hard like me, it's what you need
Ray Varnham

  
  
  
  
  
  
24

  


Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________
[Profil]
 
Nick: Patka
Multi: Sabrina
 
Layla Finch






w Białym Dębie od niedawna
kelneruje w Małpie, żeby móc
żyć po swojemu

Wysłany: 2018-11-06, 23:52   
  

  
The lights go down Holding every memory close, Tonight is for our ghosts
Layla Finch

  
  
  
  
  
  
24

  


Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---


/zt
[Profil]
 
Nick: Lexa
 
Ray Varnham






dwa lata w północnej karolinie
knockout king
korzysta z życia wraz z Laylą

Wysłany: 2018-11-08, 20:05   
  

  
Push me up against the wall, don't take it easy. You like it hard like me, it's what you need
Ray Varnham

  
  
  
  
  
  
24

  


Przez ostatnie kilka godzin, gdy Ray zdołał opuścić lokum brunetki, próbował zapanować nad swoimi myślami. Jak miał traktować to, że odwzajemniła pocałunek, a chwilę później rozmyła się niczym sen, z którego ktoś go gwałtownie wybudził? Zrozumienie Layli, a przede wszystkim tego co nią kierowało, było cholernie trudne i nawet kiedy bokser chciał rozwiązać zagadkę jej skomplikowanego charakteru to po dłuższej chwili i tak uznawał, że nie jest to możliwe do przejścia. Zwiała mu sprzed nosa niczym Kopciuszek, który spostrzegł na zegarze północ. Tylko, że w tym przypadku happy end nie miał wcale istnieć, a przynajmniej cała ta historia sprawiała takie wrażenie.
Po opuszczeniu mieszkania kelnerki, Ray nie zamierzał wracać do domu, zamiast tego szwendał się po ulicach miasteczka. Nie wiedział ile dokładnie czasu pochłonęło mu to bezsensowne zajęcie, ale potem doszedł do wniosku, że pora się nieco zrelaksować i odpocząć od tego co go tak emocjonalnie przygniotło. Swoje kroki skierował, więc do znanego wszystkim The Brantley's, gdyż Małpa za bardzo przypominała mu o panience Finch. Miał nadzieję, że wcale jej tutaj nie zastanie i z łatwością odciąży umysł od jej persony. Sportowiec idąc przez obszerny parking, zauważył z daleka sylwetkę kobiety, siedzącej na krawężniku tuż przed lokalem. Znajdowała się obok jakiegoś wielkiego krzaka, więc inni imprezowicze nie byli w stanie jej zauważyć, przed oczami bruneta jednak się nie skryła. Po przemierzeniu kilkunastu metrów, które ich od siebie dzieliły, dwudziestoczterolatek zdał sobie sprawę z kim miał styczność. Przymknął powieki i wypuścił powoli powietrze przez lekko rozchylone wargi, aby się nieco uspokoić. Layla nie zwracała na niego uwagi, tak jakby była odcięta od rzeczywistości. Brunet przykucnął obok.
- Hej, co jest? - zapytał, ale nie uzyskał żadnej odpowiedzi. - Okej, czaję. Nie chcesz rozmawiać. - nadal nic. Złapał ją delikatnie za ramię i normalnie na pewno by jej się to nie spodobało, a teraz miała to zupełnie w nosie. Dopiero wtedy Ray dostrzegł jej nieobecne spojrzenie. Coś było nie w porządku.
- Okej, w takim razie idziesz ze mną. - rzucił w eter, po czym wziął ją na ręce i zaczął kierować się do swojego domu, który na szczęście nie był oddalony za bardzo od baru, przy którym się spotkali. - Co ty najlepszego zrobiłaś? - zapytał, chociaż nie oczekiwał żadnej odpowiedzi. Resztę trasy przebyli w kompletnej ciszy, a gdy przed ich nosami rozpostarł się bliźniak Varnhama, majstrując kluczem przy zamku, wszedł z dziewczyną do środka, aby ułożyć Finch na swoim łóżku. Zdecydowanie musiał przygotować jej jakąś aspirynę, szklankę wody lub cokolwiek innego, co pomogłoby w ocuceniu prawie nieprzytomnej kobiety.
_________________
[Profil]
 
Nick: Patka
Multi: Sabrina
 
Layla Finch






w Białym Dębie od niedawna
kelneruje w Małpie, żeby móc
żyć po swojemu

Wysłany: 2018-11-08, 22:52   
  

  
The lights go down Holding every memory close, Tonight is for our ghosts
Layla Finch

  
  
  
  
  
  
24

  


Nie do końca tak wyobrażała sobie przebieg urodzinowego spotkania ze znajomymi w barze, które zakończyło się zaskakująco szybko. Całą winą za taki, a nie inny rozwój wydarzeń można było jednak obarczyć zdenerwowanie, którym Layla wręcz emanowała, kiedy opuszczała swoje mieszkanie z nieprawidłowo założonymi butami i kusą sukienką w ręce. Zdenerwowanie wywołane przez Ray'a i jego zuchwałość. Jego czuły pocałunek, śmiały dotyk, emocjonujące słowa i bliskość w ogóle, od której przecież miała stronić. Przez dwa tygodnie wychodziło jej to nader świetnie, ale w końcu musiał nadejść dzień, kiedy wszystko się miało doszczętnie spieprzyć. I spieprzyło, bo brunetka mimowolnie zaczęła się uginać pod działaniami boksera. Czuła do niego nieustający pociąg, fascynację oraz coś, z czym nigdy wcześniej nie miała do czynienia i chyba nie chciała mieć. Obezwładniające poczucie uzależnienia i potrzeby bycia obok, czyli dokładnie to, czego przez większość swojego życia niezależna panienka Finch unikała jak ognia. Pierdolony Varnham. Za kogo on się w ogóle uważał? Mimo wszystko dwudziestoczterolatka nie chciała o nim dzisiaj myśleć, dlatego też tuż po przybyciu do The Brantley's, zniknęła za drzwiami łazienki, gdzie się przebrała w swoją kreację, a następnie usiadła przy barze, zamawiając i otrzymując liczne kolejki wódki, kolorowych drinków, wysokoprocentowych shotów i wszystkiego, co tylko przychodziło jej oraz jej adoratorom do głowy. W międzyczasie również dużo tańczyła, śmiała się i całowała z kilkoma, jeśli nie kilkunastoma nieznajomymi mężczyznami. Szalała jak tylko mogła, powtarzając sobie w duchu, że tego właśnie chciała. Ale czy na pewno? Czego zdecydowanie nie chciała, to upadnięcia na parkiet, poszarpania się z obcą kobietą i zostania wyproszoną z lokalu. Była kompletnie pijana, niezdolna do zrobienia nawet kroku naprzód, bez obawy, że zaraz się wywróci. Opadając zatem na bruk, niedługo po tym jak wyszła z baru, przemierzyła niewielki odcinek drogi na czworakach, by ostatecznie wspiąć się na krawężnik i usiąść na nim, tuż obok sporych rozmiarów krzaczka. Do którego swoją drogą niedługo potem próbowała się przytulić, czego efektem były poharatane ramiona. Nie wiedziała co tak właściwie się wokół działo, a głowa wydawała się być cholernie ciężka, dlatego też zaczęła jej opadać, mimo usilnych prób utrzymywania jej dumnie uniesionej. W końcu się poddała i chyba nawet przysnęła, gdy Ray ją odnalazł. Nie poznała go od razu, w pierwszej kolejności dochodząc do wniosku, że to małomiasteczkowa fatamorgana. Nie odpowiadała mu na pytania, niezdolna do wybełkotania choćby zdania i nie oponowała, gdy ją dotykał, a później wziął na ręce. Oparła jedynie skroń na jego klatce piersiowej i przymknęła powieki, starając się nie skupiać na nieprzyjemnym kołysaniu i chłodzie, który panował na zewnątrz. Oczy otworzyła dopiero w sypialni Varnhama, leżąc na łóżku i tonąc w ciemności. A może znajdowała się właśnie w piwnicy jakiegoś porywacza, który zamierzał żądać za nią okupu, a nie dostając go - zamordować? Przestało to mieć jakiekolwiek znaczenie, gdy brunetka poczuła, że zaraz zwymiotuje.
- Niedobrze mi. - wymamrotała krzywiąc się wyraźnie i pojękując w cierpieniu.
[Profil]
 
Nick: Lexa
 
Ray Varnham






dwa lata w północnej karolinie
knockout king
korzysta z życia wraz z Laylą

Wysłany: 2018-11-08, 23:25   
  

  
Push me up against the wall, don't take it easy. You like it hard like me, it's what you need
Ray Varnham

  
  
  
  
  
  
24

  


Obecnie Ray pełnił rolę pielęgniarza z prawdziwego zdarzenia. Biegał od kuchni do sypialni, trzymając szklankę z wodą, w której musowała tabletka aspiryny, a także bułkę z ogórkiem, którą przygotował na szybko. Może dziewczyna przez cały ten pobyt w barze zdołała zgłodnieć i przydałoby się coś co mogłaby wrzucić na ząb. Pytanie tylko czy Layla była w ogóle w stanie wypić lekarstwo albo odgryźć chociaż maleńki kęs posiłku, który przygotował jej dwudziestoczterolatek. Sportowiec wręcz po omacku ułożył wszystko na szafce nocnej i dopiero, gdy jego dłonie się zwolniły zaświecił lampkę nocną. Wolał nie ryzykować włączania głównego źródła światła w pomieszczeniu, gdyż zbyt duża jasność mogła nie do końca dobrze wpłynąć na stan jego dzisiejszego, niespodziewanego gościa. Varnham zamierzał usiąść na krawędzi łóżka, aby upewnić się, że z dziewczyną było już wszystko w porządku, ale wtedy postanowiła się odezwać, a jej słowa wcale nie świadczyły o niczym dobrym. Ciemnowłosy momentalnie poderwał się do pozycji stojącej i pobiegł po miskę oraz chusteczki, które na pewno przydadzą się Layli w trakcie rewolucji żołądkowych, które ją dopadły. Po przyniesieniu rzeczy do sypialni, Ray podłożył je obok brunetki, aby swobodnie mogła z nich skorzystać, gdy zajdzie taka potrzeba.
- Wypij to. - rzucił, zabierając szklankę z szafki, przy tym upewnił się czy tabletka, aby na pewno rozpuściła się w cieczy do końca. - Powinno ci pomóc. - dodał, pomagając panience Finch usadowić się do pozycji siedząco-leżącej tak, aby nie miała możliwości się zadławić przy próbie picia. Przez cały ten czas wspierał ją delikatnie, bo zdawał sobie sprawę z faktu, że nie posiadała w obecnym momencie zbyt dużo sił witalnych.
- Brałaś coś? - zapytał niespodziewanie. Nie przypuszczał, że dziewczyna doprowadziła się do takiej ruiny tylko i wyłącznie za pomocą alkoholu. Poza tym liczne sińce oraz zadrapania zdołały zaniepokoić boksera. - A może ktoś wsypał ci coś do drinka? - zadał kolejne pytanie. Nie ustępował w swoim wywiadzie nawet jeśli obecny stan Layli nie był pomocny w rozwikłaniu zagadki tego co działo się z ciemnowłosą podczas ostatnich kilku godzin.
_________________
[Profil]
 
Nick: Patka
Multi: Sabrina
 
Layla Finch






w Białym Dębie od niedawna
kelneruje w Małpie, żeby móc
żyć po swojemu

Wysłany: 2018-11-08, 23:54   
  

  
The lights go down Holding every memory close, Tonight is for our ghosts
Layla Finch

  
  
  
  
  
  
24

  


Zaledwie kilka chwil po wypowiedzeniu na głos słów, które jasno sugerowały, że niebawem miała zwymiotować, pochyliła się nad dopiero co przyniesioną przez Ray'a miską i zwróciła część treści żołądkowej, którą do tej pory zachowywała wewnątrz. Nieprzyjemne dreszcze jeszcze przez parę kolejnych minut targały smukłym ciałem dwudziestoczterolatki, która uroniła przy okazji kilka słonych łez. Nie miała siły, ani ochoty na egzystowanie, marząc jedynie o tym, by opaść ciężko na miękkie poduszki i spróbować zasnąć, choć bardzo dopasowana sukienka mocno jej przeszkadzała i uniemożliwiała swobodne oddychanie. Layla jednak ani myślała sięgać do suwaka umiejscowionego na plecach i zsuwać z siebie materiał wieczorowej kreacji. W tym momencie wydawało jej się, że podobne czynności stały na równi z uniesieniem stu tonowego głazu, a proszenie o pomoc bruneta było żenujące. Otarła więc usta ręcznikiem i już prawie położyła się z powrotem na materacu, kiedy bokser podsunął jej pod nos szklankę z musującym napojem. Krzywiąc się i mrucząc coś niezrozumiałego do siebie, przymknęła powieki i pozwoliła się napoić, niespiesznie przełykając kolejne porcje ohydnego leku. O jedzeniu czegokolwiek nie było jednak mowy. Wypiwszy specyfik sportowca niemal duszkiem, urzeczywistniła swoje pragnienia i ułożyła się w miarę wygodnie na posłaniu ciemnowłosego, marszcząc brwi w momencie, kiedy zaczął zadawać jej pytania.
- Nie wiem. - odparła dość niewyraźnie. I to nie tak, że próbowała zbyć sportowca, a tym samym wymusić na nim, by dał jej święty spokój, bo naprawdę nie miała najmniejszego pojęcia o tym, co dokładnie działo się w barze. Niewiele pamiętała z kim, kiedy i w jakich okolicznościach wyprawiała, za co była na siebie wściekła, ale niewiele mogła poradzić na zmianę swojej sytuacji. Być może zwyczajnie się upiła i poobijała, będąc nieostrożną, być może wypiła coś, czego nie powinna i została zmolestowana, być może sama doprowadziła do jednoznacznej sytuacji, a być może wydarzyło się coś o wiele gorszego, z czego teraz nie zdawała sobie sprawy. - Nie pamiętam. - jęknęła zaciskając mocno powieki i kuląc się na materacu.
[Profil]
 
Nick: Lexa
 
Ray Varnham






dwa lata w północnej karolinie
knockout king
korzysta z życia wraz z Laylą

Wysłany: 2018-11-09, 00:18   
  

  
Push me up against the wall, don't take it easy. You like it hard like me, it's what you need
Ray Varnham

  
  
  
  
  
  
24

  


Panna Finch nie należała do najgrzeczniejszych przedstawicielek płci pięknej, a jej zachowania w większości przypadków były skrajnie nieodpowiedzialne. Ray mimo to zdecydował się trwać przy jej boku i próbować chociaż trochę doprowadzić jej nie do końca dobry stan do porządku. Przez to jak do tej pory brunetka go traktowała, powinien był sobie odpuścić, ale nie umiał. Może to wszystko przez fakt, że widział w niej swoje odbicie. Zachowywali się podobnie, zostawiając gdzieś za sobą resztki zdrowego rozsądku. Dobrze, że dzisiaj coś uchroniło Varnhama przed tym, żeby doprowadzić się do podobnego stanu, bo dzięki zachowanej trzeźwości umysłu był w stanie odpowiednio zaopiekować się pijaną przedstawicielką płci pięknej. Trwał dzielnie obok, a wyraźna troska malująca się na jego twarzy, nie schodziła nawet na moment, bo po prostu się martwił, a wewnątrz głowy boksera pojawiło się już setki scenariuszy dotyczących tego czego mogła doświadczyć dwudziestoczterolatka w barze. Wszystko to się nasiliło, gdy Layla przyznała na głos, że nie miała bladego pojęcia co takiego działo się z nią podczas imprezy w okolicznym lokalu. Brunet zaczął się wtedy przyglądać uważniej zarówno siniakom, jak też licznym zadrapaniom oraz innym skaleczeniom, które były mniej lub bardziej widoczne na jej zbolałym ciele.
- Jeden z moich znajomych pracuje w The Brantley's, zadzwonię do niego jutro i zapytam czy działo się tam coś niepokojącego, sprawdzi monitoring i dowiemy się czy jakiś palant zrobił coś wbrew twojej woli. - powiedział. - Byłaś zaledwie kilka metrów od wejścia, więc może żaden złamas nie zdążył cię dotknąć. - dodał, ponownie pokazując swój terytorializm względem ciemnowłosej przedstawicielki płci pięknej. Teraz nie chodziło jednak o stosunek seksualny, na który zezwoliłaby Finch, a raczej gwałt, którego Ray starał się nie dopuszczać do swoich myśli, bo była to na pewno jedna z najczarniejszych wizji jaka obecnie mogła przyjść mu do głowy.
- A teraz lepiej będzie jak się położysz spać. - zaproponował, wzdychając ciężko. Trudnym zadaniem było odwrócenie uwagi od wydarzeń, które miały prawdopodobieństwo wydarzyć się w ciągu dzisiejszego wieczora.
_________________
[Profil]
 
Nick: Patka
Multi: Sabrina
 
Layla Finch






w Białym Dębie od niedawna
kelneruje w Małpie, żeby móc
żyć po swojemu

Wysłany: 2018-11-09, 00:41   
  

  
The lights go down Holding every memory close, Tonight is for our ghosts
Layla Finch

  
  
  
  
  
  
24

  


Jak szybko zaczęła się martwić tym, co być może wydarzyło się w barze minionego wieczora, tak szybko zaczęła o tym zapominać, pochłonięta myślami o swoim zmęczeniu i potrzebie natychmiastowego położenia się spać. Jej głowa nadal była niewytłumaczalnie ciężka, a czarna pościel należąca do Varnhama okrutnie miękka, ciepła i przyjemna w dotyku. Wtuliwszy się w nią, brunetka niemalże od razu zaczęła odpływać, resztkami sił zmuszając się do wysłuchania tego, co do powiedzenia miał bokser. Rozczuliło ją, że zmartwił się jej losami i błyskawicznie zaangażował w rozwianie wszelkich wątpliwości związanych z okolicznościami powstawania sińców i zadrapań na ciele panienki Finch. Troszczył się o nią i najwyraźniej pragnął dla niej wszystkiego co najlepsze, nawet jeśli kilka godzin wcześniej nie do końca potrafił to okazać. Zależało mu, ale o tym kelnerka najpewniej miała nie pamiętać po przebudzeniu.
- Dzięki, Ray. - szepnęła zerkając na twarz sportowca i delikatnie się do niego uśmiechając. - Lubię cię, bardzo. Dlatego muszę cię zostawić, zanim ty zostawisz mnie. - dodała rozbrajająco szczerze, nieświadoma tego, że właśnie poruszyła temat swoich największych obaw w życiu. Bycia porzuconą. Ale to również miało nazajutrz pozostać dla niej elementem skomplikowanej układanki, której najpewniej nigdy nie ukończy. Wzdychając więc jeszcze ciężko, zamknęła oczy i wyciągnęła w kierunku Varnhama rękę, próbując go zachęcić do tego, by objął ją od tyłu i został z nią na noc. Takie zachowanie było jedną z nielicznych słabości Layli, które wyniosła z dzieciństwa. Zawsze wtedy, gdy czuła się przerażona i zagubiona, mogła liczyć na wsparcie swojego taty, który w podobny sposób układał ją do snu. W momencie, kiedy mężczyzny zabrakło w jej życiu, brunetka starała się odzwyczaić od tego rodzaju bliskości, ale za każdym razem, kiedy była w stanie nietrzeźwości, bądź pod wpływem jakichś środków odurzających, znajdywała w sobie odwagę, by poprosić któregoś ze swoich bliskich o ten maleńki gest. Dzisiaj tym kimś był dla niej Ray, którego oddech miała nadzieję zaraz poczuć na swojej szyi.
[Profil]
 
Nick: Lexa
 
Ray Varnham






dwa lata w północnej karolinie
knockout king
korzysta z życia wraz z Laylą

Wysłany: 2018-11-09, 01:07   
  

  
Push me up against the wall, don't take it easy. You like it hard like me, it's what you need
Ray Varnham

  
  
  
  
  
  
24

  


Varnham przyglądał się z pełną uwagą Layli spoczywającej na materacu łóżka. Widząc jak momentami próbuje walczyć ze zmęczeniem, które opanowało jej organizm, brunet uśmiechał się pobłażliwie pod nosem. Wyglądała naprawdę ujmująco, nawet w momencie, gdy była okropnie pijana i ledwie kontaktowała ze światem zewnętrznym. To nie był może najlepszy czas na podejmowanie się poważnych konwersacji, ale poniekąd rozpoczął to Ray, gdy tylko wspomniał, że zajmie się ustalaniem zdarzeń, w których jego przyjaciółka mogła, ale nie musiała brać udziału. To nie był jednak jedyny temat, którego mieli się podjąć. Ciemnowłosa rozpoczęła kolejny, który sprawił, że na twarzy sportowca pojawiło się zdumienie. Nie wiedział co powiedzieć, co zrobić, bo podobnych słów nie spodziewałby się usłyszeć od osoby panienki Finch. Pierwsza część wypowiedzi była prawdopodobnie najbardziej zaskakująca i Varnham zaczął się zastanawiać czy aby przypadkiem nie zawodził go słuch. Brunet odkaszlnął zdenerwowany, aczkolwiek nie przestawał się przyglądać zasypiającej powoli kelnerce.
- Nic z tego nie rozumiem, ale ja ciebie też lubię, Layla. Momentami chyba nawet trochę za bardzo. - drugie zdanie wypowiedział bardziej do siebie, pół szeptem. Skoro już bawili się w taką szczerość to Ray nie mógł odpuścić i również zdecydował się powiedzieć co leżało mu na sercu od dłuższego czasu. Szkoda tylko, że prędzej czy później ta rozmowa miała odejść w zapomnienie.
Bokser zachęcony przez dziewczynę, otulił ją swoim ramieniem i ułożył się tuż za jej plecami, aby korzystać z bliskości dwudziestoczteroletniej przedstawicielki płci pięknej. Nawet nie pofatygował się, żeby zdjąć koszulkę lub spodnie, bo towarzyszenie ciemnowłosej było o wiele ważniejsze. Mężczyzna ucałował ją delikatnie w tył głowy i nachylił się nad jej uchem, aby wyszeptać ciche dobranoc.
- Śpij słodko. - dorzucił i uśmiechając się pod nosem, przymknął powieki, jednak nie spał, czekał aż to panienka Finch uda się jako pierwsza w objęcia Morfeusza, aby dopiero wtedy pozbyć się codziennych ubrań i usnąć przy boku rówieśniczki.
_________________
[Profil]
 
Nick: Patka
Multi: Sabrina
 
Layla Finch






w Białym Dębie od niedawna
kelneruje w Małpie, żeby móc
żyć po swojemu

Wysłany: 2018-11-09, 16:28   
  

  
The lights go down Holding every memory close, Tonight is for our ghosts
Layla Finch

  
  
  
  
  
  
24

  


Nie minęło dużo czasu nim oddech Layli stał się bardziej miarowy i spokojny. Zrelaksowana przez bliskość boksera, niemal od razu zasnęła, zadowolona z warunków, w jakich się znajdowała. Noc nie była jednak dla niej łaskawa, bowiem brunetka jeszcze dwukrotnie budziła się tylko po to, by ponownie pochylić się nad miską i zwymiotować. Cokolwiek przyjęła podczas urodzin, cholernie jej zaszkodziło. Dochodząc powoli do siebie, wyszeptała szczere przeprosiny w stronę Varnhama, który dzielnie trwał u jej boku, po czym na powrót zasnęła, wykończona własną bezsilnością. W trakcie odpoczynku odwróciła się przodem do sportowca i wtuliła w jego klatkę piersiową. W takiej pozycji spędziła resztę czasu, aż do momentu, w którym obudziła się nad ranem, świadoma tego co się wokół niej działo. Początkowo zaskoczona swoją obecnością w sypialni Ray'a, zmarszczyła brwi i przez dłuższą chwilę przyglądała się jego twarzy, mimowolnie unosząc oba kąciki ust do góry. Musiała po niego zadzwonić, kiedy przestała sobie radzić w pojedynkę albo ją odnalazł w jednym z rowów, nim zdecydował się jej pomóc. W każdym razie wyraźnie jej ulżyło, że to przy nim się budziła, a nie przy jakimś nieznajomym mężczyźnie, z którym wcześniej rozmawiała zapewne tylko parę minut. Odetchnąwszy bezgłośnie, zerknęła pod kołdrę, by dokonać odkrycia, że nadal była ubrana w sukienkę, co odrobinę ją rozbawiło. Gentleman Varnham najwyraźniej nie chciał jej rozbierać, gdy nie najlepiej kontaktowała ze światem zewnętrznym. Cmoknąwszy dwudziestoczterolatka w nagie ramię, wyślizgnęła się ostrożnie z łóżka, sięgając po zabrudzoną miskę, z którą udała się do łazienki, by ją umyć. Sama Finch również nie pachniała, ani nie wyglądała najlepiej, toteż pozwoliła sobie na skorzystanie z prysznica. Po kilkunastu minutach otarła mokre ciało z wody, włosy osuszyła ręcznikiem i zaczęła się rozglądać za czymś, co mogłaby na siebie nałożyć. Odnajdując świeże, suche pranie Ray'a, pożyczyła jedną z jego koszulek oraz bokserki.
- Sorki, kocie. - mruknęła do siebie, kiedy chwytała szczoteczkę do zębów bruneta, a później jej użyła. Po skończonej toalecie, przejrzała się w lustrze, a później skierowała swoje kroki do kuchni, w której, ku jej zaskoczeniu, znajdował się już Varnham.
- Obudziłam cię? - zapytała odrobinę skruszona, do tej pory będąc pewną, że zachowywała się cicho. - Pożyczyłam twoje rzeczy, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. I wiszę ci szczoteczkę. Kupię w drodze do siebie. - dodała uśmiechając się delikatnie, a później siadając na jednym z wolnych krzeseł przy stole.

/kuchnia
[Profil]
 
Nick: Lexa
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Image Map
FORUM PRZYSTOSOWANE DO PRZEGLĄDARKI CHROME
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 8