Poprzedni temat «» Następny temat
Ever & Elliot
Autor Wiadomość
Everett Kellerman






mieszka w WO dopiero dwa lata
powoli zaczyna myśleć o powrocie do pracy
Elliot i córki są sensem jej istnienia

Wysłany: 2019-02-10, 16:02   
  

  
I never realized what a big deal that was. How amazing it is to find someone who wants to hear about all the things that go on in your head.
Everett Kellerman

  
  
  
  
  
  
30

  


Czas? Początki. Czyli tak zwane sto lat temu w Chicago. To był tylko seks. Elliot był przyjacielem jej starszego brata, z którym od jakiegoś czasu zaczęła sypiać. Ona była młodszą siostrą jego najlepszego kumpla, którą posuwał, chociaż doskonale wiedział, że John mógłby mu za to wybić zęby. Dlatego nie chodzili po mieście za rączkę i nie obnosili się z tym, że się spotykają. Właściwie to oboje twierdzili, że to nawet nie jest spotykanie się. Po prostu od czasu do czasu chodzili razem na drinka, a później lądowali w jego lub jej łóżku. Mieli ogromne przyciąganie do swoich łóżek. Bo nie oszukujmy się… to zaskoczyło. To po prostu zaskoczyło i seks był taki, jakiego zawsze można było chcieć. Pewnie dlatego to ciągnęli, chociaż na dobrą sprawę od czasu do czasu powtarzali, że nawet się nie lubią. Była to czysta przekora i tylko się tak ze sobą drażnili, ale jednak. Dzisiaj? Była jeszcze w pracy, gdy na ekranie jej telefonu pojawiło się „Kellerman” – wiadomość z propozycją spotkania. Nie odmówiła. Oboje mieli ostatnio sporo pracy, więc nie było okazji do spotkania. Nie chciała mu się przecież narzucać, gdy wiedziała, że praca zajmuje jego głowę. Odebrał ją spod uniwerku o umówionej godzinie – Co to znaczy, że jedziemy za miasto? – spojrzała na niego niepewnie, bo jednak takiej propozycji się nie spodziewała – Chcesz powiedzieć, że mnie uprowadzasz, Kellerman? – kącik ust drgnął jej wymownie - Ale pamiętaj, że jutro rano muszę być na kampusie, więc mam nadzieję, że to jednodniowa wycieczka… że po prostu potrzebujesz atrakcji. Moje łóżko ci się znudziło? – zażartowała sobie jeszcze bezczelnie, uśmiechając się pod nosem i spojrzała na krajobraz za oknem. No wyjeżdżali z miasta jak nic. Jak daleko? Nie wiedziała.
_________________
[Profil]
 
Nick: miss.
Multi: Jenna Seaver
 
Elliot Kellerman






przyjechał do WO za dziewczyną...
szeryf w White Oak
Ever, Alice i Rosie - jego trzy szczęścia

Wysłany: 2019-02-10, 17:30   
  

  
Nic nie przeraża głupiego mężczyzny bardziej niż kobieta, która umie czytać, pisać, myśleć i w dodatku ma odwagę pokazać kolana.
Elliot Kellerman

  
  
  
  
  
  
34

  


To rzeczywiście było sto lat temu i cała ich relacja opierała się na wzajemnym zaprzeczeniu i… Pieprzeniu. Jakie to było proooooste… Heh. – No heej. – przywitał wsiadającą do samochodu Ever. Uśmiechnął się pod nosem, ale nie wyciągał się po buziaka. Tak przecież robią tylko zakochane w sobie pary, a im obojgu do zakochania było jeszcze daleko. Odpalił silnik i ruszył z uczelnianego parkingu. W radiu leciała jakaś letnia, wesoła nuta, słońce świeciło i… Generalnie, aura sprzyjała. – Wiesz, że jak mi zadasz sto pytań naraz to mam konstytucyjne prawo wybrać sobie tylko jedno, na które odpowiem? – wytknął jej gadulstwo i do niej rozbawione spojrzenie. – Wybieram ostatnie. Nie znudziło mi się. Po prostu… Spójrz na to słońce i powiedz mi, że chcesz siedzieć dzisiaj w domu. No śmiało, powiedz… Powiedz to ja ci też coś powiem. – urwał na dosłownie ułamek sekundy, więc Ever choćby chciała to i tak nie miała szansy odpowiedzieć. – Powiem, że jesteś słaba i czerstwa. – właśnie tak! Już oczami wyobraźni widział tę oburzoną babską minę. Pfff… Też mu coś. Przecież z nim nie zerwie za jakiś tam głupi tekst. Nie zerwie, bo nie było tak naprawdę czego zrywać. Co najwyżej stringi z jej tyłka. – Jedziemy za miasto… Bo zrobimy sobie piknik. Gdybyś lepiej się rozejrzała zamiast tyle gadać, zauważyłabyś ten wielki kosz na tylnym siedzeniu. – taki typowo piknikowy. Miał tam… uuu, raczej czego nie miał. – Mam też mini grilla, więc możemy sobie coś upiec… No i dwa śpiwory, żebyśmy mogli przespać się w samochodzie. – tudududum, tego się spodziewała? Że wywozi ją donikąd, gdzie nie będzie łazienki, ciepłej wody i łóżka? Żartował czy mówił poważnie? Heh…
[Profil]
 
Multi: -
 
Everett Kellerman






mieszka w WO dopiero dwa lata
powoli zaczyna myśleć o powrocie do pracy
Elliot i córki są sensem jej istnienia

Wysłany: 2019-02-10, 18:14   
  

  
I never realized what a big deal that was. How amazing it is to find someone who wants to hear about all the things that go on in your head.
Everett Kellerman

  
  
  
  
  
  
30

  


Nie musiał tego oglądać tylko oczami wyobraźni. Tuż obok siebie mógł zobaczyć blondynkę z wyraźnym oburzeniem wymalowanym na twarzy – Grabisz sobie, Kellerman – ostrzegła, bo może zerwać z nim nie mogła, bo faktycznie nie było czego zrywać, ale mogła kazać odwieźć się do domu. Powiedzieć, że nie chce mieć z nim nic wspólnego, że nie chce jechać na żaden piknik i w ogóle muszą przestać się spotykać. Takie nie zerwanie, ale jednak trochę jakby zerwanie. Na szczęście JESZCZe tego nie zrobiła, ale jak jej będzie dalej mówił, że jest słaba i czerstwa to mogą się na siebie pogniewać. Na razie jednak blondynka faktycznie spojrzała na tylne siedzenie i zobaczyła ten kosz, o którym mówił – Okej… z jednej strony brzmi to dobrze. Z drugiej wcale. – wróciła spojrzeniem na Kellermana – Bo nawet jeśli nie chcę siedzieć cały dzień w domu… – żeby nie być słabą. Tu musiała mu przyznać, że pogoda była fantastyczna, nawet jeśli dzień się miał ku końcowi i pewnie na to jego miejsce schadzek dojadą na sam zachód słońca – To jednak lubię łóżko. Moje łóżko. – dodała tak a propos tego, że wziął śpiwory, żeby przespać się w samochodzie – Chyba, że to ze spaniem w samochodzie to taki żart? Żartowałeś, co Kellerman? Powiedz, że żartowałeś… możemy albo nie spać wcale albo wrócić do miasta. No weeeeeź – zamarudziła, uśmiechając się pod nosem – I tak wiem, że najbardziej podoba ci się ta opcja z niespaniem, więc po prostu przyznaj mi rację i obiecaj, że nie będziemy spać w samochodzie cholera wie gdzie… bo nawet nie wiem, gdzie mnie wieziesz. Ciągle rozpatruję to w kategoriach porwania!
_________________
[Profil]
 
Nick: miss.
Multi: Jenna Seaver
 
Elliot Kellerman






przyjechał do WO za dziewczyną...
szeryf w White Oak
Ever, Alice i Rosie - jego trzy szczęścia

Wysłany: 2019-02-10, 19:41   
  

  
Nic nie przeraża głupiego mężczyzny bardziej niż kobieta, która umie czytać, pisać, myśleć i w dodatku ma odwagę pokazać kolana.
Elliot Kellerman

  
  
  
  
  
  
34

  


Uniósł rozbawiony brwi, tak jakby to było dla niego autentycznie zaskakujące. No przecież… Sądził, że będzie inaczej, prawda? Że pomysł wspólnej nocy w jego samochodzie natychmiast przypadnie Ever do gustu… Tak? Heh… Niee, ani trochę. – Nie wiesz, Thompson, nie wiesz. Ty tak naprawdę bardzo mało o mnie wiesz. – wytknął z przekorną łatwością, bo akurat tym razem nie wywoził jej w nieznane, żeby ja zaliczyć. Tak więć… Tak. Nic o nim nie wiedziała. Nie miała bladego pojęcia i, co gorsze, wcale nie chciała się nauczyć. – Nie panikuj. – rzucił dla uspokojenia i wbił wzrok w drogę przed nimi. – Moi znajomi wyjechali na trzy dni i poprosili mnie, żebym zaopiekował się ich domem. Mieszkają niedaleko, kilka minut drogi stąd. Mają ładny ogród, jacuzzi… – uśmiechnął się pod nosem. – I słabość do Kellermana, więc możemy tam się dzisiaj trochę pobujać. Wziąłem nam jedzenie, coś do picia dla ciebie… Przespać też się możemy, jeśli byłaby taka potrzeba. – noc w samochodzie nigdy nie była opcją. Wargi zadrżały mu lekko, kiedy pomyślał o jej oburzeniu. – Mają psa… Lubisz psy, prawda? – spojrzał szybko na Ever i jak tylko dostał potwierdzenie, że tak, przepadała za sierściuchami na czterech łapach, dorzucił kilka info na ten temat: - To golden. Goldenka właściwie. Super towarzyska, więc zaglądam tam głównie dla niej. Żeby… No wiesz, nie było jej tak strasznie smutno. – bo właściciele na krótkim urlopie, ale bez niej. – Nie mówiłem ci wcześniej, bo myślałem, że pewnie się nie zgodzisz na taką wycieczkę… – urwał wymownie i zerknął na Thompson. – Dobrze myślałem? Mam zawrócić i odstawić cię do domu? Serio pytam, Ever. Nie obrażę się, jeśli tak zdecydujesz.
[Profil]
 
Multi: -
 
Everett Kellerman






mieszka w WO dopiero dwa lata
powoli zaczyna myśleć o powrocie do pracy
Elliot i córki są sensem jej istnienia

Wysłany: 2019-02-10, 20:00   
  

  
I never realized what a big deal that was. How amazing it is to find someone who wants to hear about all the things that go on in your head.
Everett Kellerman

  
  
  
  
  
  
30

  


No nie mogła się z nim kłócić. Faktycznie wiedziała o nim mało, bo mało o sobie mówił. Zresztą w zamian dostawał to samo, albo nawet jeszcze mniej, więc trochę nie mogła mu się dziwić. Dlatego tego nie skomentowała, nie droczyła się ani nic. Po prostu się w niego wpatrywała i czekała na jakiekolwiek wyjaśnienia i trochę więcej informacji na temat tego uprowadzenia. A gdy już się okazało, że to wcale nie jest uprowadzenie… heh. No mógł tak od razu, prawda? Teraz to miało ręce i nogi. A jeszcze bardziej przemówiło do niej to, że wcale nie będzie musiała spać w samochodzie gdzieś pośrodku niczego. Dom? Jacuuzzi? Goldenka? Brzmiało całkiem miło. Bo oczywiście, że Everett pokiwała, gdy tylko zapytał o jej podejście do zwierzaków i właściwie to aż jej się oczy zaświeciły, bo nie oszukujmy się… chciała pieska! Kochała pieski i po prostu go chciała. A że nie mogła to i cieszyła się z towarzystwa innych – Źle myślałeś – no niestety! Widocznie nie tylko ona wiedziała o nim mało, ale on o niej również – Właściwie brzmi to zdecydowanie lepiej niż wycieczka w nieznane z groźbą spania w samochodzie. – przyznała, uśmiechając się pod nosem – Brzmi naprawdę miło… i chętnie bym pojechała. Znaczy no nawet jadę. I już wiem, że będę miała kogo poprosić o podlanie kwiatków, gdybym gdzieś na dłużej wyjeżdżała. – zażartowała sobie, szczerząc kły w szerokim uśmiechu – To jacuzzi też brzmi kusząco… tylko wiesz, że nie mam ze sobą żadnego bikini? Zakładasz, że będziemy pożyczać od gospodyni, czy raczej… – nie? Nie dopowiedziała, ale uśmiechnęła się cwanie, bo doskonale wiedział do czego piła. Do ich standardowego sposobu spędzania wolnego czasu – W ogóle rozmawiałeś ostatnio z Johnem? – zapytała tak przy okazji, bo jej się przypomniało, zapaliła jej się żarówka i musiała zapytać zanim jej to uleci.
_________________
[Profil]
 
Nick: miss.
Multi: Jenna Seaver
 
Elliot Kellerman






przyjechał do WO za dziewczyną...
szeryf w White Oak
Ever, Alice i Rosie - jego trzy szczęścia

Wysłany: 2019-02-10, 20:19   
  

  
Nic nie przeraża głupiego mężczyzny bardziej niż kobieta, która umie czytać, pisać, myśleć i w dodatku ma odwagę pokazać kolana.
Elliot Kellerman

  
  
  
  
  
  
34

  


Mruuuuuknął śmiesznie, jakby znów zaskoczony, że wycieczka w nieznane i noc w samochodzie była mniej atrakcyjną formą wspólnego spędzenia czasu niż wizyta w ładnym domu z jacuzzi i Goldenką. No napraaaawdę, kto by się spodziewał! – To… Ty masz jakieś kwiatki? – zdziwił się nagle i bardzo autentycznie, momentalnie przywołując w głowie krajobraz jej mieszkania i albo zazwyczaj był zbyt mocno skupiony na Ever, bo żadnych kwiatków tam nie widział, albo… Heh, albo po prostu w ogóle ich nie było. – Nie… Nie rozmawiałem, a czemu pytasz? – spojrzał na nią krótko, bo droga – choć prosta – wymagała jego czujności. Głównie dlatego, żeby nie przegapić zjazdu w mniejszą uliczkę, która powiedzie ich pod sam dom. – Coś się stało? Martwisz się nim? – bo takie odniósł wrażenie. Ton jej głosu, nagłość tego pytania, lekka zmarszczka zarysowująca się gdzieś na czole… Oczywiste sygnały, że coś ją niepokoiło w temacie jej brata. Brata, który już wtedy zaczynał powoli tracić głowę i samego siebie. Rozwalił rodzinę, którą miał, życie, jakie wiódł… - Ostatni raz… Niech pomyślę… – przekalkulował w głowie pi razy drzwi kalendarz, próbując określić kiedy widział się, albo chociaż gadał ze starszym z Thompsonem. – Dobre dwa tygodnie będzie. Zadzwoniłem do niego wieczorem, chciałem wyciągnąć go na jakieś piwo, ale powiedział, że zabiera dziewczyny na kolację, więc odpuściłem. Choć prawdę powiedziawszy miałem wrażenie, jakby próbował mnie spławić. – słuszne czy niesłuszne, przytaknął, nie spinał się tym i zajął się swoimi sprawami. Jedną z nich była siedząca obok Ever. – Twój brat to dorosły facet, tak? Da sobie radę. Wierz mi. Widziałem go w akcji… Wie jak wychodzić z kryzysowych sytuacji. – nie raz, nie dwa. Uśmiechnął się do niej trochę pokrzepiająco, bo naprawdę nie chciał, żeby niepotrzebnie martwiła się Johnem.
[Profil]
 
Multi: -
 
Everett Kellerman






mieszka w WO dopiero dwa lata
powoli zaczyna myśleć o powrocie do pracy
Elliot i córki są sensem jej istnienia

Wysłany: 2019-02-10, 20:33   
  

  
I never realized what a big deal that was. How amazing it is to find someone who wants to hear about all the things that go on in your head.
Everett Kellerman

  
  
  
  
  
  
30

  


Teraz ona prychnęła, bo oczywiście, że miała kwiatki. Nie było ich szczególnie dużo i pewnie często były wymieniane, bo Everett nie miała do nich ręki, ale zdecydowanie tak były. A zmiana tematu… wcale nie chciała im psuć nastroju, wieczoru i tak dalej. Po prostu to był jej brat, a Elliot było jego najlepszym kumplem i jeśli coś by się działo to na pewno by o tym wiedział. Chyba. Bo jak się zaraz okazało to wcale nie. Przyglądała mu się uważnie i w końcu pokiwała głową, że no może ma rację. Może John faktycznie był dorosłym facetem, który potrafi o siebie zadbać i wyjść z kryzysowej sytuacji – Nic konkretnego. Po prostu nie odbiera ode mnie telefonu, a Ellie mówiła, że się pokłócili i chwilowo mieszkają z młodą u jej rodziców. Więc trochę się martwię, ale pewnie to tymczasowy kryzys. W końcu to nie pierwszy i ostatni raz jak się rozchodzą i schodzą, huh? – wzruszyła ramionami i uznała temat jej durnego brata za zakończony, bo ile można o nim rozmawiać. Skoro no cóż… był jaki był i o ile w młodości stawał na wysokości zadania tak teraz totalnie dawał dupy. To ona była młodszą siostrą i to on się powinien martwić o nią, a nie ona o niego. Phi! – W ogóle to bardzo ładna okolica… – stwierdziła, bo tak wyglądając przez szybę widziała bardzo ładne domu – Co to za znajomi? Skąd się znacie? – zapytała, pewnie przekraczając magiczną granicę prywatności Kellermana, ale mówi się trudno. Zrobiła to zupełnie nieświadomie i tak całkiem… zgrabnie. Spontanicznie. Naprawdę chciała się czegoś o nim i o nich dowiedzieć.
_________________
[Profil]
 
Nick: miss.
Multi: Jenna Seaver
 
Elliot Kellerman






przyjechał do WO za dziewczyną...
szeryf w White Oak
Ever, Alice i Rosie - jego trzy szczęścia

Wysłany: 2019-02-10, 20:46   
  

  
Nic nie przeraża głupiego mężczyzny bardziej niż kobieta, która umie czytać, pisać, myśleć i w dodatku ma odwagę pokazać kolana.
Elliot Kellerman

  
  
  
  
  
  
34

  


Ściągnął brwi i na dobry moment zamilkł. Ewidentnie coś siadło mu w głowie i teraz nad tym myślał. Coś co powiedziała Ever, ale… Za moment. Może za moment do tego wrócą. Cichym mruknięciem przytaknął, bo to naprawdę było bardzo urokliwe miejsce, zwłaszcza, że właśnie wjechali we właściwą uliczkę i mijali właśnie poustawiane obok siebie – ale w przyzwoitej odległości, tak z poszanowaniem prywatności sąsiada – ładne, eleganckie, ale nieprzesadnie wypasione domy. Powietrze od razu zmieniło zapach, próżno tu było szukać czikagowskiego zgiełku. – Jeszcze ze szkoły średniej. Carol i Jacob, bardzo przyzwoici ludzie. Parą są… Od wtedy właściwie. Tyle lat, wyobrażasz sobie? – prychnął ze szczerym podziwem. To naprawdę robiło wrażenie. Spojrzał krótko na Ever, a potem skinieniem wskazał jej na dom ludzi, o których właśnie rozmawiali. Zwolnił i zatrzymał się w końcu przy bramie. Wystarczyło kliknięcie w pilot i ta płynnie się przed nimi otworzyła. Wjechali więc na podwórko, zaparkowali przy garażu. Towarzyska Goldenka już wybiegała im naprzeciw. – Koniec wycieczki. – zaanonsował dla formalności i pierwszy wysiadł z auta. Psisko momentalnie na niego skoczyło. – Heeeeej, heeeej… Daj spokój, przewrócisz mnie… – zaśmiał się w głos, czochrając to wdzięczne zwierzę po głowie, za uszami, po karku. – Sally, zobacz. Masz gościa. – zwierzak już usłyszał trzaśnięcie drzwiami po drugiej stronie samochodu. Odbiegła od Elliota i tak samo zaatakowała Everett. Wskoczyła na nią i domagała się pieszczot i zainteresowania. – Okej, okej, to wy się tutaj… No, zapoznawajcie, a ja zaniosę nasze jedzenie do środka. Czuj się jak u siebie czy coś. – mrugnął porozumiewawczo do Thompson, kiedy – już z ich piknikowym koszem w łapie – ruszał do głównego wejścia. – A, zaraz! – zdążył przekręcić klucz w zamku i coś mu się przypomniało. Obrócił się do dziewczyny i… - Chyba… Nie boisz się szczurów, co? – tudududm. Taki ładny dom, a szczuuuuury w nim żyją? No coś podobnego… I nic bardziej mylnego, heh. – Sally pokaż Ever waszego Dropsa. – ładnego, całkiem udomowionego szczurka, którego… A zresztą, to zaraz. Mieszkał w klatce, w salonie i bardzo lubił się z Goldenką.
[Profil]
 
Multi: -
 
Everett Kellerman






mieszka w WO dopiero dwa lata
powoli zaczyna myśleć o powrocie do pracy
Elliot i córki są sensem jej istnienia

Wysłany: 2019-02-11, 18:16   
  

  
I never realized what a big deal that was. How amazing it is to find someone who wants to hear about all the things that go on in your head.
Everett Kellerman

  
  
  
  
  
  
30

  


Zaśmiała się pod nosem, bo oczywiście, że sobie NIE wyobrażała jak można być z kimś od liceum. Jak w ogóle można być z kimś tak długo. No booo… jak? Jak to możliwe? To było na pewno jakieś oszukaństwo! – Chodziliście na podwójne randki z twoją ówczesną dziewczyną? – zażartowała sobie luźno, bo heh… teraz nie miał dziewczyny. I pewnie nawet nie zdążyła uzyskać odpowiedzi, bo dojechali na miejsce, ale spokooooojnie – jeszcze go o to zapyta! Teraz oczy jej się zaświeciły na widok psiaka, który przybiegł ich przywitać i nie mogła dłużej zwlekać z wyjściem z samochodu – No cześć ślicznotko. No piękności moje… – przywitała się z czworonogiem, miziając ją za uchem, po dupsku i wszędzie tam, gdzie psina dała się pomiziać, bo trzeba przyznać, że Everett po prostu zwyczajnie lubiła zwierzęta i skoro miała okazję pomęczyć trochę przyjaźnie nastawioną goldenkę to to robiła i nie zamierzała przestać. No przynajmniej przez doooobrą chwilę! Zwłaszcza, że Sally wydawała się być zadowolona z takiego zainteresowania i drapanka. Zerknęła tylko w stronę Elliota, gdy wspomniał o szczurach – Co? – aż się wyprostowała – Jakich szczurów? – bo oczywiście, że bała się szczurów! Aż się rozejrzała dookoła, jakby była przygotowana, że zaraz za goldenką przybiegnie stado szczurów, które na pewno chciały się też przywitać. Dlatego na wszelki wypadek wstała, wyprostowała się i podreptała za Elliotem, razem z Sally – Co miałeś na myśli mówiąc o szczurach? Tu są jakieś szczury? Kellerman… – spojrzała na niego z wręcz srogą miną – Jeśli tu są jakieś szczury to chcę wracać do domu. Domyślam się, że w centrum Chicago jest pewnie całe mnóstwo szczurów, ale nie w moim mieszkaniu… – ehe, chyba się bała. Zdecydowanie się bała.
_________________
[Profil]
 
Nick: miss.
Multi: Jenna Seaver
 
Elliot Kellerman






przyjechał do WO za dziewczyną...
szeryf w White Oak
Ever, Alice i Rosie - jego trzy szczęścia

Wysłany: 2019-02-11, 19:20   
  

  
Nic nie przeraża głupiego mężczyzny bardziej niż kobieta, która umie czytać, pisać, myśleć i w dodatku ma odwagę pokazać kolana.
Elliot Kellerman

  
  
  
  
  
  
34

  


- No szczurów. – sapnął trochę zniecierpliwiony, przewracając przy tym całkiem wymownie oczami. Oj bo jakich szczurów, jakich szczurów? Po prostu szczurów. Z uszkami i ogonkiem. – Co ty… – zatrzymał się wpół kroku, kiedy całą trójką weszli do środka ładnego, gustownie urządzonego i przestronnego domu. – Boisz się… No jak pragnę zdrowia, Ever boisz się szczurów! – zaanonsował to głośniej i po chwili wesoło się też roześmiał. Pokręcił głową z mieszanką rozbawienia i niedowierzania i z Sally i Thompson przy boku poczłapał do salonu. – Taaaam, zobacz… Zobacz jaki wielki, no na pewno cię zje. – trochę był w tym złośliwy i trochę się też z niej nabijał, ale… Hyhy, mógł! Mógł, bo bała się szczurów i brakowało jeszcze tylko, żeby piszcząc wniebogłosy wskoczyła na żyrandol, kiedy tylko zobaczy małego Dropsa. Norrrrrmalnie jak baba. – To jest Drops. Drops lubi ludzi, ok? Gwarantuję ci, że nie zrobi ci krzywdy. No już… – w duuuużej, przestronnej i zamkniętej na cztery spusty klatce rzeczywiście mieszkał sobie łaciaty szczurek. – Został uratowany z laboratorium, wiesz? – nie mogła wiedzieć, więc pytał retorycznie, a jednocześnie rozstawiał ich wałówkę na stole w kuchni. Właściwie to była jedna otwarta przestrzeń, aneks kuchenny, stół i duuuuży salon z równie super dużym telewizorem. No i kominkiem, koniecznie musiał być kominek. Taki trochę dom marzeń. – No mniejsza, nie patrz na niego, nie zwracaj uwagi czy coś… Trzymaj się blisko swojego Kellermana i obiecuję, że włos z głowy ci nie spadnie. – uśmiechnął się pod nosem i właśnie wyjął z kosza butelkę wina. Tego, które lubiła najbardziej. – Jestem skłonny napić się go z tobą, jeśli zostaniemy tutaj na noc. – bo przecież mogli, przecież to dom Elliota przyjaciół. Ludzi niesamowicie pogodnych, wyluzowanych i szczęśliwych. Mogli poczuć się tutaj… Swobodnie i dobrze. – To co? Głodna? Mam rozpalać grilla czy zadowolisz się na razie tym? – skinął na kanapki w różnych wariantach smakowych. Nakupowaaaał… Że hej! Będą to jedli i pili i jedli i pili…
[Profil]
 
Multi: -
 
Everett Kellerman






mieszka w WO dopiero dwa lata
powoli zaczyna myśleć o powrocie do pracy
Elliot i córki są sensem jej istnienia

Wysłany: 2019-02-11, 19:50   
  

  
I never realized what a big deal that was. How amazing it is to find someone who wants to hear about all the things that go on in your head.
Everett Kellerman

  
  
  
  
  
  
30

  


Prychnęła, bo naprawdę nie wiedziała, co w tym takiego dziwnego, że bała się szczurów. Były odrażające i przenosiły mnóstwo nietajnych chorób, więc dlaczego miałaby je lubić. No właśnie! Bo może bardziej od „strachu” odpowiednie byłoby „obrzydzenie”. Tak, szczury ją brzydziły. Chociaż, gdy przedstawił jej Dropsa i na dodatek dodał o tym laboratorium… podeszła trochę bliżej i przyjrzała się stworzonku, które może jednak faktycznie takie odrażające nie było. Ale zostanie przy mizianiu Sally za uchem – Mam nadzieję, że nie wyjdzie z tej klatki… – dodała i podeszła do Kellermana, który właśnie „rozgaszczał” się w kuchni swoich przyjaciół. Przez chwilę przyglądała mu się bez słowa, uśmiechając się pod nosem i oceniała, co dobrego im przywiózł – Daj spokój z grillem – stwierdziła, uśmiechając się pod nosem i sięgnęła po kanapkę z indykiem, która wyglądała całkiem smacznie – Nie jestem wymagająca. – przynajmniej w kwestii jedzenia – Zwłaszcza, że preferuję dietę płynną… – zażartowała sobie, bo aż taką alkoholiczką przecież nie była – Gdzie są kieliszki? – zapytała, chociaż nie czekała na jego odpowiedź i po prostu zaczęła otwierać szafki, które wyglądały na takie, w których przechowuje się szkło. I znalazła! – Ha! – no można powiedzieć, że zaczynała się czuć jak u siebie – Napij się ze mną, Kellerman. – czyli chyba właśnie zgodziła się zostać z nim na noc. A jak nie? Zawsze jest uber, prawda? – I odpowiedz na moje wcześniejsze pytanie. Carol i Jacob… chodziłeś z nimi na podwójne randki ze swoimi nastoletnimi wybrankami? Drugimi połówkami? Miałeś kogoś, z kim myślałeś, że no wiesz… skończysz jak oni? – zapytała z czystej ciekawości i znowu nie odwracała od niego wzroku nawet na moment.
_________________
[Profil]
 
Nick: miss.
Multi: Jenna Seaver
 
Elliot Kellerman






przyjechał do WO za dziewczyną...
szeryf w White Oak
Ever, Alice i Rosie - jego trzy szczęścia

Wysłany: 2019-02-11, 20:16   
  

  
Nic nie przeraża głupiego mężczyzny bardziej niż kobieta, która umie czytać, pisać, myśleć i w dodatku ma odwagę pokazać kolana.
Elliot Kellerman

  
  
  
  
  
  
34

  


Zmarszczył brwi i spojrzał na Ever. Jak to spokój z grillem? Przecież się przygotował i… - Serio? Nie chcesz, żebym się popisywał moimi super umiejętnościami w grillowaniu… Właściwie wszystkie co zgrillować się da? – śledził ją wzrokiem, podczas gdy ona szukała kieliszków. Pokręcił śmiesznie głową i odstawił pusty już kosz gdzieś na bok. – Wiesz, że skoro ty pytasz mnie o takie rzeczy to ja automatycznie też mam prawo zapytać cię o coś adekwatnego? – łypnął na nią trochę spod oka. Uśmiechnął się też pod nosem i wyciągnął łapę po butelkę z winem. – Pozwól. Przecież wiesz, że umiem. – otwierać wino z jeszcze-nieswoją-dziewczynąąąą. Hyhy, umiał, umiał. I jeśli mu na to pozwoliła, wyjął z szuflady prosty korkociąg i chwila, dwie, korek wymownie „pyknął”. – Nie chodziliśmy na żadne podwójne randki. Byliśmy… Paczką super znajomych i to właściwie tyle. Jeździliśmy na plażę, albo w góry, powspinać się trochę… Oni ze sobą kręcili, a reszta… Jak to dzieciaki. Nie myślałem wtedy o związkach, drugich połówkach, nastoletnich wybrankach i tak dalej. – wyjaśnił tak treściwie, jak mógł. W międzyczasie rozlał im do kieliszków wino – czerwone, bo na pewno dobrze pamiętał, że tylko takie uznawała Everett za właściwe. – A ty? – uprzeeeedzał, przecież uprzedzał, że odbije tę piłeczkę, że nie pozostanie jej dłuuuużny. – Miałaś… No wiesz, chodziłaś z kimś? Bujałaś się? Czy jak to się tam kiedyś mówiło. – błysnął wesoło kłami, bo wszelkie te szczenięce określenia na bycie ze sobą i spędzanie wspólnie czasu były… Pff, zwyczajnie śmieszne. – Albo może nie chodziłaś, a ktoś tak strasznie strasznie ci się podobał. Jakiś osiłek ze szkolnej drużyny, albo przeciwnie, zapalony fan Harry’ego Pottera… – ups… :lol: Nie to, żeby cooooooś, ale właśnie trochę się nabijał z jej potencjalnych miłosnych wyborów.
[Profil]
 
Multi: -
 
Everett Kellerman






mieszka w WO dopiero dwa lata
powoli zaczyna myśleć o powrocie do pracy
Elliot i córki są sensem jej istnienia

Wysłany: 2019-02-11, 21:13   
  

  
I never realized what a big deal that was. How amazing it is to find someone who wants to hear about all the things that go on in your head.
Everett Kellerman

  
  
  
  
  
  
30

  


Wyszczerzyła kły w szerokim uśmiechu – Przecież mnie znasz, Kellerman… wolę, żebyś się popisywał czymś innym – rzuciła całkiem bezczelnie, równie bezczelnie się do niego uśmiechając i tylko wzruszając bezradnie ramionami na tą jego groźbę odbicia piłeczki. To już była jedna z tych rzeczy do których przywykła w towarzystwie Kellermana. W 99% przypadków odbijał piłeczkę. Zresztą ona nie pozostawała mu dłużna i robiła dokładnie to samo. Odbijała piłeczkę, że hej! I oczywiście, że mu pozwoliła. Grzecznie odstawiła kieliszki na blat i pozwoliła mu czynić honory. Niech będzie mężczyzną w tym domu. Jednocześnie też go słuchała i rozumiała, doskonale rozumiała. Pokręciła głową – Muszę cię rozczarować, Kellerman. – bo niestety ani osiłek, ani fan Harry’ego Pottera – Byłam… kujonem. Nikt nie chciałby chodzić z kujonem. A ja chciałam się dostać na studia, złapać stypendium… więc nie myślałam o głupotach. Jeśli pakowałam się w jakiś związek to był krótki i nie ma nawet co wspominać. Żadnego szczenięcego zauroczenia, żaden wielkiej pierwszej miłości. – odpowiedziała na jego pytanie, bo co tu było do ukrywania. Od początku była z nim szczera, że nie umiała w związki, źle jej to wychodziło i dlatego poniekąd nie chciała się z nim pakować w nic poważniejszego. Bo za parę lat mogłaby mówić o nim tak samo. Że było to krótkie i bez znaczenia. A tak? Było przynajmniej przyjemne - Chociaż osobiście nie wiem, co masz do fanów Harry’ego Pottera. To i tak przecież lepiej niż nie wiem… jacyś fani gier komputerowych! LoL’a czy czegoś takiego. – wzruszyła bezradnie ramionami, bo co zrobisz jak nic nie zrobisz – I tak sobie myślę… skoro ty właśnie dbasz o naszą kolację to powiedz, gdzie tu jest trzymane jedzenie dla Sally. Ślicznotka pewnie też zgłodniała. – bo chciała się poczuć potrzebna, chciała coś zrobić a do tego nie ukrywajmy… zakochała się w tym sierściuchu od pierwszego wejrzenia.
_________________
[Profil]
 
Nick: miss.
Multi: Jenna Seaver
 
Elliot Kellerman






przyjechał do WO za dziewczyną...
szeryf w White Oak
Ever, Alice i Rosie - jego trzy szczęścia

Wysłany: 2019-02-12, 16:43   
  

  
Nic nie przeraża głupiego mężczyzny bardziej niż kobieta, która umie czytać, pisać, myśleć i w dodatku ma odwagę pokazać kolana.
Elliot Kellerman

  
  
  
  
  
  
34

  


Spojrzał na nią i uśmiechnął się, tak… Tak inaczej. Bez przekory, cwaniactwa albo draństwa. Inaczej. Inaczej ładnie. Pokręcił też głową, bo to nie tak, że miał do nich – fanów Harry’ego Pottera – cokolwiek, nie. – Nie mam. Nic. Absolutnie nic. – powiedział na głos to o czym pomyślał i podszedł do jednej z dolnych kuchennych szafek. Otworzył jedną z nich i wyjął pudełko z suchą psią karmą. – Śmiało. Sypnij jej od serca. Tam jest miska. – skinął we właściwym kierunku i pozwolił Ever czynić honory. Sam uprzątnął nieco z blatu i stanął obok z kieliszkiem wina. Powąchał je najpierw, a potem niewielkim łykiem spróbował. Przyjemnie drażniło w język. – Byłaś kujonem… Kujonem, który w nikim się nie zauroczył. Myślałaś tylko o nauce, studiach, przyszłości zawodowej… Po co? – zapytał… Heh, może dla niej nielogicznie. Uśmiechnął się i wzruszył ramionami. – Mogłaś szaleć, zakochiwać się i odkochiwać każdego nowego dnia, a przy tym być świetna w tym czy tamtym… Fizyce, matematyce, chemii… O piątki z wf-u cię nie podejrzewam. – zażartował bezczelnie i żeby się na niego przypadkiem nie pogniewała, podał jej drugi kieliszek. – Spójrz tylko na mnie. Śliniłem się do każdej dziewczyny z fajnym tyłkiem i cyckami, a mimo wszystko wyszedłem na super gościa. – taki skromny, a taki złoty, no napraaaaawdę. Cud! – Może nie mam w perspektywie doktoratu… – spojrzał na Ever całkiem porozumiewawczo, bo na pewno znał jej plany w tym kontekście. – Ale skończyłem szkołę oficerską i przeżyję w dżungli albo na pustyni znacznie dłużej niż dziewięćdziesiąt procent naszego społeczeństwa. Dlatego serio… Po co? – pokręcił głową i uśmiechał się do Thompson coraz szerzej, weselej, pogodniej. – Dobrze, że chociaż teraz wyluzowałaś. Nie udajesz tej nieśmiałej, niedostępnej kujonki, która pewnie tylko marzyła o tym, żeby taki Kellerman wsadził jej pysk pod sukienkę. Mam rację? – jedna brew bezczeeeeeeeeeeelnie uniosła mu się w górę. – Widzisz? Bez studiuów, a taki jestem elokwentny. – hyhyhy.
[Profil]
 
Multi: -
 
Everett Kellerman






mieszka w WO dopiero dwa lata
powoli zaczyna myśleć o powrocie do pracy
Elliot i córki są sensem jej istnienia

Wysłany: 2019-02-13, 18:44   
  

  
I never realized what a big deal that was. How amazing it is to find someone who wants to hear about all the things that go on in your head.
Everett Kellerman

  
  
  
  
  
  
30

  


Gdy tylko dostała w swoje łapska karmę oczywiście, że nie szczędziła Sally dobroci, bo przecież musiała jej się przypodobać. Przy okazji zaserwowała jej też kolejną porcję czułości, żeby jeszcze bardziej wkupić się w psie łaski. Zresztą no nie ma co się oszukiwać… była zakochana, więc zawzięcie drapała za uszkiem. Elliot Kellerman zrobił sobie tutaj konkurencję w postaci uroczej goldenki – No bardzo – prychnęła, bo był baaaardzo elokwentny, no naprawdę! Wyprostowała się też (bo wcześniej cały czas znajdowała się na poziomie Sally) i wzięła ten kieliszek, który chwilę wcześniej przesunął w jej kierunku – Widocznie mieliśmy różne ambicje, Kellerman. – no taka prawda – I trochę inne perspektywy. – na przyszłość. Zdecydowanie! Jak sam powiedział – nie podejrzewał jej o piątkę z wfu, więc nie mogła iść do wojska. Zresztą zaciągnął się John i nie zamierzała iść w jego ślady. Nie mogła liczyć na przejęcie interesu po rodzicach, ani nawet na żadne wsparcie z ich strony, bo to był już ten moment, w którym pan Thompson się wymiksował z obrazka, a pani Thompson została zamknięta w pokoju bez klamek – Co ja mogłabym robić bez studiów? Całe życie podawać kawę? Miałam trochę większe ambicje. – no i jak widać jej się to opłacało – Zresztą nie wiem dlaczego w twoim wyobrażeniu kujonka, która się nie zakochiwała musiała być też przy okazji nieśmiała i niedostępna. – kącik ust drgnął jej wymownie – Nie chodziłam na randki, nie chodziłam z nikim za rękę po szkolnych korytarzach, nie obściskiwałam się przy szafkach… ale to wcale nie znaczy, że dziewictwo straciłam dopiero na studiach. To przykro mi… – albo wcale nie – Ale nie jesteś moim pierwszym. Nadal jestem kujonką i nadal się nie zakochuję… a jak widać sypiam z Kellermanem.
_________________
[Profil]
 
Nick: miss.
Multi: Jenna Seaver
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
FORUM PRZYSTOSOWANE DO PRZEGLĄDARKI CHROME
Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 7