Poprzedni temat «» Następny temat
Biuro Szeryfa
Autor Wiadomość
Elliot Kellerman






przyjechał do WO za dziewczyną...
szeryf w White Oak
Ever, Alice i Rosie - jego trzy szczęścia

Wysłany: 2018-11-01, 16:10   
  

  
Nic nie przeraża głupiego mężczyzny bardziej niż kobieta, która umie czytać, pisać, myśleć i w dodatku ma odwagę pokazać kolana.
Elliot Kellerman

  
  
  
  
  
  
34

  


Kręcił głową i śmiał się pod nosem. – No już, już, akurat akurat. – bo jej uwierzy, ehe! Jak mógłby skoro wtedy zamiast iść z nim na bal i podziwiać jego kuwa medale, popłakała się i była załamana swoim wielkim ciążowym brzuchem? :lol: No jak?! – Nie mamy innego wyjścia, żebyś wiedziała. – potwierdził jeszcze, bo trochę tak było. Skoro każde z nich chciało i potrzebowało pracować – nie mieli innego wyjścia, jak to wszystko jakoś ogarnąć. Poukładać i dograć. Tymczasem Ever zapytała o jego dzień z Ally, więc jego wzrok momentalnie, odruchowo przeniósł się na dziewczynkę i nawet chciał z miejsca odpowiedzieć, że dzień mieli super i w ogóle, ale wtedy Kellerman dodała coś, co sprawiło, że parsknął śmiechem. – Też byś chciała być do mnie podobna? Eeeeeever… – okej, okej, doskonale wiedział o co jej chodzi, po prostu nie mógł sobie odmówić, dobra? Złapania jej za słówko. Wyszczerzył się więc, jak kawał drania i Alice też tak się wyszczerzyła. Do mamy! Tej, po której odziedziczyła usta i błysk w oku. To nic, że te miała ewidentnie po ojcu, hyhyhy. – Ale za to Rosie to wykapana ty. Ok, włosy ma ciemne… – bo już jakieś tam śmieszne piórka miała i miała je ciemne, a Ever była naturalną blondynką, więc dziewczynka włosy miała po nim, ale poza tym? Puff, cała mamuśka. – Ale reszta? Bez dwóch zdań ty. – powiedział na głos co pomyślał i pocałował młodszą córkę w czubek jej ciemnowłosej główki. Tymczasem Ally mocniej wtuliła się w ramiona mamy, bo tak jak Ever nie była przyzwyczajona do spędzania dnia w towarzystwie tylko jednej córki, tak i dziewczynka ostatecznie bardzo się za nią stęskniła. Tata był fajny, ale nie ma to jak mama, co? – No co robiliśmy… Rysowaliśmy, zjedliśmy obiad, który nam przygotowałaś, trochę pospacerowaliśmy, trochę podrzemaliśmy… – Ally drzemała, a on robił za materac. – Po prostu wiesz… Dzień intensywnej pracy. Łapania przestępców i pilnowania porządku. – uśmiechnął się, bo na całe szczęście ta wizyta Rosie u lekarza wypadła na dzień, w którym Elliot miał trochę luzu. Nikt niczego od niego nie chciał, nie wynikły żadne nieoczekiwane wycieczki do Charlotte, ani inne… Policyjne sprawy. – Rozumiem, że dojechałyście bez problemu? Samochód, droga okej? – oczywiście, że zawsze się trochę martwił, kiedy jasnowłosa jechała gdzieś sama. No… To normalne, wydaje mi się. Nawet jeśli uważał ją za super kierowcę. I tak! – Swoją drogą, nie wiem czy ci mówiłem, aleeeeee… – trochę inaczej na nią teraz spojrzał. Wargi zadrżały mu lekko, trochę kombinatorsko, a i wzrok zrobił się… Właśnie taki. Cwaniacki. Chyba po prostu dobrze wiedział, że jej o tym nie mówił i przeczuwał też, jak ona na to zareaguje. – Andy… Wiesz, który Andy… – jego kolega z pracy. – Ma do sprzedania fajny motocykl… W fajnej cenie… – i nie powiedział nic więcej, hyhy. :lol:
[Profil]
 
Multi: -
 
Everett Kellerman






mieszka w WO dopiero dwa lata
powoli zaczyna myśleć o powrocie do pracy
Elliot i córki są sensem jej istnienia

Wysłany: 2018-11-01, 18:17   
  

  
I never realized what a big deal that was. How amazing it is to find someone who wants to hear about all the things that go on in your head.
Everett Kellerman

  
  
  
  
  
  
30

  


Spojrzała na niego wymownie, bo brzydko sobie żartował i łapał ją za słówka. Bez sensu! Przecież wiadomo, że chciałaby, żeby dziewczynka była do niej podobna, a nie ona do niego. O to była zazdrosna. Bo ta mała franca była jak skóra żywcem zdjęta z ojca, zwłaszcza te oczy robiły robotę. Bo fakt, włosy może miała o matce, ale to jedyne i koniec końców mało znaczące, bo jak oboje dobrze wiemy – kolor włosów można łatwo zmienić. Teraz jednak poprawiła śmieszne sterczące loki córki i spoglądała to na nią, to na męża… - Czyli dzień pełen wrażeń. – zażartowała, bo o ile dla dziewczynki faktycznie taki mógł być tak dla niego? Trochę nudy, co? Przynajmniej wiedział jak to TROCHĘ (bo tylko trochę) było, gdy siedziało się z dziećmi w domu i one chwilowo miały dobry nastrój i nie marudziły. Tak jak teraz, gdy obie były super grzeczne? Ideały. Nie mogła przestać się na nie patrzeć i uśmiechać. Tak jak zresztą robiła to teraz, co chwilę tylko sprzedając córce siedzącej jej na kolanach kolejne buziaki – I o czym mi nie mówiłeś? – bo oczywiście, że droga była okej i wszystko było okej, zresztą to było mało istotne, bo Elliot poruszył taki temat, ale to taki temat… zesztywniała, wyprostowała się i spoważniała. Spojrzała na niego w taki sposób, że jeśli faktycznie myślał o tym motorze to chyba właśnie powinno mu się odechcieć – Jasne, nie ma problemu… jeśli tego właśnie chcesz. Wypełniłeś też już kartę dawcy narządów? No i zanim zaczniesz jeździć trzeba też zrobić remont w domu, żeby na dole była większa łazienka. Nie wjedziesz na wózku na górę. – rzuciła chłodno i BARDZO rzeczowo, ale przy okazji dając mu jasno do zrozumienia, co myśli na temat jego pociągu do motocykli – I sama musiałabym znaleźć jakieś hobby… może… wkręcę się w jakieś wyścigi samochodowe? Słyszałam, że w Fayetteville jakieś organizują.
_________________
[Profil]
 
Nick: miss.
Multi: Jenna Seaver
 
Elliot Kellerman






przyjechał do WO za dziewczyną...
szeryf w White Oak
Ever, Alice i Rosie - jego trzy szczęścia

Wysłany: 2018-11-01, 18:48   
  

  
Nic nie przeraża głupiego mężczyzny bardziej niż kobieta, która umie czytać, pisać, myśleć i w dodatku ma odwagę pokazać kolana.
Elliot Kellerman

  
  
  
  
  
  
34

  


Tiaaaa… Zdecydowanie mógł się tego spodziewać! Mimo ostrego czy raczej surowego i stanowczego tonu żony, uśmiechnął się pod nosem i walczył sam ze sobą, żeby nie uśmiechnąć się szerzej. Albo nawet, żeby nie prychnąć z rozbawieniem, bo Ever w całej tej swojej wizji „dawca organów, wózek inwalidzki, wariat i idiota” była prze… Ale to przeurocza. – Wyścigi samochodowe mówisz… – wpatrywał się w nią i nie wytrzymał – błysnął przekornie kłami, bo oczywiście, że wiedział, że te nagłe chmury nad jej głową i groźna mina świadczyły tylko i wyłącznie o tym, że się o niego martwi. Czasami nawet drży. Elliot, mimo swojej chętki na motocykl od Andy’ego nie zamierzał jej żadnego stresu dokładać. Szczególnie, że… - Eveeeer… Ale to nie jest taki motocykl, jak ty myślisz. Że wiesz… Mógłbym na nim rozwijać nieprzyzwoite prędkości i przy pierwszym lepszym zakręcie pewnie wpakowałbym się w drzewo. Nie, kochanie. – pokręcił głową i sięgnął po swój, leżący na biurku, telefon. Chwilę w nim poklikał i znalazł właściwe zdjęcie. Oczywiście w smsie od wspomnianego wcześniej kolegi. KLIK.No sama zobacz jaka to bestia… Pięęęękna, ale trochę buntownicza… – podsunął telefon w jej stronę, bo naprawdę-naprawdę chciał, żeby go zobaczyła. Żeby go zobaczyła i tak jak on, zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia. Patrzył na nią uważnie, kiedy ona przyglądała się zdjęciu. Nawet ciągnąca go za guzik od koszuli Rosie nie była w stanie go rozproszyć. – Tak jak ty. Piękna i buntownicza, jak ty. Pasowałaby do mnie. – wyszczerzył się, kiedy tak to ujął, ale hej – coś w tym było! – No i nie myślisz chyba, że bym na nim szalał, co? Przecież mnie znasz, wiesz, że zawsze jeżdżę rozważnie. – poza tym jednym razem, kiedy wracał do niej ze szkolenia jak wariat. No i tym, kiedy wylądowała w szpitalu też… Ale poza ekstremalnymi sytuacjami? Świetny kierowca. Rozważny! – No i to nie jest żaden kryzys wieku średniego, nie zastępuję czerwonego porsche motocyklem, wierz mi! – parsknął rozbawiony, bo to w tej chwili przyszło mu do głowy. To, że ona mogła tak o tym pomyśleć. – Po prostu… – wzruszył ramieniem. Po prostu trafiła się okazja i trochę siadła mu w głowie, tyle.
[Profil]
 
Multi: -
 
Everett Kellerman






mieszka w WO dopiero dwa lata
powoli zaczyna myśleć o powrocie do pracy
Elliot i córki są sensem jej istnienia

Wysłany: 2018-11-01, 19:22   
  

  
I never realized what a big deal that was. How amazing it is to find someone who wants to hear about all the things that go on in your head.
Everett Kellerman

  
  
  
  
  
  
30

  


Oczywiście, że nie podobało jej się to wszystko tylko i wyłącznie dlatego, że się o niego martwiła. Chodził do pracy z bronią, był policjantem i właściwie zawsze istniało ryzyko, że nie wróci do domu. Teraz dodatkowo chciał jeździć na motorze? Nawet jeśli robiłby to rozsądnie to no cóż… to nadal był motocykl i nadal był niebezpieczny i ciągle jakiś idiota mógł spowodować wypadek, w którym to Elliot byłby ofiarą. Patrzyła na niego, ciągle tak samo chłodno, może nawet wręcz ostro… i nie wyglądała na przekonaną. Oczywiście spojrzała na zdjęcie, które pokazał jej Elliot i nawet jeśli zgadzała się z tym, że – Piękny – to nic poza tym, nadal nie chciała go w ich garażu i nie chciała, żeby Elliot na czymś takim jeździł. Nawet komplementy nie były w stanie jej przekonać. Ale z drugiej strony, po chwili to do niej dotarło, kim ona była, żeby mu czegokolwiek zabraniać? Nie zamierzała zmieniać zdania, ciągle uważała, że to prosta droga do zostania warzywem, ale nie mogła mu powiedzieć „nie”, mogła natomiast powiedzieć coś dużo gorsze – Rób jak uważasz, Elliot. Nie zamierzam ci tego zabraniać, bo to twoje pieniądze, twoje marzenie i ostatecznie twoja sprawa. Ale na pewno nie usłyszysz mojego poparcie. Doskonale znałeś moje zdanie na ten temat jeszcze zanim w ogóle zapytałeś. Więc właściwie nie wiem, po co to zrobiłeś. – skoro to była okazja i siadła mu w głowie to zapewne i tak zrobi po swojemu, nie potrzebował do tego jej błogosławieństwa i niech go nie oczekuje, boooo… no nie. Nie i już, nawet jeśli był najbardziej rozważnym kierowcą w stanie. Ciągle nie brakowało innych idiotów – Długo tu musisz jeszcze być? Zabiorę dziewczynki do domu i zrobię jakiś obiad. Jakieś życzenia? – co mogłaby przygotować? I oczywiście, że to była beznadziejna próba zmiany tematu. No i przy okazji też uniknięcia kłótni, bo miała dziwne wrażenie, że do tego właśnie może doprowadzić dłuższa dyskusja o jego motocyklu.
_________________
[Profil]
 
Nick: miss.
Multi: Jenna Seaver
 
Elliot Kellerman






przyjechał do WO za dziewczyną...
szeryf w White Oak
Ever, Alice i Rosie - jego trzy szczęścia

Wysłany: 2018-11-01, 19:36   
  

  
Nic nie przeraża głupiego mężczyzny bardziej niż kobieta, która umie czytać, pisać, myśleć i w dodatku ma odwagę pokazać kolana.
Elliot Kellerman

  
  
  
  
  
  
34

  


Kompletnie… No nie… Po prostu nie… Nie chciał i nie przypuszczał, że ta rozmowa obierze tak kategoryczny kierunek. Jasne, mógł znać zdanie Ever w kwestii motocykli, mógł wiedzieć, że martwiłaby się o niego za każdym razem, kiedy by na taki swój wsiadał, ale hej – przecież nie podejmowali żadnej decyzji. Pokazał jej coś, co mu się spodobało, nie sądził, że zaraz wytknie mu, że „to jego pieniądze, marzenie i sprawa”. To zabolało. Patrzył na nią uważnie jeszcze przez dobry moment, więc pytanie o obiad i o jego pobyt w pracy spotkało się z ciszą. Dopiero po chwili, może nawet dwóch, coś tam odmruknął. – Nie jestem głodny, dziękuję. – cicho, bez entuzjazmu, ale widocznie urażony. Podniósł się też ze swojego krzesła i podszedł do zostawionego na kanapie w końcu gabinetu, nosidła. Z wyczuciem włożył do niego córkę i jak ją już pozapinał w tej wszystkie paski i szelki… Odwrócił się do żony, popatrzył na nią i dopiero wtedy powiedział co myśli i czuje. – Zapytałem, bo miałem nadzieję, że moja sprawa to też twoja sprawa. Moje pieniądze to nasze pieniądze, a marzenie… Tak, to też trochę twoje marzenie. Rozumiem, że bardzo się pomyliłem. Jesteśmy razem i wszystko mamy wspólne, kiedy tobie to jest na rękę. Czy twój powrót do pracy to tylko i wyłącznie twoja sprawa? Czy pieniądze, które w ten sposób zarobisz będą też tylko twoje? Czy nasze? Tak jak nasz jest dom i życie, które mamy. – właściwie to nawet nie chciał, żeby mu teraz odpowiadała. Skinął na Ally i dodał: - Jest trochę zmęczona. Odprowadzę was do auta. – nie chciał się kłócić, ale zabolało go to co mu powiedziała. Twoje, moje… Super. Po prostu super. Zwłaszcza, że nie był gościem, którykolwiek powiedziałby jej cokolwiek w tym klimacie. Że to są jego pieniądze, albo jego sprawa co robi i jak żyje… Rany.
[Profil]
 
Multi: -
 
Everett Kellerman






mieszka w WO dopiero dwa lata
powoli zaczyna myśleć o powrocie do pracy
Elliot i córki są sensem jej istnienia

Wysłany: 2018-11-01, 19:51   
  

  
I never realized what a big deal that was. How amazing it is to find someone who wants to hear about all the things that go on in your head.
Everett Kellerman

  
  
  
  
  
  
30

  


Zazwyczaj tak było. W 99,9% przypadków jego pieniądze były ich pieniędzmi, jego sprawy były ich sprawami i nawet jego marzenia były ich marzeniami. Trafił jednak na ten szalony 0,1% gdy Everett nie potrafiła i nawet nie chciała tego zrozumieć – jego potrzeby posiadania motocykla. Była tchórzem, owszem. Ale dzielnie znosiła jego pracę, czy jego zamiłowanie do wspinaczki. Na boga… w ramach podróży poślubnej chciała, żeby zdobył jakąś cholerną górę, z której też mógł spaść i się zabić. Ale to przełknęła. Zazwyczaj wszystko przełykała, ale motocykle? Mogły być piękne, ten który jej teraz pokazał faktycznie taki był, ale przed twarzą blondynki pojawiało się tysiąc pięćset różnych obrazów tego, jaka krzywda może mu się stać podczas takiej jazdy, nawet niekoniecznie szalonej. Bała się motocykli i bała się, że w wyniku tego jego „widzimisię” może stracić najważniejszą osobę w swoim życiu. Mogła być ostra, mogła być beznadziejna w tym, co powiedziała, ale doskonale wiedział jaki był jej zamiar – chciała go od tego pomysłu odciągnąć – Elliot – zaczęła i wstała z jego fotela, razem z Ally na córką – Wiedziałeś, co ode mnie usłyszysz. Wiedziałeś, a mimo to zapytałeś… razem z tym swoim uśmiechem. Więc doskonale zdawałeś sobie sprawę, że tego nie poprę, nie usłyszysz ode mnie, że to doskonała okazja i doskonały pomysł. – jeszcze nie wymaszerowała z gabinetu, bo chciała dokończyć tą rozmowę, a poza gabinetem było za dużo wścibskich uszu. Zapewne przez cienkie ściany komisariatu i tak było wszystko słychać, ale można było zachować pozory. No i ze względu na obecność dziewczynek na pewno nikt nie podnosił głosu – Chcesz go? Proszę bardzo, kup. Ale to będzie TWOJA sprawa. Nasza byłaby, gdybyś chociaż spróbował uszanować moje zdanie na temat motocykli. I jeśli to nie jest kryzys wieku średniego to co? Brakuje ci adrenaliny? Masz dość życia w roli tatuśka? Praca – dom – praca – dom, jest za mało ekscytujące? Wiem, że to nie jest praca twoich marzeń, wiem że nie dostarcza ci tyle wrażeń, co powinna… a jednak twierdziłeś, że najważniejsze jest to, że my czujemy się bezpiecznie. A takie byśmy nie były, gdybyś zaczął jeździć na czymś takim. Więc powiedziałam, rób jak uważasz. – ona nie mogła, ani nie zamierzała mu niczego zabraniać. Kiedy skończyła, zabrała też swoją torbę i ruszyła w stronę parkingu, gdzie otworzyła samochód i zaczęła przypinać Ally do fotelika na tylnym siedzeniu – Nie wolisz nowego samochodu? – zapytała, gdy oboje byli w „środku”, bo jedno przypinało jedno dziecko, a drugie drugie.
_________________
[Profil]
 
Nick: miss.
Multi: Jenna Seaver
 
Elliot Kellerman






przyjechał do WO za dziewczyną...
szeryf w White Oak
Ever, Alice i Rosie - jego trzy szczęścia

Wysłany: 2018-11-01, 20:08   
  

  
Nic nie przeraża głupiego mężczyzny bardziej niż kobieta, która umie czytać, pisać, myśleć i w dodatku ma odwagę pokazać kolana.
Elliot Kellerman

  
  
  
  
  
  
34

  


Masz dość życia w roli tatuśka? Kiedy to usłyszał, zagotował się w środku. I to było po nim widać. Spojrzał na Ever tak ostro, jak zdarzało mu się raptem kilka razy w życiu, zacisnął zęby i wyraźnie napiął szczękę. Gdyby nie obecność dziewczynek, odwarknąłby jej coś konkretnego, ale one były jego hamulcem. Trochę miał wrażenie, jakby chciała mu po prostu przywalić w jaja. Powiedział o motocyklu, więc rozpętało się piekło i ponieważ odsłonił przed nią swoje emocje i myśli, wykorzystała to. Nieprzypadkowo przecież wspomniała o pracy, która nie dostarcza mu tylu wrażeń, co powinna… No cóż, miła urodzinowa rozmowa w łóżku, otwartość w niej… To obróciło się przeciwko niemu. Na pewno wyciągnie z tego słuszne wnioski. Na pewno.
Wyszli z biura, a potem też z budynku i rzeczywiście – Ever zajęła się przypinaniem Ally, a Ever zajął się Rosie. Choć buzował w środku, jego ruchy i gesty przy dzieciach były jak zwykle – opanowane, spokojne. – Czemu pytasz? Przecież to moja sprawa, nie twoja. – skwitował niezbyt grzecznie i rzucił żonie bardzo krótkie, ale wymowne spojrzenie. Zabolało go… To zarzucenie mu, że bycie tatą mu nie wystarcza, szczególnie mocno. – Spotkamy się w domu. – mruknął jeszcze, po czym pocałował Rosie w rączkę, a Ally pogłaskał po główce. – Pa dziewczynki. Do zobaczenia. – dodał ciszej i wycofał się a auta. Zamknął drzwi i zerknął na zegarek, który nosił niezmiennie na lewym nadgarstku. Mógłby urwać się wcześniej i wrócić z nimi, ale nieszczególnie miał na to ochotę. Odwrócił się na pięcie i nawet nie rzuciwszy Ever ostatniego spojrzenia, wrócił do pracy. I tutaj robię spory przeskok… No i też zmianę tematu, więc musisz mi dać chwilę, nanana.
[Profil]
 
Multi: -
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Image Map
FORUM PRZYSTOSOWANE DO PRZEGLĄDARKI CHROME
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 7