Poprzedni temat «» Następny temat
Stoliki (IV)
Autor Wiadomość
Teddy Henderson
[Usunięty]

Wysłany: 2018-03-13, 11:42   

Teddy zachichotała pod nosem.
- Nie, nie wstydzę się, po prostu możesz być jakąś wariatką, która zacznie mnie potem prześladować. - powiedziała z zadziornym uśmiechem na buzi. - Tak naprawdę, to ciężko mi powiedzieć... Chwilowo zatrzymałam się u siostry na północy miasteczka. Ale wypadałoby poszukać czegoś swojego i jakiejś pracy, jeśli chcę zostać tutaj na dłużej...
Ale czy rzeczywiście chciała zostać? Tego nie wiedziała. Trochę pokomplikowały jej się sprawy. Do tej pory była pewna co chce robić i czym zajmować, ale efekty były tak mizerne, w jej własnym odczuciu, że sfrustrowana przeżywała teraz kryzys.
Ileż można grać do kotleta, albo włóczyć się po klubach grając i występując bez większego przebicia. Przez to wszystko Texddy wyraźnie zmarkotniała, a nie chciała taka być przed Kylie, która przecież wpadła jej w oko.
- Wiesz co... - zaproponowała, sięgając do kieszeni. - Daj mi swój numer telefonu. Umówimy się na prawdziwą randkę.
Bardziej stwierdziła, niż poprosiła.
 
 
Kylie Schmidt
[Usunięty]

Wysłany: 2018-03-14, 19:17   

Kylie spojrzała na nią z rozbawieniem, a także powątpiewaniem.-To raczej zadziałoby się w przeciwną stronę, mała-zaśmiała się, po raz kolejny nawiązując do tego, że to Teddy się na nią rzucała i do tego, że to ona właśnie była bardziej zainteresowana czymś wiecej, ale tego akurat Niemka nie wiedziała, bo i skąd?-Jakbyś zdecydowała się tu zostać, to wynajmuje mieszkanie i jest jeden wolny pokój... Nie mam szczęścia do współlokatorów-wzruszyła ramionami. Najpierw Mason, potem jego siostra... A później już ten pokój stał pusty, bo Kylie z różnych powodów nie miała głowy, aby zamieszczać ogłoszenia. Choć tak naprawdę, to ona nie wiedziała czy zamieszkanie z tą konkretną osobą byłoby dobrym pomysłem. Powiedziała to, co przyszło jej do głowy, bez wcześniejszego zastanawiania się, co ślina jej na język przynosi.
Kolejne słowa, zwłaszcza o randce spowodowały, że Kylie uniosła brew ze zdziwieniem. Randki z kobietami to nie było coś, co było w jej stylu. Jednak bardziej zdziwiła ją bezpośredniość Teddy. Czy ona naprawdę dawała jej jakieś znaki mówiące, że jest zainteresowana? Nie mniej jednak, raz się żyje, więc chwyciła telefon nowej koleżanki i wpisała jej swój numer.-Tylko mnie nie zawiedź-odpowiedziała. Cóż, z facetami umawianie się na randki różnie wychodziło.
 
 
Teddy Henderson
[Usunięty]

Wysłany: 2018-03-18, 11:29   

- Do mnie też nie miałabyś szczęścia... Ale byłoby Ci ciepło w nocy. - puściła jej oczko, uśmiechając się szelmowsko, kiedy odbierała telefon z rąk Kylie.
- No, może nie zawsze bym się wkradała do Twojego pokoju, ale kilka razy na pewno.
Wyciągnęła z kieszeni klips z banknotami, by zapłacić za swoją kawę. Tutaj jednak mina jej zrzedła, bo szybko się okazało, że kawa bardzo nadwątli jej skromny budżet. Zawahała się chwilę, ale czując na sobie spojrzenie nowej towarzyszki, szybko odliczyła należną kwotę, niestety zapominając o napiwku, co było całkowicie świadome, ale cicho. Pieniądze wylądowały na stoliku, a Teddy, próbując szybko zapomnieć o bólu związanym z wydaniem pieniędzy podniosła swoje zadziorne spojrzenie na Kylie.
- Nie zawiodę... Ale jeśli chcesz mieć pewność, to poproś mnie o mój numer. - zaproponowała, by zacząć rozglądać się za swoimi rzeczami.
Kurtka szybko wylądowała na jej ramionach, Teddy subtelnym ruchem wyciągnęła włosy spod niej i sięgnęła po swój kapelusik, bo chyba w nim była, nie pamiętam już teraz!
 
 
Kylie Schmidt
[Usunięty]

Wysłany: 2018-03-18, 13:42   

Blondynka po raz kolejny się roześmiała-Brzmi nieźle, lecz musisz wiedzieć, że czasem potrafię kopać w nocy, przez sen-naprawdę nie była pewna, jak rozmowa zeszła na takie tematy i dlaczego jej to ani trochę nie przeszkadza. Z facetami umiała rozmawiać, bajerować ich wręcz mimowolnie, ale z kobietą zdarzyło się jej to pierwszy raz. Nie mniej jednak, spędziła bardzo miły czas z Teddy i właściwie to miała nadzieję, że niedługo spotkają się znowu, choć nie brała na poważnie tego, że mogłyby zamieszkać razem. Ot tak tylko rzuciła.
-Liczę na to, że sama mi go dasz, odzywając się do mnie-stwierdziła. Szczerze mówiąc, to spodziewała się, że Teddy zaraz do niej napisze, czy chociaż puści strzałkę, aby jej nowa koleżanka wiedziała, kto ją potem zaprasza na randkę. W końcu mogło tak być, że blondynka dość często rozdaje swój numer telefonu - choć tak w tym momencie nie było, dość jasne byłoby dla niej, kto pisze.
Sama zostawiła również swoją część do zapłaty, ona już dała napiwek i wcale nie zwróciła uwagi na to, ile ma Teddy pieniędzy w dłoni - ona sama nie zawsze nosiła gotówkę przy sobie, a przecież istniały karty kredytowe, czy też zwykłe debitowe. Mogło być naprawdę wiele powodów, czemu nie ma się gotówki przy sobie.
-To... do zobaczenia?-zapytała również się ubierając i szykując do wyjścia.
 
 
Lilinette Fairchild
[Usunięty]

Wysłany: 2018-04-06, 16:07   

Lily nie była typem spóźnialskiej. Wręcz przeciwnie, była jedną z najbardziej punktualnych osób prawdopodobnie w całym White Oak. Utknęła w korku tak gigantycznym, że zaczynała myśleć, że prędzej dojdzie na piechotę do tej kawiarni niż dojedzie, nie żeby jej się jakoś specjalnie spieszyło na spotkanie, które właśnie miała przed sobą. Ten typ działał jej na nerwy już od dobrych paru lat i w sumie już sama nie pamiętała czemu. Westchnęła głęboko, myśląc co ją podkusiło zeby się zgodzić? A no tak...nie miała wyjścia. Zostało jej to polecone z góry tak więc zacisnęła zęby i z uśmiechem na ustach się zgodziła.
W końcu dojechała na miejsce będąc 20 minut spóźniona. Zaparkowała samochód po czym chwyciłą swoje dokumenty wysiadając pospiesznie z samochodu i starając się nie ociągać, ruszyła w kierunku kawiarnii. Weszła szukając wzrokiem znajomej z widzenia twarzy, gdy go zauważyła westchnęła ponownie tym razem o wiele ciszej idąc w jego kierunku. Usiadła przy stoliku na przeciwko niego zamawiając od razu swoją ulubioną kawę u kelnerki która pojawiła się przy stoliku jak tylko Warren zajęła wolne miejsce.
- Wybacz za spóźnienie. Korek. - powiedziała krótko i na temat. Nie miała zamiaru się rozwodzić nad tym jakspędziła ostatnie 40 minut w samochodzie poruszając się z błyskawicznym temtem żółwia. Wątpiła, że jej uwierzy, mało ją to zresztą interesowało. Mówiła prawdę a czy ją uzna za prawdę to była jego sprawa. Wyjęła swoje papiery z torby kładąc je na stoliku. Chwilę później obok nich pojawiła się jej kawa, przy której ruda była ostrożna z dokumentami.
- Więc w czym jest problem? - zapytała przechodząc do rzeczy posyłając mu przelotne spojrzenie. Nie miała zamiaru się na niego gapić, to byłoby dziwne. Dodatkowo chciała jak najszybciej przebrnąć przez to spotkanie i wiedziała w głębi duszy, że on czuł to samo.
 
 
elena peters






Wychowała się w White Oak
bloguje z White Oak
i tworzy rodzinę z Gabrielem również w White Oak

Wysłany: 2018-05-19, 16:16   
  

  
a real woman can get all by her self, but real man shouldn't let her
Elena Marie Peters

  
  
  
  
  
  
26

  


click

Elena wciąż czuła się jak nowa w miasteczku, mimo że mieszkała tu ponad rok. Jednak w ciągu tego czasu dużo podróżowała, dużo siedziała w domu i spotykała się ze znajomymi, rodziną i tak dalej. Często się jednak zdarzało, pomimo upływu czasu, że spotykała kolejne osoby ze swojej przeszłości. Nie miała wtedy zbyt wieli znajomych, jednak wiele, jeśli nie wszyscy znali ją z widzenia, czy z plotek, jakie były rozsiewane po miasteczku.
Teraz jednak była zupełnie inną osobą, nie tylko z charakteru, ale także z wyglądu, co powodowało, że wiele osób wręcz umierało z ciekawości, co takiego się z nią działo w trakcie nieobecności i tak dalej. Elena zmieniła podejście do życia i właściwie, poza kilkoma małymi wyjątkami, wcale nie żałowała tego, że zawsze chętnie odnawiała znajomości.
Umówiła się z Brandonem, którego może nie znała wtedy zbyt dobrze, ale wiedziała kim on jest, wiele dziewczyn w liceum doskonale to wiedziało. Tu akurat nie była pewna, czy to spotkanie jest najlepszym pomysłem, ale zgodziła się na to wyjście na kawę - herbatę w jej przypadku.
Ubrała się w sukienkę podkreślającą jej rosnący brzuszek, bo jednak nie dało się od dłuższego czasu ukryć, że spodziewała się dziecka. Co dla jej hejterów z przeszłości mogło wydawać się dziwne, bo przecież była bardzo religijna, a męża nie miała...
Zajęła miejsce przy jednym ze stolików, przy oknie kawiarni, przyglądała się wszystkiemu, co tam się znajdowało. Wiedziała, jak mężczyzna, na którego czeka wygląda, wcale nie widzieli się ostatni raz w liceum, tylko ze dwa tygodnie temu, gdzie się spotkali przypadkowo przed domem państwa Peters, gdy blondynka odwiedzała rodziców. Raczej więc nie powinna go przeoczyć w tak niewielkim miejscu, ale kto wie, jak to było naprawdę. Miała chwilami papkę zamiast mózgu, ale hej! To podobno było normalne w ciąży i pierwszych tygodniach po niej.
_________________
[Profil]
 
Multi: Arielle Taylor
 
Brandon Wheely
[Usunięty]

Wysłany: 2018-06-07, 20:12   

Dzisiejszy dzień zapowiadał się dla Brandona wręcz wyśmienicie. Z samego rana dostał pismo od właściciela budynku, w którym znajduje się jego studio tatuażu, że jego proźby o obniżenie czynszu w końcu zostały wysłuchane i teraz będzie mógł płacić 70% tego co dawał dotychczas. To nie tak, że brakowało mu pięniedzy na życie. Branon po prostu lubił je dobrze wydawać. Na rzeczy które, sprawią, że jego życie stanie się jeszcze lepsze. Takie jak, nowe maszynki do dziarania.
To oczywiście nie koniec jego dobrej passy. Nie dość, że załatwił nowe zabawki do studia to umówił się na kawe ze starają znajomą. Elena była przez wiele dobrych lat jego sąsiadką. I może nie przyjaźnili się na śmierć i życie, ale nie raz wymieniali się najnowszymi ploteczkami na temat swoich sąsiadów czy grali razem w policjanów i złodziei. Zawsze dobrze się dogadywali, potem niestety, Brandon wyjechał na studia, a gdy wrócił nic nie wydawao się być takie samo. Dopero ostatnio wpadli na siebie przypadkiem i stwierdzili, że super opcją byłoby wybrać się na kawe i powspominać stare odbre czasu. No cóż moge powiedzieć, Brandon wręcz nie mógł się doczekać tego spotkania. Ostatnio kompletnie zaszył sie w studio i nie widywał się praktycznie z nikim, wiec taki wypad napewno dobrze mu zrobi.
Starał się, bardzo się starał być na czas, jednak jak zwykle, troche mu nie wyszło i jak zwykle skonczył biegnąć i dysząc. Gdy juz znalazł się przez kawairnia rozejrzał się dookoła by juz po chwili ujrzeć Elene siedzącą przy wielkiem oknie posyłająca mu piękny uśmiech. Wheely sam pokazał białe ząbki po czym pomachał jej i ruszył w strone wejścia.
- No witam panią ciężarną! - zasmiał się pod nosem i podchodząc do stolika rozłozył ręce w celu przytulenia starej koleżanki. Nie mineło kilka sekund a on juz przykleił się do brzucha Peters i zaczał go głaskać - No siemaneczko tobie też - i przybił żółwika w powietrzu. Gdyby ktoś tak popatrzył się na nich, a szczególnie na niego - pomyślałby, że jest coanjlniej walnięty. Ale co zrobić, taki juz był.
 
 
elena peters






Wychowała się w White Oak
bloguje z White Oak
i tworzy rodzinę z Gabrielem również w White Oak

Wysłany: 2018-06-09, 15:54   
  

  
a real woman can get all by her self, but real man shouldn't let her
Elena Marie Peters

  
  
  
  
  
  
26

  


Cóż, wspólne zabawy Eleny i Brandona... to było skomplikowane, bo choć za dziecka, gdy byli maluchami, a przynajmniej ona i jej siostry, teoretycznie nie było to żadnym problemem, więc można się było spotykać z chłopcami z sąsiedztwa, z klasy i tak dalej. Gdy zaczęło się dorastanie, państwu Peters nieco odbiło. Przeszkadzało im wszystko, co wiązało się z płcią przeciwną - zero spotkań, chłopcy to zło i tak dalej, więc choćby Brandon chciał się bawić w policjantów i złodziei to średnio by to wychodziło. Prędzej gra w chowanego miałaby powodzenie, ale tak czy siak, to był ten moment, kiedy Elena i jej siostry zaczęły być traktowane jako dziwolągi, ufolódki i tak dalej. Nikt nie chciał się z nimi bawić, wszyscy je wyśmiewali i tak dalej. Im to nie przeszkadzało, zwłaszcza na początku, kiedy na serio traktowały wszystkie słowa rodziców, byli oni autorytetem i tak dalej. Z czasem się to zmieniało, ale damage is done.
A teraz? Teraz wszystkie panienki Peters stały się znów interesujące, bo nie dość że dziewczyny się pozmieniały, zaczęły się usamodzielniać i korzystać z własnego rozumu. Elena była główną prowodyrką tego ruchu wśród sióstr i najlepiej na tym wyszła. Fakt, że ktoś taki jak Brandon chciał się z nią spotkać, tylko to potwierdzało.
Blondynka wstała, gdy zauważyła mężczyznę. Nie było to najłatwiejsze, ale wysokie podpórki pod ramionami jej w tym pomogły.-Cześć, kopę lat-uśmiechnęła się. Pozwoliła mu na głaskanie i dotykanie brzucha, choć to jego zachowanie było dla niej dziwne i niekomfortowe, jednak nic nie mówiła. Pozwalała na to tylko Gabrielowi, a sama wciąż czuła się jak kretynka, gdy mówiła na głos do brzucha. Czasu było coraz mniej, a ona miała jeszcze mnóstwo rzeczy do nauczenia się i do przygotowania zanim dzidziuś (bo płci jeszcze nie znali!) pojawi się na świecie.
-Będziesz na tyle dobry, że zamówisz dla mnie mrożoną herbatę?-zapytała, gdy Brandon już się wyprostował po dotykaniu jej brzucha.
_________________
[Profil]
 
Multi: Arielle Taylor
 
Freya Mikkelsen






Hammerfest, Norwegia
Funkcjonariusz Policji
Wolna

Wysłany: 2018-12-07, 10:01   
  

  
Hell is empty, all demons are here
Freya Mikkelsen

  
  
  
  
  
  
24

  


I tak mijał mi kolejny rutynowy dzień w pracy, tym razem był to po prostu patrol. Z partnerem wsiadłam pod komisariatem do samochodu, po czym ruszyliśmy, by trochę pojeździć po White Oak i się porozglądać. Ulica za ulicą przejeżdżaliśmy, myślał o mandacie dla dwóch nastolatków za palenie w miejscu publicznym, ale machnęłam już ręką na to i powiedziałam by odpuścił. I tak nam mijał i mijał czas, aż przyszedł czas na przerwę w pracy. Zatrzymałam się z nim pod kawiarnią, powiedział że idzie skoczyć załatwić parę spraw na poczcie, na co jedynie skinęłam głową, a ja sama poszłam do kawiarni. Zamówiłam sobie kawę, z którą usiadłam sobie przy stoliku przed wejściem i napiłam się ostrożnie łyka gorącego napoju, ciesząc się przerwą i chwilą odpoczynku. I mimo wszystko nie miałam na co narzekać, zdecydowanie. Trochę jeżdżenia, rutynowych kontroli, potem może jakaś papierkowa robota na komisariacie i do domu. Oparłam się wygodniej na krześle, popijając małe, ostrożne łyki kawy. I oczywiście też, nie spieszyłam się z tym. Nie było po co.
_________________


Freya Mikkelsen

Hell is empty, all demons are here


c)
[Profil]
 
Nick: Frytka
Multi: -
 
Lucas James






od ośmiu lat w White Oak
student fizyki stosowanej
Samantha namieszała mi w życiu i sercu

Wysłany: 2018-12-09, 15:54   
  

  
-
Lucas James

  
  
  
  
  
  
21

  


Powrót na studia był tym, czego Lucas potrzebował. Okres wakacyjny nieoczekiwanie namieszał w życiu chłopaka. Minęło już trochę czasu od rozpoczęcia semestru, ale on nadal nie potrafił uwierzyć we wszystko, co miało miejsce. Fakty były jednak faktami i nie dało się im zaprzeczyć. Dlatego ucieczka w świat nauki była idealnym rozwiązaniem dla Jamesa. Mógł, chociaż na moment oderwać myśli od sprzeczności, które krążyły w jego głowie. Nic bowiem nie było już czarno-białe, jak postrzegał to jeszcze kilka miesięcy temu. I chociaż mogło się wydawać, że on nie był w stanie jeszcze bardziej zatopić się w nauce, to właśnie to miało miejsce. Po kolejnej zarwanej nocy, spędzonej w książkach potrzebował odpowiedniej dawki kofeiny. Fakt, że pochłonął już trzy kawy niewiele mu pomógł. Na zajęciach i tak nadal siedział, jak zombie – które mimo wszystko pilnie notowało. Dlatego po powrocie z uczelni, zamiast skierować swoje kroki do domu, zawitał w kawiarni. Wziął kawę na wynos i zamierzał opuścić lokal. Spojrzenie chłopaka padło jednak na znajomą twarz, gdy znalazł się na zewnątrz, a uśmiech mimowolnie wypłynął na jego usta.
- Freya, hej – przywitał się, kiedy podszedł do stolika dziewczyny. Nie mógł, przecież odejść tak bez przywitania i zamienienia chociaż kilku słów. - Co u ciebie? – zapytał więc i dosiadł się, nie pytając nawet o pozwolenie. Ale czy naprawdę musiał?
[Profil]
  [instagram]
 
Freya Mikkelsen






Hammerfest, Norwegia
Funkcjonariusz Policji
Wolna

Wysłany: 2018-12-27, 10:10   
  

  
Hell is empty, all demons are here
Freya Mikkelsen

  
  
  
  
  
  
24

  


Zamyślona patrzyłam przed siebie, popijając po prostu kawę i zastanawiając się, co będę robiła po powrocie do domu. Może utnę sobie po prostu drzemkę? A może coś ugotuję lub upiekę ciasto? Było trochę tych opcji. Oparłam głowę o rękę, może nawet trochę znudzona, aż usłyszałam znajomy głos. Podniosłam wzrok na jasnowłosego chłopaka i posłałam mu szeroki uśmiech.
O, Lucas, hej. Trochę się nie widzieliśmy — zauważyłam z entuzjazmem. Cóż, dobrze było go spotkać i się dowiedzieć co u niego nowego słychać. Patrzyłam jak się dosiada, nie musiał pytać o pozwolenie, to było oczywiste że będę chciała z nim zamienić sporo słów, nadrobić pewne zaległości. Usiadłam prosto i zawiesiłam na nim wzrok od razu.
A nic nowego w sumie. Praca, praca, praca, cały czas White Oak, rutyna powoli mi się wkrada do życia, ale jeszcze nie jest tak źle — odparłam, wzruszając ramionami i westchnęłam. Zdecydowanie w najbliższym czasie będę musiała sobie jakoś czymś urozmaicić życie.
A jak u ciebie? Wszystko okej? Najlepiej to ty nie wyglądasz... — spytałam, marszcząc delikatnie brwi i przyglądając się mu uważnie. Wyglądał trochę jak trup, obstawiałam że nie miał możliwości się wyspać... Dwie noce? Może trzy? A przynajmniej na tyle wyglądał.
_________________


Freya Mikkelsen

Hell is empty, all demons are here


c)
[Profil]
 
Nick: Frytka
Multi: -
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
FORUM PRZYSTOSOWANE DO PRZEGLĄDARKI CHROME
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 7